Euforia na Wall Street

183
forex czy giełda

W piątek inwestorzy na Wall Street byli zachwycenie wynikami Google i Amazon.com oraz zadowoleni wynikami Intela. Ceny tych akcji rosły. To było potężne wsparcie dla obozu byków.

Publikowane w piątek raporty makro miały znikomy wpływ na nastroje. Raport o annualizowanym PKB w trzecim kwartale pokazał, że wzrósł on w USA o 3% (oczekiwano 2,5%). Ostateczny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan wyniósł 100,7 pkt. (oczekiwano wzrostu z 95,1 na 101,1 pkt.).

Wall Street dostała wyniki spółek, o których pisałem wyżej. Wspierały obóz byków również wyniki kwartalne spółek paliwowych oraz duży wzrost ceny ropy. Poza tym Republikanie zdecydowanie zdają się osiągać porozumienie, które pozwoli im zmienić system podatkowy do końca roku. Dodatkowo z Białego Domu docierały pogłoski, że faworytem na fotel szefa Fed jest Jerome Powell, który uważany jest za mniejszego „jastrzębia” niż Rober Taylor.

W tej sytuacji nawet silny dolar nie mógł przeszkodzić bykom. NASDAQ zyskał ponad dwa procent, a S&P500 blisko jeden procent. Indeksy ustanowiły nowe rekordy i oczywiście nikt już nie pamiętał o środowym spadku. Bańka nadal puchnie i nie bardzo widać, co przed końcem roku mogłoby ją przekłuć.

GPW w piątek uległa presji euforycznych nastrojów panujących na europejskich giełdach. Indeksy od początku sesji rosły. Dopiero koło południa pojawiła się mocniejsza podaż, ale po dwóch godzinach marazmu, czyli w okolicy pobudki w USA, WIG20 ruszył w dalszą drogę na północ i zakończył dzień zwyżką o 1,32%.

Nasz rynek akcji zachowywał się lepiej niż inne giełdy europejskie i zdecydowanie lepiej niż skompilowany indeks rynków rozwijających się, z czego nie należy wysnuwać nadmiernie optymistycznych wniosków. Po prostu bliskość dolnego ograniczenia kanału trendu wzrostowego w połączeniu z doskonałymi nastrojami panującymi w Europie, wymusiła mocną korektę.

Wczoraj w Polsce zmieniliśmy czas na zimowy, a w USA zmienia się 5.11, z czego wynika, że sesja w USA przez tydzień rozpoczynać się będzie o 14:30 naszego czasu, a kończyć o 21:00. O godzinę dłużej będziemy handlowali równolegle z Amerykanami, co teoretycznie może mieć nieco większy wpływ na zachowanie GPW (i innych europejskich giełd).