Inwestor giełdowy

1016

Zainteresowanie inwestowaniem w akcje wynika z prostoty tego instrumentu i łatwości zrozumienia mechanizmów rządzących wzrostami i spadkami cen. Nie oznacza to jednak, że zarobek na inwestycjach w akcje jest rzeczą prostą.

Aby zwiększyć szanse powodzenia trzeba mieć jak najwięcej informacji o wybranej firmie. Należy poznać jej mocne i słabe strony, ocenić potencjał jej rozwoju oraz oszacować ryzyko, co daje podstawę do podjęcia decyzji. Musimy wiedzieć:

  • czym zajmuje się spółka?
  • jakie są jej mocne strony?
  • czym różni się od innych spółek tej samej lub podobnej branży?
  • na jakich rynkach funkcjonuje (regionalnym, ogólnokrajowym, czy może międzynarodowym)?
  • jaki jest potencjał jej rozwoju?
  • czy ma możliwość rozszerzenia rynku zbytu?
  • czy jest w stanie pozyskać nowych klientów?
  • jaki jest poziom jej rozwoju technologicznego?
  • czy posiada odpowiednią sieć dystrybucji swoich produktów lub usług?
  • i wreszcie, czy jest dobrze zarządzana?

Jeśli mocne strony przeważą, warto rozważyć inwestowanie w papiery wartościowe tej firmy. Trzeba zaznaczyć, że wszechstronna analiza wszystkich za i przeciw zwiększa prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu, lecz go nie gwarantuje, ponieważ jest wiele innych czynników, które mogą wpływać na ceny akcji. Wpływ może mieć sytuacja polityczna i gospodarcza w kraju, aktualny i przewidywany trend na giełdzie, a nawet moda, czy sentyment inwestorów do określonych spółek. Często nie sposób przewidzieć wpływu wszystkich czynników.

Oczywiście akcje to tylko jeden z instrumentów finansowych dostępnych na warszawskiej giełdzie. Są także obligacje, certyfikaty zamkniętych funduszy inwestycyjnych oraz cała grupa bardziej wyrafinowanych instrumentów strukturyzowanych oraz pochodnych. Te jednak wymagają od inwestorów wiedzy dużo bardziej zaawansowanej.

Składanie zleceń

Osoba, która zamierza dokonać transakcji na giełdzie warszawskiej, musi posiadać rachunek inwestycyjny w jednym z licencjonowanych domów maklerskich. Tam będzie składała wszystkie zlecenia, czyli dyspozycje, co i na jakich warunkach chce kupić lub sprzedać na giełdzie. Dom maklerski, któremu klient zlecił dokonanie transakcji giełdowej, odpowiada za prawidłowe wykonanie zlecenia. Wszystkie złożone przez inwestorów zlecenia są anonimowe, co oznacza, że inwestorzy nie wiedzą z kim mogą potencjalnie zawrzeć transakcje.

Zlecenie można złożyć osobiście w domu maklerskim, telefonicznie i przez Internet. Składanie zleceń za pośrednictwem Internetu jest coraz bardziej powszechne wśród polskich inwestorów. Jest szybkie, bezpieczne, pozwala na bieżące śledzenie sytuacji na rynku i jest tańsze, gdyż prowizje od transakcji zawieranych drogą internetową są niższe niż przy innych sposobach komunikacji z domem maklerskim. Złożone zlecenie przekazywane jest do centrali biura maklerskiego, skąd trafia z pomocą systemu informatycznego do systemu komputerowego GPW.

Jest wiele rodzajów zleceń pozwalających na realizację różnorakich zamierzeń kupujących i sprzedających. Najpopularniejsze są zlecenia z limitem ceny. W zleceniach tych inwestor dokładnie określa kurs (zwany inaczej limitem ceny), po jakim chce kupić lub sprzedać dany walor. W zleceniu kupna określony przez inwestora limit, to maksymalny kurs, po którym jest skłonny kupić dany instrument, natomiast w zleceniu sprzedaży, określony limit, to kurs minimalny, po którym inwestor godzi się sprzedać dany instrument. Na przykład, jeżeli inwestor złoży zlecenie kupna 50 akcji spółki „A” określając limit ceny na 100 zł, oznacza to, że chce kupić akcje nie drożej niż po 100 zł.

Więcej o zleceniach w arykule Zlecenia Giełdowe.

Zawieranie transakcji

Obowiązujący na giełdzie warszawskiej system transakcyjny charakteryzuje się tym, że kursy poszczególnych papierów wartościowych ustalane są na podstawie zleceń kupujących i sprzedających. Oznacza to, że w celu ustalenia kursu sporządza się zestawienie zleceń zawierających dyspozycje kupna i sprzedaży. Inaczej mówiąc – to sami kupujący i sprzedający wyznaczają kurs, po którym zawierane są transakcje. Zlecenie maklerskie złożone na giełdę trafia do tzw. arkusza zleceń. W arkuszu zleceń wszystkie zlecenia na dany instrument są automatycznie porządkowane i czekają na realizację.

O kolejności, w jakiej realizowane są zlecenia, decyduje przede wszystkim cena zgłoszona przez inwestora, a następnie czas złożenia zlecenia. Ci, którzy chcą kupić drożej mają pierwszeństwo przed tymi, którzy chcą kupić taniej, a ci, którzy chcą sprzedać taniej, mają pierwszeństwo przed tymi, którzy chcą sprzedać drożej. W przypadku gdy dwóch lub więcej inwestorów złożyło zlecenia z tą samą ceną, o kolejności, w jakiej będą realizowane ich zlecenia decyduje czas zgłoszenia tych zleceń do systemu giełdowego.

Bezpieczeństwo inwestorów giełdowych

Bezpieczeństwo środków zgromadzonych na rachunkach inwestycyjnych gwarantuje system rekompensat dla inwestorów zarządzany przez KDPW i nadzorowany przez KNF. System kompensacyjny ma na celu zapewnienie dodatkowego zabezpieczenia aktywów inwestorów przechowywanych na rachunkach oraz częściowe zrekompensowanie utraconych papierów wartościowych i praw majątkowych przysługujących inwestorom za świadczone usługi.

System zapewnia inwestorom wypłatę środków pieniężnych zgromadzonych na ich rachunkach, do wysokości określonej w ustawie, w przypadku bankructwa spółki (np. Domu maklerskiego) prowadzącego rachunek.

Podatki

Zyski z inwestycji kapitałowych osiągane przez krajowe osoby fizyczne są opodatkowane jednolitą stawką podatkową w wysokości 19%. Taka sama stawka obowiązuje w odniesieniu do zysków uzyskiwanych z powyższego tytułu przez osoby prawne. Inwestorzy zagraniczni podlegają zasadniczo tym samym przepisom, co inwestorzy krajowi, przy czym ich obowiązek podatkowy regulowany jest dodatkowo odpowiednimi umowami o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Co inwestor giełdowy powinien wiedzieć o sobie zanim zacznie inwestować ?

Każde działanie mające na celu zarabianie pieniędzy powinno być poprzedzone planem.

Wyobrażasz sobie prowadzenie biznesu bez biznesplanu? Co zrobiliby właściciele firmy, gdyby kierownictwo nie przedstawiło planu rozwoju firmy? Przecież wielu byłych prezesów zna bardzo dobrze formułę “nie zrealizował planu”.

Większość inwestorów zdaje się zapominać o potrzebie tworzenia i utrzymywania założeń. Kupują lub sprzedają akcje pod wpływem impulsu. A jednak inwestują lub, innymi słowy, wydają własne pieniądze. Czy stać ich na lekkomyślne decyzje?

W każdym przypadku strategia inwestycyjna polega na identyfikacji potrzeb, możliwości i zaprojektowaniu celów oraz sposobu ich osiągnięcia. W poniższym tekście postaramy się omówić takie pytania. Większość z nich wydaje się banalna. Niemniej jednak warto na nie odpowiedzieć szczerze i w sposób zrównoważony.

Po co inwestuję

Odpowiedź wydaje się być prosta. Żeby zarobić pieniądze. Ale to nie wszystko. Zarabiać na życie? Zarabiać na wakacje, na samochód, na przyzwoitą emeryturę? A może by zwiększyć dochody z oszczędności?

Cel inwestycji będzie miał istotny wpływ na jej horyzont, wielkość i rynek, na którym będzie ona realizowana.

W tym momencie warto obalić mity o giełdzie jako maszynie do zarabiania dużych pieniędzy w krótkim czasie. Wśród wyjątków są inwestorzy, którym udaje się uzyskać 40% rocznego zysku w ciągu kilku lat. Większość z tych, którzy nie mieli czasu na ostrożne inwestycje, straciła kapitał, z którym przyszli. Dlatego też wyznaczenie realistycznych celów inwestycyjnych jest podstawą do ich osiągnięcia.

Wybór celu (najlepiej jako procent zainwestowanej kwoty) pomoże również w wyborze rynku, na którym inwestor powinien się starać. Wiadomo, że zakup obligacji nie przyniesie zysków liczonych w setkach procent, ale raczej w regionie 15-20% rocznie (maj 2001). Akcje lub kontrakty oferują szerszy zakres możliwości, ale trzeba wziąć pod uwagę większe ryzyko i potrzebę posiadania wyższego kapitału.

Jakie kwoty jestem w stanie zainwestować?

Początek “przygody” z giełdą o wartości 100 zł wskazuje na jej edukacyjny charakter. Wartość nominalna obligacji skarbowych wynosi 100 zł, a ceny niektórych akcji przekraczają 200 zł. Początkowy depozyt dla kontraktu WIG20 przekracza 1.000 zł. Dodatkowo występują koszty transakcyjne (np. minimalne prowizje lub opłaty za prowadzenie rachunków inwestycyjnych). W związku z tym minimalna kwota, w którą warto inwestować, wynosi 1.000 zł. Z drugiej strony, tak niska kwota naraża inwestora na szybką utratę kapitału. Zgodnie z zasadami zarządzania kapitałem, w jednej transakcji nie należy ryzykować więcej niż 2% kapitału. Jeżeli jednak zainwestuje się 1000 zł, prowizja od akcji wyniesie 10 zł w obu kierunkach (na zakup i sprzedaż), czyli 1% kapitału. Nie wspominając już o rynku kontraktów.

Dlatego też minimalny kapitał, przy którym inwestor będzie mógł swobodnie i dość bezpiecznie inwestować, wynosi 10 000 zł.

Ile z tego mogę stracić

Ponownie, jest banalna odpowiedź. Nic. Ci, którzy tak reagują, powinni…. zrezygnować z inwestowania na giełdzie. Podstawowym celem inwestora jest osiągnięcie wyższego zwrotu niż z bezpiecznych depozytów bankowych. A to musi wiązać się z ryzykiem utraty przynajmniej części kapitału.

Stworzenie planu strategicznego i przestrzeganie zasad ochrony kapitału powinno ograniczyć straty, ale nie wyeliminuje ich. Dlatego wszyscy ci, którzy przybyli na giełdę z pieniędzmi przeznaczonymi na “życie”, powinni ponownie zastanowić się nad swoimi decyzjami.

Warto sobie wyobrazić reakcję na sytuację, w której tracimy 10%, 20% i 50% naszego kapitału. Czy jesteśmy w stanie kontrolować strach i frustracje? Czy z tego powodu nasze plany życiowe nie załamią się? Czy nie dojdzie do załamania psychicznego? Z drugiej strony, czy chęć powrotu za wszelką cenę nie zastąpi racjonalnego myślenia? Odpowiedzi na powyższe pytania pozwolą określić tzw. awersję do ryzyka i pomogą wybrać strategię i rynek odpowiedni dla inwestora.

Osoby, których strata ponad 10% kapitału jest przerażająca, powinny wybrać rynek obligacji o najniższych zmianach cen (ryzyko). W takim przypadku posiadacze kapitału powyżej 100 tys. zł mogą przeznaczyć 90% na inwestycje w obligacje, a 10% na inwestycje w akcje.

Osoby, które są w stanie “przeżyć” większe straty, będą mogły inwestować bardziej agresywnie. Akceptacja takich strat pozwala na podział portfela pomiędzy rynki akcji i obligacji. Wybierając “cichą” strategię, która pozwala na maksymalne straty kapitałowe w wysokości 20-30%, możliwe jest zainwestowanie nawet całej kwoty na giełdzie. Wymaga to jednak żelaznej dyscypliny i dłuższego czasu na analizę rynku.

Inną ciekawą propozycją jest zbudowanie portfela 90% obligacji i zainwestowanie reszty w kontrakty. Nawet strata całej części kontraktu powinna zostać pokryta w ciągu roku odsetkami od obligacji.

Przyjęcie straty przekraczającej 1/3 kapitału nie oznacza, że inwestor powinien opracować strategię, która na to pozwoli. Niestety, rzeczywistość może nie być taka sama, jak zamierzano, więc ci, którzy chcą inwestować zarówno na rynku akcji, jak i na rynku instrumentów pochodnych, muszą być świadomi ryzyka, na jakie są narażeni. Warto “przyzwyczaić się” do niebezpieczeństwa znacznego wyciskania kapitału. Dotyczy to tym bardziej graczy stosujących dźwignię finansową, tj. inwestujących pożyczone fundusze.

Pocieszające jest to, że właściwa konstrukcja planu inwestycyjnego i konsekwentne jego przestrzeganie pozwala uniknąć strat przekraczających 20-30% kapitału.

Horyzont czasowy inwestycji

Odpowiedź na to pytanie jest związana z celem inwestycji. Warto określić warunki brzegowe horyzontu inwestycyjnego. Brakuje celu zaangażowania środków na giełdzie przez okres 2-3 tygodni, a nawet miesiąca. Czas poświęcony na gruntowne przygotowanie i koszty transakcyjne przekroczy potencjalne zyski. Nie oznacza to, że każda pozycja powinna być utrzymywana przez co najmniej jeden miesiąc. W końcu istnieją strategie, które polegają na kupnie i sprzedaży tych samych akcji na jednej sesji. Zaangażowanie się w giełdę papierów wartościowych funduszy, które za miesiąc będą potrzebne inwestorowi na inne cele, znacznie zwiększy ryzyko ich utraty i ograniczy możliwości inwestycyjne.

Najlepszym rozwiązaniem jest inwestowanie środków (oszczędności), których inwestor nie będzie potrzebował przez co najmniej kilka miesięcy. Zapobiegnie to konieczności zamykania pozycji w najgorszym momencie.

Ile czasu tygodniowo poświecę na analizy swoich inwestycji?

Świadome inwestowanie na giełdzie wymaga nie tylko pieniędzy, ale także czasu. W zależności od wybranej strategii, inwestor będzie musiał poświęcić od jednej do kilkudziesięciu godzin tygodniowo na kontrolę sytuacji na rynkach i własnych inwestycji. Dodatkowo, istnieje również poszukiwanie celów, które odpowiadają założeniom otwarcia pozycji. Na szczęście, firmy brokerskie online są bardzo pomocne w obu przypadkach. Dostęp do notowań, analiz, komentarzy czy programów analiz technicznych oferowanych przez brokerów oszczędza czas.

Warto jednak zdawać sobie sprawę, że niektóre strategie (day trading) lub rynki (kontrakty) wymagają spędzania kilku godzin dziennie przed ekranem komputera. Narzędzia takie jak zlecenia DDM+, powiadomienia SMS, alerty cenowe czy wreszcie sami pracownicy biura mogą przejąć część “obowiązków” inwestora. Nie możemy jednak zapominać o znaczących obciążeniach psychologicznych, które pojawiają się podczas bardzo aktywnego grania na giełdzie. W takich przypadkach rozproszenie uwagi może kosztować inwestora zbyt wiele.

Odpowiedź na powyższe pytanie zależeć będzie również od doświadczenia, wiedzy i umiejętności posługiwania się komputerem przez inwestora.

Co wiem na temat giełdy, ekonomii czy praw rządzących rynkiem?

To pytanie może zawstydzić nawet profesjonalistów giełdowych. Zmienność i złożoność rynków kapitałowych oznacza, że każdy uczestnik powinien przechodzić ciągły proces kształcenia. Z drugiej strony, analiza rynku ma w sobie coś w rodzaju sztuki, co utrudnia nawet najlepiej wykształconym zrozumienie jego zachowania.

Ludzie, którzy mają pierwszy kontakt z giełdą są zazwyczaj jednocześnie przerażeni i zafascynowani. Jednak przysłowie “Nie święci, garnki, patelnie itp. Wiele badań naukowych lub konkursów inwestycyjnych wykazało, że w krótkim okresie nawet małpa może osiągnąć lepsze stopy zwrotu niż profesjonaliści. Dlatego nie należy się martwić o ogrom i złożoność wiedzy potrzebnej do świadomego inwestowania. Warto przyswoić sobie podstawowe zasady funkcjonowania rynku kapitałowego i jak najlepiej wykorzystać doświadczenie brokerów i innych inwestorów. Rynek, podobnie jak cała gospodarka, porusza się w większości przypadków zgodnie z logicznymi wzorcami, których eksploracja nie wymaga wiedzy magicznej. Trzeba mieć otwarty umysł i opanowanie emocji.

Sprawdzenie swojej wiedzy ekonomicznej pozwala inwestorowi zdecydować, czy jest w stanie podjąć wyzwanie zgłębiania tajemnicy rynku, czy też nie jest w ogóle zainteresowany tym tematem, a może lepiej jest oddać swoje aktywa pod zarząd lub przechowywać je na rachunkach bankowych.

Oprócz odpowiedzi na powyższe pytania, potencjalny inwestor powinien przeprowadzić krótką analizę stanu swojej psychiki i charakteru. To właśnie psychika jest największym wrogiem graczy giełdowych. Strach, chciwość, niepewność, radość z wygranej zmieszana z goryczą porażki to uczucia, które towarzyszą im każdego dnia. Huśtawka emocjonalna nie pomaga w podejmowaniu racjonalnych decyzji, dlatego tak ważne jest, aby inwestor rozpoznał swoje reakcje przed podjęciem jakichkolwiek działań. Pozwoli to inwestorowi przygotować “suche” rozwiązanie problemów, z którymi pod wpływem stresu może nie być w stanie sobie poradzić.

Wyznaczanie celów i ocena własnych możliwości może odbywać się w bardziej skomplikowany sposób. Najważniejsze jest prowadzenie takiej rozmowy z samym sobą w sposób rzetelny i uczciwy. Poznanie własnych zalet i słabości pozwoli wybrać (stworzyć) własny sposób zarabiania pieniędzy w drugim etapie budowania strategii inwestycyjnej. Jego skuteczność, a przede wszystkim to, czy inwestor ją zaakceptuje, wpłynie na wyniki. To znaczy, ile pieniędzy wzrośnie na jego koncie. I o to w tym wszystkim chodzi.

Przykłady samoocen

Poniżej znajdują się trzy przykłady samooceny przeprowadzonej przez inwestorów. Najlepiej jest przeczytać je po własnej analizie, aby nie sugerować ich wyników.

Jan Ostrożny

Ostrożny: Nie jestem zadowolony z procentu depozytów bankowych. Ponieważ zaoszczędziłem 100 tys. zł, każdy punkt procentowy więcej to dobra kwota. Nie potrzebuję tych pieniędzy na moje codzienne wydatki, odkładam je raczej na emeryturę, która wkrótce nastąpi.

Bardzo się boję, że stracę te pieniądze, trudno mi założyć, że mogę stracić więcej niż 10-15%. Z jednej strony nie mam czasu na aktywne granie, ale z drugiej strony chcę decydować o własnym portfelu. Moja wiedza z zakresu ekonomii i rynku akcji jest ograniczona, choć odróżniam akcje od obligacji.

Pan Ostrożny jest typowym przedstawicielem klasy średniej. Chce wykorzystać swoje oszczędności, ale boi się i nie ma czasu na aktywne inwestowanie. Najlepszym rozwiązaniem dla niego wydaje się inwestowanie większości portfela (50-90%) w obligacje i próba uzyskania dodatkowych dochodów na rynku akcji (20-50%) lub kontraktów (10%). Jednocześnie, wybierając system inwestycyjny, powinien zwrócić uwagę na bliskie linie obrony i bezpieczne metody zarządzania pozycją. Utrzymując strach przed byciem pod kontrolą, jest w stanie zwiększyć efektywność swoich oszczędności o kilka (być może kilka) punktów procentowych.

Juliusz Pośredni

Pośredni: Mam tylko 30 tys. zł, zysk z którego wydaję na wakacyjne wyjazdy. Można powiedzieć, że horyzont inwestycyjny sięga 1 roku. Ze względu na moją żonę muszę zamienić wakacje pod gruszą na jedną z greckich wysp. Nie chcę jednocześnie uszczuplać kapitału, choć jestem świadomy możliwości jego utraty. Moja praca z komputerem i dostęp do Internetu pozwalają mi sprawdzać wyniki cytatów kilka razy dziennie. Nie mogę jednak przesadzić. Mój jedyny kontakt z giełdą ograniczył się do 3 akcji Banku Śląskiego, ale chciałbym poszerzyć swoją wiedzę.

Kapitał w wysokości 30 tys. zł oraz codzienny dostęp do Internetu pozwalają dość aktywnie inwestować zarówno na giełdzie, jak i na rynku kontraktów. Jednak w tym drugim przypadku przydałoby się więcej doświadczenia. Instytucja Pan Pośredni nie powinien decydować o handlu dziennym, ale raczej znaleźć strategie podążania za trendem. Musi również ograniczyć swoje inwestycje w okresie przedświątecznym, aby mieć do dyspozycji środki w odpowiednim czasie.

Edward Ryzykant

Ryzykant: Mam tylko 10 000 zł i chciałbym jak najszybciej podwoić swój kapitał. Słyszałem, że na kontraktach można dużo zarobić. Kolega sprzedał mi automatyczny system transakcyjny, który w ciągu 3 miesięcy zarabia 150%. Nie do końca rozumiem jego działanie, ale daje on sygnały oparte na notowaniach. Zamierzam wydać zarobione pieniądze na zakup samochodu lub mieszkania.

Pan Ryzykant jest typowym przykładem “dawcy kapitału”|. Ocenianie systemu transakcyjnego tylko na podstawie zysków z ostatnich 3 miesięcy jest jak stawianie zakładów na numery loterii na podstawie ostatnich losowań. Kolejnym błędem jest stosowanie systemów “zagranicznych”, które nie są dodatkowo rozumiane. Jeśli ryzykant ufa swojemu koledze, to może powinien pożyczyć mu swój kapitał na spłatę odsetek?

Kolejnym mitem, który należy obalić, jest podwojenie kapitału na giełdzie w krótkim czasie. Oczywiście niektórym się to udaje. Tak jak hazardziści w kasynie.

Panu Ryzykantowi należy zalecić albo zmodyfikowanie, albo przedefiniowanie strategii, zgodnie z którą będzie inwestował, a przede wszystkim, aby osiągnąć swoje cele.