Na Wall Street kolejny dzień wyczekiwania

683
wall street

Wall Street we wtorek nie miała zbyt wielu impulsów, które mogłyby ją popchnąć w jakimś kierunku. Z pewnością nie był nim styczniowy bilans handlu zagranicznego USA (był zresztą zgodny z oczekiwaniami).

Sesja rozpoczęła się od spadku indeksów. Zaszkodził graczom Donald Trump swoim tweetem, w którym napisał, że pracuje nad systemem, dzięki któremu zwiększy się konkurencja w sektorze farmaceutycznym. Oczywiście nie tylko to prowadziło do rosnącej niepewności.

Dużo wydarzyć się ma w przyszłym tygodniu (posiedzenie FOMC, prezentacja planu podatkowego), a to nie sprzyja już bykom. Czekanie na to nie pozwala na doprowadzenia do przeceny, ale też zmniejsza determinację w kupowaniu akcji. Nic dziwnego, że indeksy znowu spadły – S&P 500 stracił 0,29%. Spadki są znikome, ale pokazują, że byki straciły pewność siebie.

We wtorek GPW rozpoczęła sesję zniżką indeksów i tym razem zachowywała się zdecydowanie gorzej niż inne giełdy europejskie. Obawa o to, że powstanie formacja podwójnego szczytu zapowiadająca dalszą przecenę zwiększała nacisk podaży.

Po niecałej godzinie spadku i znacznym zbliżeniu się do ważnego wsparcia indeks zaczął redukować skalę spadku. Bardzo słabo zachowywał się też MWIG40. Zapanował wielogodzinny marazm.

Koło południa, kiedy na innych giełdach nastroje zaczęły się psuć, WIG20 zaczął się osuwać, ale daleko nie dotarł. Przed rozpoczęciem sesji w USA zaczął się podnosić, ale nic z tego pseudo ataku nie wynikło. WIG20 stracił 0,74%, a oscylatory wygenerowały wstępny sygnał sprzedaży.

Zostało już tylko 10. punktów do wsparcie, którego przełamanie generowałoby formację podwójnego szczytu zapowiadającą spadek przynajmniej do 2.120 pkt. Z tego też powodu obóz byków powinien walczyć o to, żeby wsparcie nie padło. Jeśli jednak tak się nie stanie i formacja powstanie to zakładam, że będzie to pułapka na niedźwiedzie.

Zobacz:

Czym jest dźwignia finansowa i czy warto z niej korzystać?

Piotr Kuczyński

Główny Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion