Spokojny dzień na Wall Street

426
wall street

W środę Wall Street musiała pokazać, że wtorkowa zwyżka nie była tylko korektą w trendzie spadkowym. Kalendarium było pustawe, bo opublikowany w środę indeks podpisanych umów kupna domów (wzrósł w lutym o 5,5%, oczekiwano 2,4%) nie miał wpływu na nastroje.

Europejczycy śledzili składanie przez Wlk. Brytanię listu w sprawie Brexitu i wystąpienie Theresy May w parlamencie, a na rynkach panował marazm, ale Amerykanie oczywiście tym w ogóle się nie zajmowali.

Rynkowi akcji w USA bardzo pomagał dwuprocentowy wzrost ceny ropy. Szkodził nieco mocniejszy dolar i korekta w sektorze finansowym. Tym razem Biały Dom nie dostarczył żadnych impulsów, więc wynikiem było kręcenie się indeksu S&P 500 wokół poziomu neutralnego. Rósł jednak (niewiele) NASDAQ zbliżając się do rekordowego poziomu. Sesja zakończyła się właśnie takimi, niewielkimi zwyżkami, które nie mają własności prognostycznych. Czekamy na nowe impulsy z Białego Domu i Kongresu.

W środę GPW rozpoczęła sesję dość euforycznie – WIG20 szybko zyskał jeden procent. Dużo spokojniejszy był MWIG40. Zresztą bardzo szybko WIG20 też zawrócił i ustabilizował się na poziomach zbliżonych do tych obserwowanych na innych giełdach (okolice pół procent).

Widać było też lekką tendencję zniżkową (podobną do obserwowanej na innych giełdach), która przed południem zredukowała skale zwyżki do symbolicznej wartości. Po pobudce w USA indeks dotknął linii poziomu neutralnego.

Przed rozpoczęciem sesji w USA WIG20 zabarwił się na czerwono idąc w odwrotnym kierunku niż rosnące przed startem Wall Street indeksy na innych giełdach europejskich. Końcówka sesji nieco poprawiła wynik, ale i tak WIG20 stracił 0,49%, a MWIG40 0,17%. Obroty ciągle były małe i to jest jedyny plus w tej spadkowej korekcie.

Widać wyraźnie, że dopóki korekta w USA się nie zakończy (może podczas sezonu raportów kwartalnych rozpoczynającego się w drugim tygodniu kwietnia?) to nasz rynek będzie nieufny i ciągle będzie pozostawał w fazie korekty od czasu do czasu przerywanej koniecznymi wzrostami. Najbardziej sensowne byłoby, gdyby rynek czekał w trendzie bocznym.

Piotr Kuczyński

Główny Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion