Wall Street wraca do formy

102
wall street

Wall Street wraca do formy

Byki na Wall Street w poniedziałek miały tylko jedno zadanie: pokazać, że piątkowa zwyżka indeksów nie była tylko i wyłącznie odruchem technicznym (wynik obrony średniej 200. sesyjnej) wspartym przez wiarę w nieomylność Warrena Buffetta.

W kalendarium brak było istotnych danych makro, co zwiększało wagę nastrojów i czynników poza fundamentalnych. Bykom w sektorze surowcowym pomagać mogła drożejąca ropa, ale nie wszystkich to mogło cieszyć. Smucić mógł silny dolar.

Wall Street rozpoczęła sesje od niewielkiego wzrostu indeksów, ale skala zwyżki (szczególnie NASDAQ) zaczęła się zwiększać. Na dwie godziny przed końcem sesji NASDAQ zyskiwał jeden procent, a indeks S&P 500 pół procent. Indeksy rosły przede wszystkim dzięki zwyżkom w sektorze energetycznym (pomagał zdecydowany wzrost ceny ropy) i dzięki szóstej, kolejnej zwyżce ceny akcji Apple.

Zanosiło się na mocne zakończenie sesji, ale pod koniec doszło do realizacji zysków. Mimo tego indeks S&P 500 zyskał 0,35%, a NASDAQ 0,77%.Akcja wzrostu cen akcji Apple musi się jednak wkrótce zakończyć, a drożejąca ropa powinna zrodzić obawy o wzrost inflacji. Wtedy sprawdzimy siłę rynku.

W poniedziałek w Londyńskim City było majowe Święto Bankowe, czyli dzień wolny. Poza tym kalendarium było puste. Nic dziwnego, że aktywność graczy na GPW była znikoma. Znikomy był tez obrót.

WIG20 rano zyskał około pół procent (po dużej zniżce w piątek nie było to znaczące odbicie), po czym rynek wszedł w fazę totalnego marazmu. Przed rozpoczęciem sesji w USA ten marazm został zakończony wyłamaniem indeksu w dół. Najmocniej ważyły na indeksie spadki cen PZU, PKN Orlen i KGHM.

Potem już było tylko gorzej. WIG20 stracił 0,85% mimo tego, że indeksy na rynkach rozwiniętych rosły. MWIG40 zyskał 0,31%. Jak widać nawet na tak znikomym obrocie wychodzenie od nas zagranicy mogło doprowadzić do przeceny wbrew nastrojom panującym w USA i w Niemczech.

Skoro nasz rynek zachowuje się tak jak słabe rynki rozwijające się, mimo tego, że naprawdę niewiele mamy wspólnego z Turcją czy z Argentyną, to trzeba się z tym pogodzić i czekać na korektę na tamtych rynkach. Wtedy i nasz WIG20 zyska.