Dlaczego zarządzanie kapitałem jest takie ważne w tradingu

883

Do tej pory omówiliśmy podstawowe zasady otwierania i zabezpieczania transakcji, sposoby określania trendu czy formacje ostrzegające przed korektą. O czym jednak wciąż nie napisaliśmy, to kwintesencja tradingu pozwalająca na utrzymanie higieny psychicznej oraz zyskowności w długim terminie. Tak naprawdę w krótkim terminie zyskać można nawet w ruletce, jednorękim bandycie czy rzucie monetą. To, co odróżnia inwestowanie od różnorakich form hazardu, to możliwość utrzymania zyskowności w długim terminie dzięki przewadze w skuteczności bądź też realnym stosunku zysku do straty (R:R). Jeśli spojrzymy na inwestowanie, jako na proces długotrwały, kluczowa okazuje się zdolność tradera do przetrwania w różnych warunkach rynkowych i w trakcie ciągłej ekspozycji na ryzyko poniesienia strat – o to właśnie chodzi w zarządzaniu kapitałem.

Higiena psychiczna.

Temat strat jest dla wielu traderów wstydliwy i bolesny. Nie ma w tym niczego dziwnego, zważywszy że rynki kuszą przede wszystkim inteligentnych ludzi, pragnących odnieść sukces finansowy, nierzadko odnoszących sukcesy w innych dziedzinach życia, a także tych, którzy chcieliby zdobyć pieniądze na życie czy udowodnić coś sobie i innym. Na tym podkładzie budują się oczekiwania początkujących traderów, że rynek da im to, czego chcą, a co więcej, że będą w tym dobrzy. W takiej sytuacji strata finansowa, oprócz atawistycznego bólu i silnego napięcia, wywołuje rozczarowanie i rozgoryczenie, jako że jest ciosem w ego, ciosem w oczekiwania. Z jednej strony oddala nas od naszego celu finansowego, a z drugiej strony udowadnia nam w sposób dobitny, że nie jesteśmy tak dobrzy w tradingu, jak byśmy tego chcieli. Podchodząc do sprawy w ten sposób trudno zaakceptować jest fakt, że straty są nieodłącznym elementem tradingu i nawet najlepsi miewają wpadki czy złą passę. Dlatego żadnego tradera czy systemu nie można oceniać po kilku transakcjach skutkujących stratą, ponieważ nikt i nic nie jest w stanie przewidzieć zachowania rynku z całkowitą skutecznością. Zatem straty były, są i będą występowały u każdego tradera i w każdym systemie (nie licząc pewnych wyjątkowych rozwiązań, jak np. HFT), natomiast przed tymi stratami musimy się bronić poprzez minimalizację ich wpływu na nasz kapitał, a przez to i na naszą psychikę. To jest zaklęty krąg – strata zaburza naszą równowagę psychiczną, co prowadzi do prób odegrania się, zwiększania ryzyka, złości i pogłębienia strat. Utrzymywanie niskiego poziomu ryzyka sprzyja zachowaniu równowagi psychicznej o podejmowaniu bardziej racjonalnych decyzji inwestycyjnych.

Straty nieodłącznym elementem systemu.

Każdy, nawet najlepszy system, musi przewidywać straty i procedurę postępowania w przypadku źle rokującej transakcji. Powiedzieliśmy już, że trading to długotrwałe, długoterminowe zajecie – a przynajmniej chcielibyśmy, aby takim był w naszym wykonaniu. W długim terminie nie sposób pominąć prawdopodobieństwo wyrażające się skutecznością naszego systemu w kontekście potencjalnego i realnego stosunku zysku do ryzyka. Pierw spójrzmy na skuteczność, która sama w sobie nie jest miarodajną wartością i nie mówi wszystkiego o systemie. Jednakże już tutaj możemy poczynić pewne obserwacje. Za punkt odniesienia przyjmijmy modelowy, laboratoryjny system, który zapewni nam skuteczność na poziomie 50% (rzut monetą). Jak zatem będzie wyglądał rozkład sukcesów i porażek? Bynajmniej nie naprzemiennie. Będą się zdarzały ciągi sukcesów i porażek rzędu 2-3 transakcji, ale też dłuższe, nawet 9-10 transakcji. Nie jest to może częste, jednak na 200 rzutów monetą / 200 transakcji (tyle można spokojnie zrobić w 2-3 miesiące), ciągi po 6 i więcej takich samych zdarzeń wystąpią przynajmniej raz, jeśli nie kilka razy.

Polecam: generator rzutu monetą z rozkładem wyników.

Ile ryzykować?

A teraz trzeba dodać, że 50% skuteczności to bardzo dobry wynik (wiele zależy też od parametrów i specyfiki tradingu). Czyli jeśli handlujemy systemem 45% czy 40%, a nawet mniej skutecznym, będziemy narażeni na znacznie większą ilość porażek. Czy ryzykując dużą porcję naszego kapitału na każdą transakcję będziemy w stanie wytrzymać nawet 9-10 stratnych wyników pod rząd? Nawet jeśli RR wyniesie 2:1 (co jest bardzo dobrym wynikiem), to przecież musimy jakoś przetrwać złą passę i dotrwać do lepszego okresu. Matematycznie zatem 9-10 stratnych transakcji pod rząd wytrzymamy, jeśli nie będziemy ryzykować więcej niż 9% na transakcję. Czy to jednak oznacza, że aż tyle powinniśmy ryzykować? ABSOLUTNIE NIE! Wyobraźmy sobie sytuację, że straciliśmy już 10 razy i rynek pochłonął 90% naszego kapitału – kto z Was znajdzie dość siły psychicznej i samozaparcia, by postawić resztę na 11 trade, którego wynik w żaden sposób NIE jest PEWNY ani gwarantowany? Statystyka ma to do siebie, że jest w pewnym stopniu nieprzewidywalna, a 10 transakcji stratnych nie gwarantuje w żadnym razie, że nie stracimy i jedenasty raz. W związku z tym maksymalnym poziomem ryzyka dla 50% systemu wydaje się być 3% kapitału, co przy 10 stratnych transakcjach wciąż pozostawia na naszym rachunku 70% – jest to tak czy inaczej ogromne osunięcie i może zniechęcić nas skutecznie do dalszego handlu, mimo, że 10 stratnych transakcji wciąż nie przekreśla dobrego (jak ustaliliśmy) systemu o skuteczności 50%. A co z systemami skutecznymi w 30-40% przypadków? Tutaj jest jeszcze trudniej i tylko zawężenie ryzyka jeszcze bardziej może nam pomóc przetrwać dołki.

Jak się ma do tego potencjalny zysk i jego relacja do podejmowanego ryzyka? O tym opowiemy w poniższych artykułach:

Zarządzanie kapitałem ryzyko i zysk