„Rynek byka” i „rynek niedźwiedzia”

111

Rynek niedźwiedzia” oznacza, że inwestorzy są bardzo konserwatywni i pesymistyczni. Wyprzedają akcje w następstwie czego notujemy spadki na giełdzie. „Rynek byka” jest tego przeciwieństwem – inwestorzy są pozytywnie nastawieni, agresywnie kupują i giełda idzie w górę. Określenia „byk” i niedźwiedź” pochodzą z XVIII-wiecznej Anglii.

„Rynek byka” – hossa

Giełda papierów wartościowych, którą cechuje silny (wg Dow Jones, co najmniej 20% rocznie) i trwały wzrost cen. Przekonanych, że taki wzrost wkrótce nastąpi, określa się jako „byki”. Od II wojny światowej do końca 2006 roku w Stanach Zjednoczonych było dziesięć okresów hossy. Rynki te zwykle tworzą nastrój samospełnienia, który częściowo odpowiada za nieuniknioną korektę następującego po nich rynku niedźwiedzia. Jak mówił Bagehot, „Ludzie są najbardziej łatwowierni, gdy są szczęśliwi”. Nawet zawodowi analitycy mogą ulec instynktowi stadnemu. Amerykańska spółka First Call (patrz www.firstcall.com) śledzi ich rekomendacje. W roku 2000 podczas szczytu hossy stwierdziła ona, że na każdą rekomendację „sprzedać” lub „zdecydowanie sprzedać” przypadało 100 rekomendacji „kupić” lub „zdecydowanie kupić” („Bądź bykiem – bo jak nie”, artykuł w „International Herald Tribune”, 1 marca 2002, s. 12).

Hossa - Rynek byka

„Rynek niedźwiedzia” – bessa

Każda pesymistyczna lub sceptyczna perspektywa dotycząca inwestowania, czyli tendencja do sprzedaży raczej niż do kupna. „Rynek niedźwiedzia” to giełda z silną i trwałą tendencją spadku cen większości akcji. Ci, którzy wierzą, że taki rynek właśnie nadchodzi nazywani są „niedźwiedziami”. W  teorii, efektywne rynki powinny stale i efektywnie wyceniać papiery wartościowe, aby jak najrzadziej zdarzały się radykalne zmiany cen bez zasadniczego powodu. Bessa może być spowodowana różnymi czynnikami: recesją ekonomiczną, wzrostem stóp procentowych, lub zmianą w ogólnym nastawieniu. Podejście „niedźwiedzie” hamuje irracjonalną przesadę i trzyma wycenę papierów wartościowych na sensownym poziome podstawowym (zobacz cytat poniżej). Jak powiedział finansista Bernard Baruch, „Giełda bez bessy byłaby jak naród bez wolności prasy”. Słowo „niedźwiedź” zostało w tym kontekście użyte, ponieważ kojarzy się z raczej z przerażającą i nieprzyjazną bestią. Im mniej ich napotkasz w lesie, tym lepiej. W ten sam sposób inwestorzy pragną ich unikać, nawet jeśli stanowią część przyrody. Zobacz: hossa i bessa.

Bessa -Rynek niedźwiedzia

Skąd się wzięły określenia „rynek byka” i „rynek niedźwiedzia”?

Jeśli chodzi o „ rynek niedźwiedzia”, to według najbardziej znanej teorii, wywodzi się od XVI-wiecznego angielskiego powiedzenia „sprzedawać skórę na niedźwiedziu, zanim się go złapie”.

W XVIII w. można było na giełdzie sprzedać coś, czego się jeszcze nie miało (w nadziei, że można będzie kupić to w przyszłości taniej i zarobić). Operacje takie nazywano „niedźwiedzią sprzedażą”, a ludzi którzy się tym zajmowali „hurtownikami niedźwiedziej skóry”.

Jedno z najwcześniejszych odniesień pochodzi z brytyjskiego magazynu „The Tatler”, z 26 kwietnia 1709 r.: „Jako że bardzo trudno jest utrzymać ziemię w dobrym stanie bez gotówki, (…) obdarowuję niedźwiedzią skórą, którą często pożyczałem kilku towarzystwom z tego miasta, aby zaspokoić ich potrzeby; mówię, że daję też rzeczoną niedźwiedzią skórę jako natychmiastowy fundusz wspomnianym obywatelom, na zawsze…”.

W wydaniu z 23 czerwca 1709 r. czytamy: „o kimś, kto ubezpiecza realną wartość od wyimaginowanych rzeczy, mówi się, że „sprzedaje Niedźwiedzia””.

Określenia „niedźwiedź” i „byk” zostały spopularyzowane w okresie gorączki spekulacyjnej, znanej jako Bańka Kompanii Mórz Południowych. Kompania ta powstała w 1711 r. Otrzymała królewski monopol na handel z Ameryką Południową i zagwarantowano jej coroczną kwotę pieniędzy (6 proc. odsetek plus wydatki). W zamian, przejęła dużą część rządowego zadłużenia.

Dzięki tej transakcji oraz nieprawdopodobnej korupcji w rządzie, wykorzystywaniu poufnych informacji i innym nieuczciwym praktykom niektórych udziałowców, akcje spółki rosły i rosły. W szczytowym momencie warta była 200 mln funtów (według obecnej siły nabywczej – ok. 24 mld funtów lub 37 mld dol.).

Pierwszy ładunek wyruszył dopiero w 1717 r., 6 lat po powstaniu spółki. A przy tym, posiadany przez nią monopol niewiele znaczył, gdyż Ameryką Południową władała Hiszpania, z którą Anglia prowadziła wojnę. Lecz rozsiewane przez niektórych udziałowców plotki o ogromnych bogactwach, jakoby kontrolowanych przez Kompanię, sprawiały, że jej akcje szły w górę. O tym, jak jest naprawdę, wiedzieli tylko uprzywilejowani akcjonariusze. W dodatku, w 1718 r. wybuchła wojna, która spowodowała, że część majątku spółki przejęli Hiszpanie.

Możemy tylko spekulować, dlaczego rosnący rynek akcji nazwano w owym czasie „rynkiem byka”.

Termin ten pojawił się w 1714 r., wkrótce po tym, jak zaczęło funkcjonować określenie „niedźwiedź”. W owych czasach, popularną rozrywką było dręczenie cyrkowych niedźwiedzi. Były atakowane przez inne zwierzęta, zwykle psy, ku uciesze gawiedzi.

Czasami do tej zabawy włączano też byki. Zapewne dlatego „byk” został uznany za antytezę „niedźwiedzia”. Ale to tylko przypuszczenie, gdyż ewolucja znaczenia obu określeń nie jest, niestety, dobrze udokumentowana.

BitBay - Największa Polska giełda cyfrowych walut