Czynniki kształtujące popyt

122
finanse-bankowość-rachunkowość-księgowość
Wybory kupujących są kwestią dla ekonomii trudną. Zależą od osobistych, subiektywnych preferencji, których nie sposób zbadać empirycznie przed podjęciem decyzji o zakupie. Znajdują się na styku materialnej rzeczywistości i wewnętrznego życia umysłu. Dlatego ekonomia może o nich mówić tylko w kategoriach zademonstrowanego wyboru pomiędzy tymi dobrami, które chcemy uzyskać, a tymi, które poświęcamy. Wychodząc z tego, przyjrzyjmy się prawom kształtującym popyt.

Fundamentalnym czynnikiem formującym zapotrzebowanie na dobro ekonomiczne, czyli skłonność do jego zakupu po pewnej cenie, jest subiektywna ocena przez nabywcę wartości tegoż i koszt alternatywny jego uzyskania. Im większą wartość przypisują ludzie dobru, porównując ją z wartością innych oferowanych towarów, tym – przy pozostałych czynnikach niezmienionych – większy popyt na nie.

Dobro staje się wartościowe, gdy w umyśle wyceniającego człowieka pojawia się przekonanie o istnieniu technicznej możliwości jego wykorzystania dla zaspokojenia konkretnej potrzeby. Innymi słowy, dobro, które potrafi zaspokoić potrzebę danej osoby, przedstawia dla niej – subiektywnie – pewną użyteczność. Warto zauważyć, że niektóre dobra mają cenne właściwości, jeśli jednak nikt o nich nie wie, nie zostaną uznane za użyteczne (np. ropa naftowa w czasach kamienia łupanego). Z drugiej strony, istnieją bardzo pożądane dobra, które technicznie nie przynoszą spodziewanych efektów, ale panuje przeświadczenie, że jest odwrotnie. Przykład takich dóbr stanowią leki homeopatyczne, które odznaczają się praktycznie zerową wartością leczniczą, cieszą się wszakże niezwykłą popularnością wśród wielu chorych.

Jednak przekonanie o użyteczności to nie jedyny warunek istnienia popytu na dobro. Towary łatwo dostępne nie są pożądane przez konsumentów, nawet jeśli mają znaczną użyteczność. Aby można było potraktować dany obiekt jako dobro ekonomiczne, musi pojawić się element wymiany: poświęcenia pewnych środków (kosztu działania) dla uzyskania określonych celów. Dobra takie muszą więc cechować się rzadkością występowania, gdyż tylko wtedy powstaje konieczność wyboru i tylko wtedy człowiek zmuszony jest do zarządzania swoimi środkami, tj. gospodarowania nimi. W przypadku dóbr występujących obficie nie istnieje zatem problem ekonomiczny.

Wyjaśnijmy to istotne stwierdzenie za pomocą przykładu. Aby odetchnąć powietrzem, człowiek nie musi wydatkować żadnych środków, bo jest ono wszędzie wokół. To oznacza, że nie dokonuje ze światem zewnętrznym jakiejkolwiek ważnej dla niego wymiany (wymiany autystycznej, pozbawionej uczestnictwa innych osób). Dlatego nie musi oszczędzać powietrza (pomijamy tu odrębny problem zanieczyszczeń) ani nim gospodarować. Zatem na dobra występujące obficie nie ma popytu mimo ich często niekwestionowanej użyteczności.

Popyt na dobra przedstawiające dla ludzi pewną użyteczność istnieje, gdy są one rzadsze lub gdy trudno je uzyskać w danych warunkach. Przykładowo, zapotrzebowanie na piasek na pustyni praktycznie nie występuje, gdyż zdobycie go nie wiąże się z żadnym wysiłkiem. Jednak w rejonach odleglejszych, np. w mieście, za piasek trzeba zapłacić, gdyż jego uzyskanie wymaga opłacenia utrzymania w odpowiedniej wilgotności, przewozu, załadunku itp.

Nie znaczy to, że wielkość popytu zależy jednoznacznie od kosztu wytworzenia produktów. Po pierwsze, głównym celem działalności przedsiębiorców oraz innowatorów jest zmniejszenie kosztów uzyskania pożądanych dóbr. Po drugie, samo pojęcie kosztu ma sens jedynie wtedy, gdy odniesiemy je do użyteczności innych dóbr – każde działanie stanowi bowiem wymianę, w której na rzecz większej wartości (celu działania) poświęcamy mniejszą (inne cele, jakie moglibyśmy osiągnąć tymi samymi środkami).

Dla wyjaśnienia weźmy popyt na ziemniaki. Przed odkryciem Ameryki ich uzyskanie w Europie było niemożliwe. Gdy Kolumb pokonał dystans między kontynentami, pozwalając na osiedlenie się w Nowym Świecie pierwszych kolonistów, kartofle zaczęły cieszyć się miejscową popularnością, lecz wciąż koszt ich uzyskania sprawiał, że w Europie były obce. Z biegiem czasu popyt na ziemniaki wśród coraz liczniejszych kolonistów wzrósł na tyle, że zdobycie i przewiezienie ich na statku stało się łatwe. Dziś kartofle stanowią warzywa uprawiane i pożądane na całym świecie, a koszt ich produkcji jest minimalny.

Co zatem składało się w różnych momentach na koszt ich uzyskania? Najpierw przepłynięcie kontynentu. Aby skonsumować miskę tych warzyw, należało poświęcić majątek, za który dałoby się kupić dom, najeść się do syta najwymyślniejszych nieziemniaczanych potraw lub zaspokoić inne, o wiele istotniejsze potrzeby. Dlatego popyt na ziemniaki był niski. Gdy koszt produkcji kartofli spadł, zwiększyło się zapotrzebowanie, gdyż ich użyteczność rosła w porównaniu z użytecznością dóbr alternatywnych – zamiast ziemniaków można było kupić trochę mięsa, cebulę czy inne drobne rzeczy.

Sytuację tę ilustruje znany wykres przedstawiający popyt D (ang. demand) oraz podaż S (ang. supply). Wraz ze wzrostem ceny p (ang. price) skłonność ludzi do kupienia ilości q (ang. quantity) – czyli właśnie popyt – spada, gdyż inne dobra zaczynają zaspokajać coraz więcej potrzeb za tę samą cenę.

Wykres 1. Podaż i popyt

Czynniki kształtujące popyt

Różne towary czy usługi mogą przyczyniać się do osiągnięcia celów bardziej lub mniej istotnych – im ważniejszy cel, tym użyteczność owych dóbr większa. Przykładowo, zarówno ziemniak, jak i jabłko ma pewne znaczenie dla naszych potrzeb kulinarnych – jednak dla różnych osób ich użyteczność będzie zupełnie inna. Robinson może uważać, że jabłko jest szczególnie dobre i pożywne, a ziemniak niesmaczny. Piętaszek może przepadać za ziemniakami, a jabłek nie znosić. Z kolei Paweł może twierdzić, że omawiane warzywa i owoce mają zbliżone walory smakowe. O żadnej z tych ocen nie powiemy, że jest irracjonalna – każda z wymienionych osób wycenia po prostu według własnych nieporównywalnych preferencji. Gdybyśmy stwierdzili, że się mylą, uwzględnilibyśmy jedynie naszą hierarchię.

Preferencje są czysto indywidualnym zjawiskiem – nie da się ich przenosić pomiędzy różnymi osobami. Gdybyśmy więc nakarmili Robinsona ziemniakami, odbierając mu jabłka i twierdząc np., że te pierwsze mają większą wartość odżywczą, zatem Robinson skorzysta, to i tak uzyskałby mniejszą użyteczność niż po zjedzeniu jabłek. Tym samym możemy stwierdzić, że mądrość ludowa mówiąca, iż nie da się uszczęśliwić człowieka na siłę, znajduje poparcie w teorii ekonomicznej.