Chwilowa euforia na rynkach

926

Wall Street miała w poniedziałek dużą zachętę w postaci euforii panującej na europejskich giełdach. Tam gracze zapomnieli o wszystkich zagrożeniach i kupowali akcje jak szaleni. To prawda, że sondaże w drugiej turze dają Emmanuel Macron ponad 20. punktową przewagę i niezwykle mało prawdopodobne jest, żeby nie został on prezydentem Francji. Jednak nie jest tak, że prawdopodobieństwo przegranej jest zerowe.

Po drugie niedługo zaczniemy się martwić wynikami parlamentarnymi we Francji (11 i 18. czerwca). Ruch Macrona (En Marche) wcale nie musi tych wyborów wygrać (nie ma utrwalonych struktur). Macron, co prawda desygnuje premiera, ale to nie znaczy, że dostanie on poparcie parlamentu. Poza tym nawet jak je dostanie to wcale nie jest pewne, czy uda się utworzyć koalicję, która pomysły Macrona (niezbyt spójne zresztą) przeprowadzi przez parlament. Ale tym rynki będą się martwiły w drugiej połowie maja.

Wall Street musiała rozpocząć sesję dużym wzrostem indeksów (jeden procent), ale ja nie bardzo wierzyłem, żeby z powodu takich a nie innych wyborów w Europie amerykańska giełda wytrwała w euforycznym nastroju do końca sesji. Dowiozła wynik (jeden procent), a NASDAQ ustanowił nowy rekord wszech czasów, ale nie wierzę, żeby ten optymizm (jedynie z tego powodu) utrzymał się na giełdach dłużej niż przez jeden dzień.

GPW w poniedziałek musiała zareagować na wybory we Francji wzrostem indeksów, ale u nas euforii zdecydowanie nie było widać (i słusznie). WIG20 zaatakował nawet poziom 2.300 pkt., ale po pobudce w USA jak niepyszny spod niego powrócił i zaczął się osuwać. Stało się to w sytuacji, kiedy na innych giełdach nie tylko sytuacja się nie pogarszała – ona przed rozpoczęciem sesji w USA nawet się polepszała. Bardzo podobnie zachowywał się węgierski BUX.

Czekanie na mocne rozpoczęcie sesji w Stanach na godzinę przed startem Wall Street zaczęło i u nas w końcu zwiększać popyt. Z tego popytu nie zrodziliśmy porównywalnej euforii do tego, co widać było na giełdach w Europie Zachodniej. WIG20 zyskał 1,45%, ale można powiedzieć, że zyskał niechętnie. Podobnie zyskał MWIG40. Plusem tej sesji było to, że jeszcze bardziej poprawił się obraz techniczny, ale zdecydowanego sygnału kupna nadal nie otrzymaliśmy.

Po wczorajszej euforii na rynkach Europy Zachodniej dzisiaj nie będzie na rynkach nawet śladu. Znowu zacznie się mówić o Korei Północnej, o możliwych prowokacjach w 85. rocznicę utworzenia jej armii. Pojawią się też najpewniej, wczoraj zagłuszani, komentatorzy, którzy będą ostrzegali, przed hurraoptymizmem z powodu prawdopodobnej wygranej Macrona w 2. turze wyborów – będą przypominali o czerwcowych wyborach parlamentarnych.

Najważniejsza będzie lawina raportów kwartalnych, które opublikowane będą przed sesją w USA. Najważniejsze będą wyniki 3M, Coca-Cola, DuPont, Lockheed Martin, McDonald’s, Xerox.

Piotr Kuczyński Główny Analityk