Co to jest Megabank ?

458

Megabank – bardzo duży bank pod względem rozmiaru aktywów. Dzięki korzyściom skali oraz uregulowanej i społecznie użytecznej działalności banki są zazwyczaj dość dużymi instytucjami w zestawieniu z koncernami przemysłowymi.

Przykładowo, bilans Scotiabanku za 2008 rok oszacowano na pół biliona dolarów kanadyjskich. Podmiot o takim bilansie faktycznie jest „duży”, biorąc pod uwagę fakt, że największy kanadyjski koncern przemysłowy (spółka naftowa) miała 31 miliardów w aktywach (wg „Forbes”). Należy jednak zauważyć, że dzięki dużej dźwigni banki stale dysponują wysokim poziomem aktywów.

Gigantyczne megabanki posiadają ponad bilion dolarów w aktywach. Największy na świecie bank w 2009 roku miał ponad dwa bln dolarów (zob. wykres poniżej). Wszystkie megabanki klasyfikowane są jako instytucje finansowe o znaczeniu systemowym, które w przyszłości zostaną skrępowane ostrzejszymi uregulowaniami, w tym koniecznością posiadania dodatkowej rezerwy kapitałowej.

Z megabankami wiążą się dwa rodzaje wyzwań. Pierwszym jest potrzeba ostrożnego i skutecznego zarządzania. Na przykład Royal Bank of Scotland wpadł w tarapaty związane z przeprowadzaną fuzją i znajduje się obecnie pod zarządem brytyjskiego Skarbu Państwa. Inne (np. HSBC oraz JP Morgan Chase) prowadzą działalność w sposób nienaganny. Drugim problemem jest niebezpieczeństwo, jakie dla całego systemu finansowego stanowią ewentualne bankructwa takich banków (zob. poniższy cytat). Bo chociaż „wielkość daje przewagę”, może sprawiać także spore problemy.

Megabanki

Zbyt duży, by rzucić mu wyzwanie

W świetle kryzysu oligopol megabanków generujących gigantyczne zyski jest zjawiskiem niebezpiecznym i perwersyjnym, a jednak rząd [USA] nie poparł jednoznacznie planu ograniczania wpływów największych banków. Niewykluczone, że niektórzy doszli do wniosku, iż skoro taki program jest niemożliwy do przeprowadzenia z przyczyn politycznych, najlepsze, co można zrobić, to przekonać banki do wsparcia stabilności systemu – stworzyć sytuację, w której zgodzą się na ograniczenie pewnych prerogatyw, pod warunkiem że ich status maszynek do robienia pieniędzy pozostanie zachowany.

Komentarz z blogu First Define the Problem,„The Economist”, 18 kwietnia 2010 r.