Czerwona sesja na giełdach w Europie

raport

1124

Ameryka uderzyła w Azję i Europę. Mocne spadki także w Warszawie. Druga część giełdowego dnia nieco lepsza, co daje nadzieję na zmianę sytuacji.

Koszmarny początek tygodnia. Z Azji jeszcze przed europejskim początkiem dochodziły sygnały, że w Europie może dojść do spadków. Rynki na Wschodzie zniżkowały i to znacznie. Spadek Nikkei o 1,7% byłby jeszcze do zrozumienia, bo ostatnio dla Tokio wyraźne zmiany indeksu to pewna norma. Ale spadły także mocno rynki w Hongkongu, bo 3,4%, Sydney o 2,2%, Szanghaju 1,9% czy Seulu gdzie obniżka wyniosła 2,3%. Żaden azjatycki parkiet nie zwyżkował, a już o poranku ( właściwie to jeszcze przed świtem) amerykańskie kontrakty na DJIA sugerowały kolejne spadki. Piątek i spory spadek w Nowym Jorku nie wydawał się więc dla inwestorów przypadkiem. Powody w dalszym ciągu były chyba niejasne (pewność podwyżki stóp za oceanem) i zapewne zostały poszerzone o kilka nowych informacji jak zdrowotne kłopoty Hillary Clinton, co może oznaczać wzrost szans jej, chyba nieprzewidywanego rywala, na objecie urzędu Prezydenta USA.

Azja i Australia na to wszystko zareagowała bardzo mocno. I Europa dostała mocny sygnał. Po godzinie otwarte i tak z luką bessy rynki były na jeszcze większych minusach a wartości i siła spadków mogły inwestorów ( zwłaszcza tych z długimi pozycjami na rynku terminowym) przyprawić o zawroty głowy. DAX30 tracił prawie 2%, CAC40 ponad 2,1%, IBEX z Madrytu także 2,1% ,a włoski Mibtel aż 2,5% czym liderował w tej smutnej statystyce. WIG20 wcale nie tak fatalnie rozpoczął tydzień, bo spadek o 0,9% wydawał się czymś wręcz pozytywnym.

W Warszawie po dwóch godzinach handlu, gdy WIG20 tracił już ponad 1,2% najmocniej zniżkowały walory mBanku i Cyfrowego Polsatu, bo o ponad 3%. Powyżej 2% zniżkował KGHM a z czołowej dwudziestki nie tracił tylko, Assecopol, który nie zmienił swego kursu. Tracące przed południem segmenty małych średnich spółek prezentowały się lepiej a kilka spółek jak GTC było nawet na plusie. Niedawni liderzy grupy „middle”, czyli CD Projekt i JSW także obniżyły swe notowania a ich spadki były większe niż samego indeksu. Obroty na parkiecie jak na poniedziałek i tę porę dnia były duże i wynosiły prawie 200 mln złotych

W Europie, gdzie było równie a niekiedy nawet bardziej czerwono jak u nas, także wyraźne spadki. W Londynie tylko 3 spółki z czołowej setki zwyżkowały a mocne spadki były udziałem sektora wydobywczego ( Anglo-American, BHP Billiton). W Paryżu kiepsko wypadły Peugeot i Renault tracące po 3%. W Mediolanie było chyba bez niespodzianki, bo spadkom przewodziły banki a UniCredit tracił ponad 4,6%. Frankfurt przed południem okazał się trudny dla całej trzydziestki z indeksu DAX30, bo wszystkie spółki traciły a najmocniej energetyczny E.ON, który zniżkował o ponad 13%.

Po godzinie 13 na warszawskim parkiecie, gdy WIG20 tracił już ponad 2,2% a GPW w spadkach dognało Europę mocno traciły walory Cyfrowego Polsatu ponad 5,7%, mBanku  4,5 %i KGHM, który zniżkował znacznie mocniej niż surowiec, bo ponad4%.

Sytuacja na parkiecie daleka była od ideału a obroty na poziomie 340 mln złotych wskazywały, że inwestorzy nie pozbywają się walorów za wszelką cenę

Opublikowane dziś krajowe prognozy, co do inflacji wskazujące na odchodzenie od tendencji deflacyjnych ( zgodne z rynkowymi oczekiwaniami) tym razem nie miały wpływu na rynek. Europejskie spadki były zbyt silne, aby nie zdominować nastrojów na warszawskim parkiecie.

Po godzinie 14 na parkietach lekkie ocieplenie, choć oczywiście ryki trwały dalej na minusach. Amerykańskie kontrakty na DJIA i S&P 500 na godzinę przed sesją także poprawiły swoje notowania.

W Warszawie po godzinie 15 trochę lepiej podobnie jak i na innych parkietach a amerykańskie otwarcie nie tak straszne jak się wydawało poprawiło nieznacznie nastroje tego smutnego dnia.

Rynek surowców

Akcje zatrzęsły rynkami towarowymi. Ropa i srebro wyraźnie na dół. Miedź bez wyrazu a jedynie gaz ziemny zyskał na wartości.

Trudno, aby było inaczej. Giełdowe, mocne spadki musiały także znaleźć potwierdzenia na rynku towarowym. Przed południem ropa i metale znajdowały się poniżej ostatniego zamknięcia a spadki objęły także i rynek produktów rolnych. Z grupy czołowych surowców tylko złoto nie traciło na wartości a tuż po godzinie 11 jego kurs przewyższał nawet kurs zamknięcia, choć tuż po rozpoczęciu giełdowych notowań kosztowało o prawie 0,2% wyżej niż w piątek. Tracił wyraźnie, bo ponad 1% ropa naftowa kontynuując piątkowy spadek i oddalając się od kursu 50 dolarów.

Miedź, która już chyba przyzwyczaiła inwestorów do braku potencjału wzrostowego i spokojnych reakcji na rynkowe doniesienia traciła mniej, bo 0,5% a jej kurs 206,7 centa za uncję był bliski najniższej wartości od prawie trzech miesięcy.

Po godzinie 13 na rynku dalej kiepsko. Ropa w dalszym ciągu traciła, a jej spadek sięgnął poziomu 1,6%. Zniżkowało także srebro i złoto, choć w przypadku najcenniejszego kruszcu spadek był symboliczny a tym razem trudno go wiązać z sytuacją na rynku walutowym, bo EURUSD nie miało zbyt silnych wahań.

Miedź poruszała się bardzo spokojnie i w przeciwieństwie do ropy praktycznie nie zmieniła swojego kursu a warte podkreślenia jest to, że od godziny 9 bardzo powoli podnosiła swój kurs. Spadki metali to pokłosie sytuacji giełdowej i obaw o podwyżkę stóp procentowych, którą mniej lub bardziej zasugerował w swoim wystąpieniu Eric Rosengren .

Wyjątkiem był gaz ziemny, którego kurs zyskiwał przed godziną 15 ponad 2,6%. W południe wzrost kursu był nawet większy i surowiec zbliży się do poziomu 3 dolarów za 1mmBtu. Gaz ziemny od czwartku kontynuuje trend wzrostowy i w części zniwelował poprzednie spadki.

Po godzinie 15 na rynku lepiej prezentowało się srebro, które było blisko kursu 19 dolarów. Złoto, które o 14 było nawet na plusie traciło już 0,3% a trend sugerował kolejne spadki. Ropa przed otwarciem w Nowym Jorku nieznacznie poprawiła swoje notowania.

Po 15.30 trochę lepsze nastroje, choć kursy pozostawały na minusach, ale ropa traciła mniej niż 1%.