Prognozy kursu Bitcoina. Spada? To znaczy, że zaraz znowu wzrośnie

65

Matka wszystkich baniek. A jednocześnie największa bańka w historii – powiedział o BitCoin Nouriel Roubini, amerykański ekonomista. Ale polscy oszczędzający BitCoin pozostają spokojni.

W grudniu ubiegłego roku bitcoin przeżywał swój złoty wiek. Jego kurs wzrósł do pozornie niebotycznej wartości 20 000. dolarów za sztukę. Ponownie bitcoin był na ustach wszystkich. Przede wszystkim rozpalił wyobraźnię inwestorów pragnących szybkich zysków.

Na razie te nastroje należą już do przeszłości. Kilka dni temu okazało się, że 100 miliardów dolarów wyparowało z rynku kryptowalut.Prognozy kursu bitcoina – Bitcoin spadł poniżej 8 000 dolarów za sztukę. Roubini mówi nawet, że bitocin wkrótce osiągnie „właściwą wartość”. Według ekonomisty znanego z czarów, jest to okrągłe zero.

Prognozy te nie robią jednak wrażenia na polskich inwestorach w bitcoiny. – Jeśli dokonasz długoterminowej inwestycji, powiedzmy na 2-3 lata, to tymczasowe spadki nie mają znaczenia – mówi Damian, jeden z członków grupy na Facebooku, która skupia Polaków zainteresowanych kryptowalutami. Od kilku lat interesuje się rynkiem i ma własną teorię na temat spadków. – Pod koniec ubiegłego roku zaobserwowano napływ nowych, niedoświadczonych inwestorów. Zauważa, że ​​dzięki korekcie kursu natychmiast się wycofali, co wywołało reakcję łańcuchową.

Podkreśla, że ​​inne czynniki miały również wpływ na kurs kryptowaluty. – Nasilenie paniki wywołało na przykład fałszywe wieści, że Korea Południowa zakazuje kryptowaluty. Tymczasem okazało się, że Seul chce po prostu regulować rynek – mówi. Wskazuje również, że na wartość bitcoinów mogło mieć wpływ wprowadzanie kontraktów terminowych, tj. Instrumentów pochodnych. – Właśnie tam zaczął się bałagan. Duzi gracze giełdowi weszli do gry – mówi. Jego zdaniem „pompowanie bitcoinów” można zaplanować, aby przyciągnąć jak najwięcej mniejszych graczy.

  • Kurs wkrótce znów się podskoczy. Bitcoin umiera co roku – mówi Tomek. Chce pozostać anonimowy, ponieważ każdego dnia zajmuje wysoką pozycję w jednym z największych banków w Polsce. Zajmuje się kryptowalutami jako hobby. – Każdego roku wygląda na to, że rynek zabija niewinnych. Tak było od początku bitcoinów. Dzisiaj mamy dziurę. Eldorado dla kupujących – podkreśla.

Mówi, że ten sektor działa jak każdy inny. – Gdy jest zielony na giełdzie, przyciąga także inwestorów. Osobiście nie wierzę w żadną konkretną walutę. Ale wierzę w technologię. Blockchain zmienia wszystko. W tym sama bankowość. Jest bardziej ekonomiczny, stabilny i tańszy w utrzymaniu – stwierdza. Jednocześnie podkreśla, że ​​nie poleciłby nikomu zaciągnięcia pożyczki na inwestowanie w kryptowaluty.

Spekulacja kryptowalutą

  • To spekulacja w najczystszej postaci. Jest to podobne do giełd papierów wartościowych w latach 50. i 60. XX wieku, kiedy nie były one regulowane. To świat wolnego Amerykanina, którego nikt nie chce podjąć. A kryptowaluty rozpaczliwie potrzebują regulacji – uważa.

Co więc potencjalni inwestorzy powinni pamiętać o wielkiej wizji zysków z kryptowaluty? – Jedyną mądrą zasadą dla takiej inwestycji jest wkładanie tyle, ile możesz sobie pozwolić na utratę – mówi Tomasz. I dodaje, że ma dobrą pracę i dlatego może sobie pozwolić na pewne ryzyko. – Głęboko wierzę, że kryptowaluty zaskoczą wszystkich w tym roku. A to, co dziś nazywamy „bańką”, okaże się ubogim przedsionkiem – mówi.

Słowa Roubiniego wcale go nie zaskakują. – Na normalnych rynkach takie wzrosty nie występują. Jakkolwiek wyglądasz, wygląda jak bańka. Kwoty kapitalizacji przekraczają wartość większości światowych gigantów. Jednak Roubini nie bierze pod uwagę, że w rzeczywistości bitcoin nie jest przeznaczony tylko dla brokerów. Każdy zwykły Kowalski może wejść na giełdę i kupić go, bez żadnych licencji ani zezwoleń. Dość pieniędzy i dowodu osobistego – analizuje.

Nie oznacza to jednak, że nie ma się czego bać. – Możesz zarabiać, a także szybko przegrywać – mówi Tomek. Bitcoin spadł z 70 000 do 28? Tak, ale wzrosła do tej pierwszej wartości z 3000. Pewnego dnia bitcoiny przestaną rosnąć, to na pewno. Ale moim zdaniem jeszcze nie – kończy się.