Dane makro i koniec miesiąca podnoszą indeksy

1214

Wall Street już we wtorek praktycznie nie zareagowała na wzrost napięcia geopolitycznego, co było delikatnym sygnałem kupna. Wieczorem (czasu amerykańskiego) właśnie we wtorek Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła oświadczenie przygotowane przez USA, w którym co prawda potępia koreański test, ale nie grozi ani nowymi sankcjami ani tym bardziej akcją militarną.

Nie było więc powodu, żeby w środę giełda miała zachować się gorzej niż we wtorek. Zbliżający się koniec miesiąca mógł pomóc bykom, ale początek otoczonego złą sławą września mógł nieco im szkodzić.

W USA opublikowana została weryfikacja danych o wzroście PKB w 2. kwartale – wyniósł 3,0% (oczekiwano 2,7%). ADP opublikował też raport o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym w sierpniu. Wzrosło o 237 tys. (oczekiwano 185 tys.).

Wall Street od początku sesji miała wątpliwości, czy cieszyć się mniejszym napięciem geopolitycznym i dobrymi danymi makro, czy martwić umocnieniem dolara i tym, że mocne dane makro zwiększają prawdopodobieństwo szybszego zacieśnienia polityki monetarnej.

Wtorkowa sesja, kiedy rynek nie uległ geopolitycznej panice kazała akcje kupować (skoro nie mogą spaść to muszą wzrosnąć). Nic więc dziwnego, że po dość słabym początku indeksy systematycznie rosły. Zdecydowanie mocniejszy był NASDAQ. Pozostawało pytanie, czy w końcu sesji dojdzie do schłodzenia nastrojów. Owszem, nieco się schłodziły, ale i tak S&P 500 zyskał 0,4%, a NASDAQ nawet 1%.

GPW w środę rano zachowała się podobnie jak zachowywały się inne giełdy europejskie – WIG20 zyskał nieco ponad pół procent. Prawie natychmiast zaczął się osuwać (podobnie jak inne indeksy europejskie), ale przed południem znowu ruszył na północ.

W okolicach pobudki w USA, kiedy inne indeksy zaczęły zwiększą skalę zwyżki WIG20 błyskawicznie znalazł się na poziomie o ponad jeden procent wyższym od wtorkowego zamknięcia. Tyle tylko, że wzrosty indeksów we Francji czy w Niemczech z trudnością przekraczały pół procent, a u nas WIG20 przed rozpoczęciem sesji na Wall Street zyskiwał półtora procent.

Po tym wystrzale popytu (ewidentnie sprowokowanym przez publikację danych o amerykańskim PKB) indeks zaczął się osuwać, ale dzięki fixingowi udało się zakończyć sesję dwa razy lepiej w porównaniu do giełdy niemieckiej, czy francuskiej. WIG20 zyskał 1,08% i kontynuuje hossę. MWIG40 zyskał 0,49% i nadal jest w trendzie bocznym.

Koniec miesiąca teoretycznie powinien dzisiaj sprzyjać bykom w Europie i w USA, ale nasza GPW w zasadzie nie uprawia „windows dressing”, czasem nawet widać proces odwrotny. Gracze zagraniczni, którzy rozgrywają nasz rynek blue chipów mają jednak dzisiaj szansę na przedłużenie hossy.