Porady bukmacherskie dla poczatkujacych

22
zakłady bukmacherskie - bukmacher

Wskazówki jednej z największych osobistości świata zakładów

Titanica Thompsona uważano za mistrza w wygrywaniu zakładów w czasach, gdy zakłady kojarzone były przede wszystkim z przekrętami. Chociaż o jego wyczynach warto przeczytać głównie ze względu na ich pomysłowość i oryginalność, stanowią one również wciąż aktualne lekcje dla ambitnych graczy ery cyfrowej. Czytaj dalej, aby poznać jedną z największych osobistości świata zakładów.

Alvin „Titanic” Thompson urodził się pod koniec XIX wieku w sennym miasteczku w stanie Missouri. Swoją karierę gracza rozpoczynał od rzutów drobnymi monetami na ganku swojego domu, aby później stać się jedną z najbardziej znanych osób w historii zakładów.

Thompson był znakomitym oburęcznym graczem w golfa. Brał udział w turnieju PGA Tour za częściowym wynagrodzeniem. Był też zręcznym pokerzystą i mistrzem gry w kości oraz w karty. Podróżował po całych Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu przeciwników do ogrania, zawsze wożąc w bagażniku swojego samochodu marki Piece Arrow torbę wypchaną kijami golfowymi — dla leworęcznych i praworęcznych graczy — a także kulę do kręgli, podkowy, pistolet i plik gotówki.

Jego celami były osoby bogate i sławne, a przede wszystkim wystarczająco naiwne, by przyjmować jego dziwaczne zakłady, grać w rzut monetą, w kości, bilard, golfa lub pokera.

Inna era, ten sam sposób gry

Chociaż Titanic Thompson jest czymś więcej niż tylko legendą, wiele opowieści o jego wyczynach ewoluowało, stając się współczesnymi mitami, podobnie jak opowieść o pochodzeniu jego przydomka. Plotka głosiła, że zyskał imię Titanic, ponieważ udało mu się uciec ze sławnego tonącego statku, przebierając się za kobietę.

“Znajomość matematyki jako podstawy zakładów, dbałość o szczegóły, wyczucie czasu oraz umiejętność zrozumienia mowy ciała dały mu przewagę pod względem wychwytywania ludzkich słabości.”

Prawda jest taka, że Titanic zdobył swój przydomek po jednym z zakładów, który przyniósł mu złą sławę. Choć za sprawą komiczności i pomysłowości krążące o Titanicu opowieści niesamowicie bawią, to oprócz tego podkreślają również znaczenie przewagi w zakładach bukmacherskich. Kwestia przewagi jest powtarzana niczym mantra w artykułach zamieszczanych w naszym dziale przydatnych informacji o zakładach.

W tym sensie Titanic w znacznym stopniu wyprzedzał swoje czasy. Nie miał formalnego wykształcenia — w rzeczywistości był analfabetą — ale posiadał wrodzony dar rozumienia zasad rządzących hazardem. Zdawał sobie również sprawę z tego, że zdobyte doświadczenie, prowadzone analizy i umiejętność wykorzystania nadarzającej się szansy na wygraną były kluczowe dla uzyskania i utrzymania przewagi.

W miarę jak wzrastała jego ambicja, zatrudnił byłego profesora matematyki na Uniwersytecie Columbia, Patricka McAlley, który przeprowadził go przez szybki kurs na temat mechaniki kursów stosowanych w zakładach. Titanic był szczególnie zainteresowany prawdopodobieństwem wynikającym z zakładów zawieranych wbrew intuicji w odniesieniu do takich gier, jak rzut monetą, poker i gra w kości, które uważał za dobre źródło zarobków, zwłaszcza w przypadku zakładów pochodnych.

Alvin Thompson nie zdawał sobie nawet sprawy, że jego zainteresowania zahaczały o psychologię behawioralną, w której to dziedzinie m.in. Kahneman i Tversky otrzymali nagrodę Nobla ponad 50 lat później.

Titanic — zatopi każdego

Po zakończeniu krótkiego epizodu związanego z pracą pomocnika podczas objazdowych pokazów strzelców wyborowych, w 1912 roku Thompson znalazł się w Joplin w stanie Missouri. Mniej więcej w czasie, gdy prawdziwy Titanic kończył swą krótką historię na dnie oceanu, w hali bilardowej o nazwie Snow Clarks nasz bohater grał o sumy odpowiadające przeciętnym rocznym zarobkom. Według znakomitej biografii napisanej przez Kevina Cooka, Titanic miał właśnie opuścić lokal, kiedy zauważył ogłoszenie o treści: „200 dolarów dla każdego, kto przeskoczy przez mój nowy stół bilardowy”.

“Titanic Thompson doskonale wiedział, że uświadomienie sobie swoich szans na zwycięstwo ma kluczowe znaczenie dla zdobycia i utrzymania przewagi.”

Dla przeciętnego bywalca lokalu ogłoszenie było zwykłą ciekawostką, ale dla Titanica stanowiło wyzwanie zarówno dla jego sprytu, jak i sprawności fizycznej. Obie te umiejętności miał niezwykle dobrze rozwinięte. Jego talent polegał na natychmiastowym dostrzeganiu korzyści płynących z pozornie niemożliwych wyzwań, takich jak skok przez stół, na które wystarczy spojrzeć pod innym kątem, aby stały się wykonalne.

Mimo szyderstw otoczenia zapowiedział: „Mogę to zrobić”. Nawet jeśli w jakiś sposób udałoby mu się wykonać ten niesamowity wyczyn skoku przez stół, Snow Clark i stali bywalcy lokalu uważali, że poniesione uszkodzenia ciała nie są warte wyznaczonej nagrody. Po prostu nie sądzili, aby mogło się to opłacać.

Thompson wyszedł, pozwalając wierzyć niedowiarkom, że został upokorzony. Jednak po 10 minutach wrócił …ciągnąc za sobą materac, który odkupił od pobliskiego motelu.

Przeskoczył przez stół, materac złagodził jego upadek, a sam zarobił 200 dolarów i przydomek, który będzie mu towarzyszył przez całe życie. Titanic — ponieważ według Snow Clarka — „zatapia każdego”.

“Jednym z ulubionych i najdziwaczniejszych wyzwań Titanica był rzut fistaszkiem, orzechem włoskim lub kawałkiem owocu na drugą stronę budynku.”

Thompson nie pił i nie palił, on po prostu żył dla gier. Chociaż dreszcz adrenaliny był dla niego ważniejszy niż gromadzenie bogactwa (umarł z zaledwie 400 dolarami schowanymi w skarpecie), był pilnym uczniem poznającym wszystkie aspekty hazardu. Lekcja dla początkujących graczy brzmi: śmiejcie się z anegdot na jego temat, doceniajcie jego wyjątkowe umiejętności, ale nie zapominajcie o jego wadach.

Znajomość matematyki jako podstawy zakładów, dbałość o szczegóły, wyczucie czasu oraz umiejętność zrozumienia mowy ciała dały mu przewagę pod względem wychwytywania ludzkich słabości.

20 mil do Joplin

Alvin Thompson spędzał większość wolnego czasu z innymi hazardzistami. Był mistrzem w rzucaniu wyzwań dotyczących nieciekawych i zwyczajnych sytuacji — a przynajmniej starał się, żeby takie sprawiały wrażenie. Opanowana do perfekcji sztuka wprowadzania w błąd i zaangażowanie w drobiazgowe przygotowania odegrały kluczową rolę w jednym z najbardziej znanych przekrętów.

Pewnego popołudnia Titanic wraz z dwoma kolegami pokerzystami, Beanie Bensonem i Hickorym McCulloughem, wracał z wyprawy na ryby do miejscowości Joplin. W trakcie podróży zauważył ekipę robotników stawiającą nowy znak drogowy „20 mil do Joplin”.

Gdy grupa znajomych wybrała się po raz kolejny na ryby, Thompson postawił im drinki, a w drodze powrotnej napomknął, że znak został umieszczony w złym miejscu, ponieważ miasto na pewno znajduje się bliżej niż 20 mil.

„Jest w dobrym miejscu, zawsze dokładnie sprawdzają odległości” – powiedział Beanie.

„Założę się o 100 dolarów, że postawili go najwyżej na 15 mili” – odpowiedział Thompson.

Na to Beanie powiedział: „Stawiam 500 dolarów, że się mylisz”. W tamtych czasach 500 dolarów przewyższało średnie miesięczne wynagrodzenie.

„Ja też stawiam 500 $” — przyłączył się Hickory.

„W takim razie zakład”.

W drodze powrotnej do miasta cała trójka z niecierpliwością i w skupieniu spoglądała na hodometr (obrotowy miernik odległości), który wskazał, że pokonana odległość wynosi zaledwie 15 mil. Przeklinając wydział komunikacji koledzy zapłacili Thompsonowi i poprzysięgli, że już nigdy się z nim o nic nie założą.

Oczywiście ani Benson, ani McCullough nie wiedzieli o jednym. Kiedy Titanic zobaczył robotników ustawiających znak, znalazł człowieka, któremu zapłacił za podwiezienie, a następnie umożliwienie wykopania i przeniesienia znaku o pięć mil bliżej miasta. Anegdota świetnie oddaje talent Thompsona do reżyserowania zdarzeń. Jego motywacją były pieniądze, jego pomysłowość i wkład pieniężny środkami do celu, a sam twórca pomysłu musiał po prostu poczekać, aż nadarzy się okazja. Przez następne 50 lat wielokrotnie prezentował swoje możliwości, oto kilka przykładów:

Zastawienie pułapki na mistrza gry w warcaby

Lock Renfro, mistrz gry w warcaby, ogłosił w stanie Kansas, że wypłaci 10 tysięcy dolarów osobie, która go pokona. Kiedy Titanic się o tym dowiedział, przyjął zakład pomimo tego, że ostatni raz grał w warcaby w czasach szkolnych. Siedząc naprzeciwko mistrza, Titanic był zdenerwowany i zamyślony, ale zdobył przewagę, przeciągając grę w nieskończoność. Renfro nie wiedział, że przez otwór w suficie szachowy mistrz USA, Harry Lieberman, przekazywał wskazówki Titanicowi za pomocą małego wibrującego urządzenia przymocowanego do nogi.

Szczęśliwa podkowa

Rzut podkową do celu stanowił w XIX wieku i na początku XX istotny element kultury ludowej. Thompson dowiedział się, że miotacz Frank Jackson rzucił wyzwanie wszystkim chętnym niezależnie od postawionej kwoty. Thompson nie miał szczególnego doświadczenia w tym sporcie, ale charakterystyczny ruch ręką był podobny do tego stosowanego podczas gry w kręgle. Postanowił więc pojechać do Des Moines w stanie Iowa, gdzie w uliczce za hotelem stworzył prowizoryczne boisko i zaczął ćwiczyć.

“Jeśli w swoich działaniach nie uwzględnisz podstawowych, choć trochę nienaturalnych, zasad elementarnego rachunku prawdopodobieństwa, przez całe życie będziesz niczym ślepiec w konkursie strzeleckim.”

Po wykonaniu kilku kiepskich rzutów Titanic przekonał Jacksona, aby przyjął zakład o 10 tysięcy dolarów. Podczas gdy każdy rzut Titanica był celny, mistrz był o stopę poza celem, aż w końcu musiał wypłacić ustaloną kwotę. Nie wiedział jednak, że kołek na boisku Titanica, na którym ten spędził wiele godzin ćwicząc, znajdował się w odległości 41 stóp zamiast regulaminowych 40.

Rzut fistaszkiem przez budynek

Jednym z ulubionych i najdziwaczniejszych wyzwań Titanica był rzut fistaszkiem, orzechem włoskim lub kawałkiem owocu na drugą stronę budynku. Co zrozumiałe, szanse na powodzenie były znikome, więc wiele osób przyjmowało zakład, w tym Al Capone. Najczęściej wyglądało to tak, że Thompson płacił sprzedawcy, aby podawał mu obciążony ołowiem owoc, a zwiększona w ten sposób waga pozwalała mu wykonać zadanie. W jednej z wersji opowieści czujny Capone nalegał na zgniecenie cytryny. Aby więc Titanic mógł wygrać zakład, musiał w odpowiednim momencie podmienić trefny owoc.

Czasami niektóre wyzwania sprowadzały się do użycia sprytnego sformułowania. „Założę się, że mogę dotrzeć z arbuzem na sam szczyt budynku”, co oznaczało, że z owocem pod pachą wchodził do windy, a następnie korzystał z wyjścia ewakuacyjnego.

Naprzeciw wagi ciężkiej

Pewnego razu Titanic przebywał w hotelu w miasteczku o oryginalnej nazwie French Lick i uczestniczył w rozgrywkach pokerowych. W trakcie jednej z przerw natknął się na zarozumiałego boksera, którego ego uczyniło go doskonałym celem. Założył się z nim o 1000 dolarów, że nie da się znokautować, chociaż obaj będą stali w blisko siebie na tej samej gazecie. Jak zawsze, wydawało się to okazją do zarobienia łatwych pieniędzy. Tak było, dopóki Thompson nie położył lokalnej gazety Spring Valley Herald na progu drzwi, aby obaj mogli stanąć naprzeciwko siebie, a następnie zszedł z gazety, zamknął drzwi i ponownie zajął swoje miejsce. Rzeczywiście łatwo zarobione pieniądze.

Poszukiwanie przewagi pozostaje zawsze aktualne

Gdy urodził się Titanic, w całych Stanach Zjednoczonych było zaledwie 10 mil utwardzonych dróg. Jego pozycja zaczęła słabnąć w latach 70., ponieważ był już rozpoznawany w Vegas, a to skutecznie pozbawiło go wypracowanej przewagi. Ponieważ hazard stał się powszechną formą rozrywki, oferta wyzwań stała się bardziej wyrafinowana. Mimo wszystko chęć zdobycia przewagi jest taka sama, tylko metody jej osiągania się zmieniły.

Titanic Thompson mógłby prawdopodobnie być inspiracją dla rumuńskiego matematyka, Stefana Mandela, który to w latach 70. wykupił wszystkie kombinacje liczb w loterii. Mandel dostrzegł, że nagroda główna dawała rzadko obserwowaną dodatnią wartość oczekiwaną w stosunku do zainwestowanych środków. Odszedł na emeryturę jako milioner i zamieszkał na jednej z wysp Pacyfiku.

“Motywacją Titanica Thompsona były pieniądze, jego pomysłowość i wkład pieniężny środkami do celu, a sam twórca pomysłu musiał po prostu poczekać, aż nadarzy się okazja.”

Kolejny ciekawy przykład szukania przewagi dotyczy Wielkiej Brytanii lat 90. i gry w golfa — przeczytaj ten artykuł poświęcony intuicji, aby dowiedzieć się więcej. Grupa sprytnych hazardzistów wykorzystała słabe pojęcie niezależnych bukmacherów w kwestii rzeczywistej szansy trafienia do dołka jednym uderzeniem podczas turniejów golfowych transmitowanych w telewizji. Bukmacherzy ustalili nierealne kursy, zupełnie nieodpowiadające rzeczywistemu prawdopodobieństwu wystąpienia zdarzenia. Zostali za to surowo ukarani.

Przeprowadzony przez nas wywiad ze słynnym graczem, Lewisem Deyongem, tłumaczy na czym polegał złoty okres poszukiwania przewagi — można było wiedzieć, gdzie szukać, ale i tak w końcu trzeba było zaakceptować, że czasy i stosowane metody uległy zmianie. Gracze nadal mogą osiągać zyski, jeśli to one są ich celem. Choć nie muszą już wykopywać znaków drogowych, to nadal powinni być pewni swego, oddani sprawie, a przede wszystkim powinni umieć wykorzystać kursy na swoją korzyść. Odpowiedni sposób myślenia gracza przedstawia prawdopodobnie najlepiej wolne tłumaczenie cytatu Charliego Mungera, znanego inwestora i prawej ręki Warrena Buffeta.

„Jeśli w swoich działaniach nie uwzględnisz podstawowych, choć trochę nienaturalnych, zasad elementarnego rachunku prawdopodobieństwa, przez całe życie będziesz niczym ślepiec w konkursie strzeleckim”.

Titanic zdawał sobie z tego sprawę, dlatego zawsze wyszukiwał właśnie takich ślepców. Mamy dwie możliwości: albo zrozumiemy, jak działają zakłady bukmacherskie, albo będziemy je traktować wyłącznie jak kolejną formę rozrywki.