Zawsze jest dobry czas na forex

Kurs forex

519
Forex Time
Forex Time

Jan nie przespał nocy. Po wczorajszych wydarzeniach, miał tyle do przemyślenia, że nie umiał zmrużyć oka. Rano zadzwonił do pracy i wziął dzień urlopu. Potem zawiózł dzieciaki do szkoły i wrócił do domu. Usiadł w swoim fotelu. Lecz nie włączył komputera aby obserwować rynek forex, jak zawsze kiedy był w domu. Tylko wziął do ręki telefon i chwilę zastanawiał się: zadzwonić ? nie zadzwonić? zadzwonić? nie …

Po chwili namysłu, wziął głęboki oddech i wybrał znany mu dobrze numer.

– Witaj Max. powiedział gdy usłyszał w słuchawce rozmówcę.

– Witaj Janie. Co u ciebie dobrego słychać?

Chwila milczenia, po czym Jan mówi:

– Wiesz Max potrzebuję Twojej pomocy, spotkajmy się i to najlepiej dziś.

Max lekko zaskoczony tak bezpośrednim przebiegiem rozmowy zapytał

– Co się stało?  Bo nie wiem czy będę mógł Ci pomóc?

– To długa historia – odpowiada Jan – Wczoraj syn uświadomił mi, że nie mam na nic czasu. Najgorsze jest to, że ma rację. Siedzę tylko przed komputerem i zajmuje się forexem. Postanowiłem skończyć z takim życiem, w którym brakuje mi czasu na wszystko.

Pamiętam ciebie zanim się wyprowadziłeś, byłeś taki spokojny, opanowany, uśmiechnięty, zarabiałeś na forex-ie i miałeś mnóstwo wolnego czasu, w którym oddawałeś się sobie tylko znanym i lubianym zajęciom. Naucz mnie tego wszystkiego – naucz mnie tak inwestować i tak żyć.

Znowu nastąpiła cisza, po chwili Max znowu zapytał:

– Co dokładnie powiedział syn?

– Wstyd się przyznać – chwila ciszy, po czym Jan kontynuuje swoją wypowiedź – najpierw syn zapytał mnie ile zarabiam na godzinę a jak się dowiedział to zorganizował pieniądze i zapłacił mi abym się z nim godzinę pobawił.

– No nieźle Ciebie tego nauczył syn czego większości inwestorów uczą kobiety.

– Co masz na myśli? – zapytał Jan.

– Muszę powiedzieć, że miałeś ogromne szczęście, że tak się to skończyło.

Jan nie rozumiał tego co Max usiłuje mu powiedzieć, więc pyta dalej:

-Co się tak skończyło? Gadaj no bez owijania w bawełnę!

-Miałeś ogromne szczęście, że twoja żona nie wystawiła ci wcześniej walizek na próg, bo wtedy nie miałbyś już do czego wracać.

Jan wyraźnie zamilkł – nie zdawał sobie sprawy, że całe to jego inwestowanie, dla otoczenia stało się koszmarem, albo on stal się “bez-użyteczny” dla nich.

Max wyczuł, że Jan dostał kolejny cios, wiec kontynuował dalej.

– Inwestowanie na rynku forex jest zajęciem jak każde inne, z tym wyjątkiem, że po jego opanowaniu zarobki są większe, niż w normalnej pracy. Jednak aby opanować sztukę inwestowania potrzeba: czasu, doświadczenia, chęci, motywacji i zaparcia. Należy znaleźć swój styl inwestowania i dobrać do niego strategię – zasady za pomocą których będziesz otwierał, prowadził i zamykał pozycję. Zasady – których będziesz bezwzględnie i bez wyjątku przestrzegał. Będziesz musiał pokonać swoje emocje jak: strach przed stratą, gniew po jej wystąpieniu oraz nadzieje i chciwość. To tylko niektóre z nich, ale wszystkie trzeba będzie oswoić. Po pierwszych stratach pojawią się wątpliwości i zniechęcenie, ale z czasem twoje transakcje staną się automatyczne i pozbawione emocji. Będzie to wymagało dużo pracy  i pełnego zaangażowania z twojej strony.

– Ucząc się tego wszystkiego musisz również zadbać o twoje zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Tak poukładać dzień aby znaleźć czas na pracę, inwestowanie oraz odpoczynek. Musisz również odbudować relacje, przede wszystkim z rodziną  i od tego powinieneś zacząć.

– I pamiętaj, zawsze jest dobry czas na forex – a najlepszy jest wtedy kiedy jesteś w świetnym nastroju.

I nastała krótka cisza. Po której Max zdecydowanem tonem zadaje ostatnie pytanie:

-Czy jesteś na to wszystko gotów??

I znowu nastała cisza.

Max skończył swój przydługawy wywód, bo wiedział jaką drogę przeszedł i czemu zawdzięcza swój sukces. Wiedział, że wiedza którą posiada poparta jest doświadczeniem i okupiona jest ciężką pracą a czasami bólem. Świat postrzegał go jako człowieka sukcesu, szczęściarza, któremu wszystko łatwo przyszło. Tylko Max wiedział ile włożył w swój sukces pracy i serca. Robił to pomimo przeszkód i trudności bo taki postawił sobie cel i konsekwentnie go realizował.

Jan po chwili mało przekonywującym tonem odpowiedział:

-Tak jestem gotów.

-Świetnie!!! – odpowiedział uradowany Max – Zatem spotkajmy się na obiedzie – zaproponował – o 13.00 w naszej ulubionej restauracji.

-Będę na pewno – odpowiedział Jan i dodał:

-Dziękuję i do zobaczenia.

-Do zobaczenia odparł Max – i się rozłączył.