Trump i słabe dane z Polski szkodzą złotemu

raport forex

786

Złoty tanieje w środę. Cieniem na jego notowaniach kładą się obawy związane z przyszłotygodniowymi wyborami prezydenckimi w USA oraz opublikowane dziś rozczarowujące dane z polskiej gospodarki.

Środa upłynęła pod znakiem wyprzedaży złotego w relacji do głównych walut, która korelowała z równie silną wyprzedaż polskich akcji na warszawskiej giełdzie. O godzinie 16:44 kurs za euro trzeba było zapłacić 4,3280 zł wobec 4,3045 zł w poniedziałek na koniec dnia. Szwajcarski frank podrożał do 4,0140 zł, a brytyjski funt do 4,7960 zł. We wszystkich trzech przypadkach oznacza to przecenę złotego o 0,6-0,7%. Polska waluta osłabiła się też wobec słabo spisującego się od ostatniego piątku amerykańskiego dolara, za którego trzeba było zapłacić 3,8970 zł.

Wyprzedażą też zakończyła się środowa sesja na giełdzie w Warszawie. Indeks WIG20 spadł aż o 2,7% do 1765,6 pkt., podczas gdy jeszcze w poniedziałek indeks ten atakował poziom 1831, 50 pkt. i był najwyżej od 2,5 miesiąca.

Cieniem na nastrojach położyły się obawy związane z wyborami prezydenckimi w USA. Od ostatniego piątku, gdy FBI wznowiło śledztwo ws. maili Hilary Clinton, Donald Trump zyskuje w sondażach. Niektóre z nich pokazują nawet jego przewagę nad kandydatką Partii Demokratycznej. Wizja prezydentury Trumpa, która jeszcze niedawno była dla rynków zupełną fikcją, teraz zaczyna rynki straszyć. Głównie dlatego, że wiąże się z tym ogromna niepewność. Przede wszystkim nie wiadomo, czego po Trumpie oczekiwać. I to właśnie te obawy przekładają się na wyprzedaż ryzykownych aktywów, jak m.in. akcje i złoty, przy jednoczesnej ucieczce do tych bezpiecznych, jak złoto, szwajcarski frank i japoński jen.

Obawy rynku wydają się być przesadzone. Jakkolwiek część sondaży wskazuje na rosnące poparcie dla Trumpa, to szybka kalkulacja głosów elektorskich wciąż jeszcze sugeruje, że nie ma on szans w starciu z Clinton. Dlatego po 8 listopada prawdopodobnie będziemy świadkami rynkowego odreagowania. W innym scenariuszu trzeba się liczyć z ogólnoświatową paniką, podobną do tej po brytyjskim referendum ws. BREXIT-u. Wybór Trumpa bowiem wciąż nie jest jeszcze nawet w części ujęty w cenach. Dla złotego taki scenariusz mógłby oznaczać jego silną wyprzedaż i euro po 4,50 zł, szwajcarskiego franka po 4,20 zł, a dolar po 4 zł. Indeks WIG20 mógłby zaś wówczas zanurkować do 1600 pkt.

Złoty traci dziś nie tylko przez Trumpa, ale też w reakcji na opublikowane rano bardzo słabe dane makroekonomiczne z polskiej gospodarki. Październik przyniósł nieoczekiwany spadek indeksu PMI dla polskiego sektora przemysłowego do 50,2 pkt. z poziomu 52,2 pkt. miesiąc wcześniej. To wynik bliski stagnacji i najniższy odczyt od 2 lat. Jak napisali autorzy badania w komentarzu do tych danych, odzwierciedlają one “przede wszystkim słabe tempo wzrostu wielkości produkcji, które zwolniło w związku ze spadkiem liczby nowych kontraktów”. Dane tym mocniej zaskoczyły, że zgodnie z tendencjami obserwowanymi w Europie, oczekiwano wzrostu indeksu PMI do 52,9 pkt. Sugerują też one, że w październiku roczna dynamika produkcji przemysłowej będzie najprawdopodobniej ujemna, po tym jak we wrześniu był to wzrost o 3,2% R/R, a w sierpniu skok o 7,5% R/R. Te dane GUS opublikuje 21 listopada.

W sytuacji obserwowanego lekkiego ożywienia w Europie, o czym świadczy chociażby opublikowany dziś odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego w strefie euro (w październiku wzrost do 53,5 z 52,6 pkt. i najwyższy odczyt od stycznia 2014), malejące oczekiwania co do wyników polskiej gospodarki, stanowią jeden z ważniejszych czynników ryzyka dla złotego i wkrótce mogą doprowadzić do jego wyraźniejszego osłabienia. Zresztą tych ryzyk jest więcej. Wystarczy wymienić jeszcze ryzyko grudniowej podwyżki stóp procentowych przez Fed i związanego z tym odpływu kapitałów z rynków wschodzących. Czy też nieco zapomniane ryzyko obniżki ratingu Polski na początku przyszłego roku.

W czwartek w dalszym ciągu doniesienia ze zbliżającej się do finału kampanii prezydenckiej w USA (nowe sondaże), obok sygnału jaki jeszcze dziś wieczorem wyśle Fed ws. polityki monetarnej (godz 19:00; stopy nie zostaną zmienione na obecnym posiedzeniu, ale może paść zapowiedź ich podwyżki w grudniu), pozostaną głównymi determinantami notowań złotego. Sprzyjające Trumpowi sondaże i jastrzębie sygnały z Fed będą osłabiać złotego. I odwrotnie. W przypadku pary GBP/PLN dodatkowy wpływ na notowania będzie miało jutrzejsze posiedzenie Banku Anglii.