Inwestycje długoterminowe

433

Inwestowanie długoterminowe to rachunek po stronie aktywów w bilansie spółki, który przedstawia inwestycje spółki, w tym akcje, obligacje, waluty, metale, nieruchomości i środki pieniężne. Inwestycje długoterminowe to aktywa, które spółka zamierza utrzymywać przez okres dłuższy niż rok.

Rachunek inwestycji długoterminowych różni się znacznie od rachunku inwestycji krótkoterminowych tym, że inwestycje krótkoterminowe najprawdopodobniej zostaną sprzedane, natomiast inwestycje długoterminowe nie zostaną sprzedane na lata, a w niektórych przypadkach mogą nigdy nie zostać sprzedane.

Inwestor długoterminowy oznacza osobę, która jest jest skłonna zaakceptować pewną ilość ryzyka w pogoni za potencjalnie większymi korzyściami i że może sobie pozwolić na cierpliwość przez dłuższy okres czasu. Sugeruje to również, że dysponujesz wystarczającym kapitałem, aby pozwolić sobie na związanie określonej kwoty na długi okres czasu.

WARTO ZAPAMIĘTAĆ

  • Inwestycja długoterminowa to przedsięwzięcie, które firma planuje prowadzić przez co najmniej rok, takie jak akcje, obligacje, nieruchomości i środki pieniężne.
  • Rachunek ten pojawia się w bilansie spółki po stronie aktywów.
  • Inwestorzy długoterminowi są zazwyczaj skłonni do podejmowania większego ryzyka w celu uzyskania wyższych zysków.
  • Różnią się one od inwestycji krótkoterminowych, które mają być sprzedane w ciągu roku.

Inwestycje długoterminowe obejmują przede wszystkim:

  • nieruchomości – ale tylko te, które nie są wykorzystywane przez jednostkę do wykonywania podstawowych zadań, ale oczekuje się, że przyniosą określone korzyści, np. grunty, budynki i lokale do wynajęcia,
  • wartości niematerialne – tylko te, które są utrzymywane w celu uzyskania korzyści materialnych w przyszłości, np. w wyniku wzrostu ich wartości rynkowej,
  • długoterminowe aktywa finansowe – tj. aktywa finansowe, które będą należne lub przeznaczone do sprzedaży przez okres dłuższy niż 12 miesięcy od daty ich ustanowienia, emisji lub zakupu. Obejmujemy głównie:
  1. akcje i udziały – papiery wartościowe będące dowodem udziału ich właściciela w kapitale spółki i uprawniające ich do udziału w podziale zysku
  2. obligacje – papiery wartościowe, w których emitent potwierdza zaciągnięcie pożyczki od posiadacza obligacji i zobowiązuje się do jej spłaty w określonym terminie wraz z odsetkami,
  3. pożyczki – udzielane przez jednostkę innym podmiotom gospodarczym na okres dłuższy niż 12 miesięcy. Narosłe od nich odsetki zwiększają przychody finansowe firmy.

Jeżeli istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że długoterminowe aktywa finansowe, nieruchomości lub wartości niematerialne nie przyniosą oczekiwanych korzyści ekonomicznych w przyszłości, należy je odpisać nie później niż na koniec okresu sprawozdawczego.

Inwestycje długoterminowe wyceniane są co najmniej raz w roku na dzień bilansowy. Ustawa o rachunkowości wskazuje możliwe sposoby wyceny:

  • nieruchomości i wartości niematerialne i prawne – według cen nabycia lub kosztów wytworzenia lub wartości przeszacowanej, pomniejszonych o odpisy amortyzacyjne i odpisy z tytułu utraty wartości, a także według ceny rynkowej lub innej wartości godziwej,
  • udziały w innych podmiotach i obligacje – według ceny nabycia pomniejszonej o odpisy z tytułu utraty wartości lub według wartości godziwej lub według skorygowanej ceny zakupu – jeżeli dla danego składnika aktywów ustalono datę wymagalności; udziały w jednostkach podporządkowanych sklasyfikowanych jako środki trwałe mogą być również wyceniane metodą praw własności, pod warunkiem że są stosowane jednolicie do wszystkich jednostek podporządkowanych
  • pożyczki długoterminowe – są wyceniane regularnie według wartości nominalnej w dniu, w którym powstały, łącznie ze spłatami, natomiast na dzień bilansowy wycenia się je w kwocie wymaganej płatności, tj. pomniejszonej o ewentualne odpisy, można również wycenić według skorygowanej ceny zakupu.

Czego wymaga inwestowanie długoterminowe?

Aby długoterminowe inwestowanie było opłacalne, inwestor musi być bardzo cierpliwy, jeśli chodzi o inwestowanie w akcje. Analiza techniczna w tym względzie będzie pomocna ale ważniejsza przy inwestycjach długoterminowych jest analiza fundamentalna. Każdy znaczący spadek wartości akcji wiąże się z pokusą ich sprzedaży, co na dłuższą metę okazuje się czasem dużym błędem. Warto rozważyć inwestycje, które same mogą wypłacić dywidendy, a także obligacje służące dywersyfikacji portfela i ponoszeniu mniejszego ryzyka.

Inwestycje długoterminowe to jeden z lepszych sposobów aby zarobić na giełdzie duże pieniądze

Inwestowanie nie jest grą wideo z kolorowym paskiem i migającymi cyframi na ekranie laptopa. Wiele osób zapomina, że ​​kliknięcie myszą nie tylko kupuje trzyliterowy symbol firmy, ale stanowi część prawdziwego biznesu. Inwestycje długoterminowe oznaczają, że kupując akcje, kupujemy część firmy wraz z jej pracownikami, produktami, maszynami, marketerami, sprzedawcami, problemami i perspektywami. Akcje danej firmy zachowują się dobrze lub źle, w zależności od tego, czy prowadząca je firma zachowuje się dobrze, czy źle. Świadomość tego faktu stanowi różnicę między inwestorem a spekulantem.

Warren Buffet, kiedyś zapytany o sekret sukcesu na giełdzie, odpowiedział: kup tanio, sprzedaj drogo. Nie ma lepszej porady. To jest cała idea handlu. Nigdy nie kupuj akcji tylko dlatego, że ich cena rośnie, i nigdy nie sprzedawaj ich tylko dlatego, że cena spada. Zmiany cen na giełdzie są tylko efektem, a nie przyczyną czegokolwiek. Przy inwestycjach długoterminowych wyszkanie instrumentów, które są obecnie tanie lub sprzedanie ich gdy są drogie mają decydujący wpływa na to czy będziemy w długim terminie generować zysk z racji inwestowania na giełdzie.

Zanim zaczniesz inwestować prawdziwe pieniądze na giełdzie

Przed zalogowaniem się na konto maklerskie dowiedz się dokładnie, którą firmę kupujesz. Przetestuj swoje produkty, dowiedz się wszystkiego o osobach zarządzających biznesem, przejrzyj sprawozdania finansowe i sprawdź wskaźniki; poznaj branżę, konkurencję i środowisko, w którym firma się obraca. Inwestycje długoterminowe, aby odnieść sukces, wymagają więcej wysiłku niż kupowanie karmy dla psów na Allegro, mimo że proces wygląda dość podobnie.

Powszechny błąd popełniany przez początkujących inwestorów

Ludzie mogą kupować akcje z bardzo dziwnych powodów. Na przykład większość z nas lubi to, co już wie.

Niestety często przekłada się to na proces inwestycyjny, który wygląda na to, że inwestorzy krajowi wybierają akcje tych firm, które dobrze znają lub których produktów używają na co dzień i które im się podobają. Na pierwszy rzut oka brzmi to całkiem rozsądnie. Ponieważ używam telefonu X i jestem z niego zadowolony, myślę, że to świetny produkt, istnieje duża szansa, że ​​akcje jego producenta również odniosą sukces, więc warto w niego zainwestować.

Takie podejście było promowane jakiś czas temu przez amerykańskich guru inwestycji w media. Niestety jest to jeden z największych nonsensów giełdowych, który zakorzenił się głęboko w umysłach początkujących traderów.

W rzeczywistości inwestowanie w to, co wiesz, jest często katastrofalne. Przekonali się o tym wielokrotnie pracownicy z udziałem firm, które je zatrudniły. Założeniem było coś takiego: „Jestem w środku tego biznesu, więc kto może wiedzieć więcej o firmie niż ja?” Brzmi rozsądnie. Dopóki się nie zatrzyma. W chwili, gdy cała firma jest przeklęta (Enron, Lehman Brothers), nie wystarczy, że osoby wtajemniczone tracą pełnoetatowe zatrudnienie, ubezpieczenie zdrowotne i pracowniczy fundusz emerytalny, ale akcje w ich portfelu stają się całkowicie bezwartościowe. Ups

Współczucie dla danego produktu lub znajomość marki jako takiej nigdy nie powinno być wyznacznikiem solidności i stabilności firmy, a tym bardziej zachętą do kupowania jej akcji. Świadomość marki może być tylko pierwszym krokiem do pochylenia się nad daną firmą i przynajmniej przeglądu sprawozdań finansowych z ostatnich lat lub sprawdzenia wskaźników cen.

Bez wykonywania tych podstawowych zadań cała grupa ludzi może napełnić swoje portfolio akcjami firm, które w swojej długiej historii istnienia jeszcze nie zarobiły ani jednego dolara (np. Twittera lub Yelp), a które co roku tracą miliony dolarów.

Jak to możliwe, że firmy, które nigdy nie zarobiły ani centa, osiągają tak gigantyczne wyceny, a cały świat inwestorów czeka w kolejce na zakup swoich akcji? To nie ma sensu. Wydaje się, że wszyscy zapominają, że akcje są zabezpieczeniem, co oznacza, że ​​inwestor jest właścicielem części przedsiębiorstwa. Dlaczego ktoś miałby chcieć posiadać taką firmę, która traci miliony dolarów rocznie, podczas gdy istnieją tysiące innych firm do wyboru?

Jedynym uzasadnieniem dla inwestycji w akcje spółek, które przynosiły straty od początku ich istnienia, może być ich bardzo niska cena. Wtedy moglibyśmy pomyśleć, że stawiamy zakład, że dziś, płacąc ułamek wartości, inwestycja zwróci się, gdy firma zacznie zarabiać. Tymczasem firmy, zwłaszcza te technologiczne, które jeszcze nie zarobiły ceny, charakteryzują się przyszłymi wskaźnikami cena / zysk dwa razy wyższymi niż wiarygodne firmy z dziesięcioletnią historią dodatnich zysków. I ktoś mi teraz mówi, że rynki są skuteczne.

Dlaczego akcje giełdowe rosną i spadają?

Akcje spadają lub rosną w zależności od tego, czy prowadząca ich działalność rozwija się czy załamuje. I taka jest prawda. Co najmniej w 90% przypadków. Są jednak sytuacje, w których cena akcji nie zachowuje się racjonalnie.

Podam tylko jeden przykład, trochę przesadzony, ale prowokujący do myślenia. Nie jest tajemnicą, że duzi gracze mogą poruszać giełdą tak mocno, że szklanki spadają z półek w kuchni. Wynika to z faktu, że fundusze inwestycyjne lub banki dysponują ogromnymi kwotami pieniędzy, co oznacza, że ich portfel może zawierać wyłącznie aktywa o odpowiedniej kapitalizacji i odpowiedniej płynności. Duzi gracze zwykle mają tylko garść tysięcy akcji, którymi mogą handlować bez utraty płynności na całym rynku akcji. W rezultacie wygląda na to, że wiele funduszy często ma te same papiery wartościowe w swoich portfelach. Co to oznacza dla ich kursu?

Scenariusz nieuzasadnionego spadku cen akcji na giełdzie może wyglądać następująco:

  1. W momencie, gdy spółka giełdowa XYZ wpada w tymczasowe kłopoty (gorszy rok, restrukturyzacja, zwolnienia itp.), Jej akcje w ciągu tygodnia spadają o 10%. Powiedzmy, że jest to uzasadniony spadek.
  2. Jednak widząc to, Fundusz 1 decyduje się wycofać z inwestycji w akcje XYZ, aby uniknąć dalszych potencjalnych strat. Zwłaszcza, że ​​zbliża się koniec roku i każdy chce osiągnąć jak największy zysk.
  3. W związku z tym fundusz 1 sprzedaje wszystkie swoje akcje w XYZ w krótkim czasie. Wolumen jest tak duży, że cena szybko leci o kolejne 10%. Z powodu tak dużego spadku wartości akcji XYZ, wartość następnego funduszu 2, który ma znaczący blok tych samych akcji XYZ, również spada.
  4. Widząc, że wartość jednostek uczestnictwa w funduszu 2 spada, jego klienci zaczynają wypłacać z niego pieniądze. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, zawsze przyda się gotówka. Aby mieć pieniądze na płatności dla klientów, Fundusz 2 decyduje się sprzedać akcje XYZ, które najbardziej tracą. To powoduje kolejną lawinę sprzedaży o kolejne 10%.
  5. W tym momencie media są zainteresowane, które podejrzewają, że coś bardzo złego dzieje się z XYZ i że szybko spadnie.
  6. W międzyczasie, widząc, że akcje XYZ już spadły o 30% w tak krótkim czasie, wszystkie jego aktywa decydują się na sprzedaż Funduszu 3, ponieważ jest on zapisany w procedurze zarządzania ryzykiem. Papiery już latają na głowie.
  7. Inwestorzy prywatni, którzy do tej pory utrzymywali nerwy pod kontrolą, również decydują się ostatecznie sprzedać swoje akcje XYZ, która w tym momencie straciła już prawie 50% swojej wartości.

W ten sposób uzasadniony i tymczasowy spadek akcji spółki o kilka procent zamienia się w ogólną panikę i prowadzi do ponownego połączenia kapitalizacji spółki o prawie połowę wartości.

Czy taki potężny zakres ruchu w dół jest racjonalny? Nigdy w życiu! Skala spadku była w dużej mierze spowodowana specyfiką działań dużych graczy, którzy, aby mieć gotówkę na wypłaty dla swoich klientów, muszą sprzedać swoje akcje, niezależnie od tego, czy stan firmy to uzasadnia, czy nie. Po drugie, winna jest ogólna panika, media i zachowania stada inwestorów indywidualnych. Sytuacja samej firmy ma jednak najmniejsze znaczenie.

Zobaczmy, co będzie dalej po spadku akcji o 50%:

  1. W tym momencie na rynek wchodzą inwestorzy tacy jak Warren Buffet, którzy po pierwsze dostrzegają szansę w postaci prawie 50% rabatu, a po drugie widzą wewnętrzną wartość firmy, od której jej wycena na giełdzie odbiega bardzo daleko.
  2. Dlatego odbywają się duże zakupy, które powodują dynamiczne odbicie od dziury. Po roku kurs firmy wraca do punktu wyjścia. Widząc to, prywatni inwestorzy uważają, że „kłopoty” firmy się skończyły i zaczynają kupować akcje po cenie sprzed całego spadku.
  3. W tym momencie alter ego Warrena Buffeta postanawia sprzedać wszystkie swoje akcje, ponieważ cena przestała być dla niego atrakcyjna. (Przypominam, że jeśli cena akcji spadła najpierw o 50%, a następnie wróciła do ceny początkowej, oznacza to, że odbiła się o 100%). Tak więc alter ego Buffeta podwoiło zysk, a następnie, wydając ogromne zamówienie sprzedaży, ponownie spowodowało spadek zapasów. Po raz drugi najgorzej wypadli prywatni i niedoświadczeni inwestorzy, którzy najpierw sprzedali się w dziurze, a następnie kupili na samym wzgórzu tuż przed ponownym upadkiem.

W każdym razie jest tak samo. Gdy akcje spółki osiągają dobre wyniki, wyniki funduszu rosną, więc więcej pieniędzy pochodzi od inwestorów. A co fundusze mogą zrobić z tymi pieniędzmi? Kup jeszcze więcej tych samych akcji, które już mają w swoim portfelu, ale nie dlatego, że widzą potencjał wzrostu w danej firmie, ale dlatego, że jest to jedna z niewielu płynnych spółek, na jaką fundusz może sobie pozwolić. Spirala się kończy, podnosząc cenę akcji do poziomów, które znów nie mają nic wspólnego z tym, jak firma radzi sobie na prawdziwym rynku.

Jaka jest moralność tego wszystkiego? Tak jak zawsze: kupuj, kiedy jest tanie i sprzedawaj, gdy jest drogie. Nigdy na odwrót!

A po drugie: nie przejmuj się wyłącznie ceną akcji, ponieważ może ona zależeć od czynników całkowicie niezwiązanych z kondycją firmy.

Co i kiedy kupić, żeby zarabiać na giełdzie?

Powinieneś kupować akcje tylko wtedy, gdy są tanie? Okej, ale skąd wiesz, że obecna cena akcji jest „tania”?

Przy inwestycjach długoterminowych ma to bardzo duże znaczenie. Najłatwiejszym sposobem sprawdzenia, czy firma jest tania, jest spojrzenie na jej dwa podstawowe wskaźniki: Cena / Zysk oraz Cena / Wartość księgowa. Pierwszy wskaźnik określa stosunek ceny akcji do zysku netto na akcję. Cena / wartość księgowa to stosunek ceny akcji do wartości księgowej spółki na akcję.

Opiszę obliczenia i interpretację tych i innych wskaźników w innym artykule. W tej chwili wystarczy założyć, że wskaźnik C / Z poniżej 15 oznacza potencjalnie niedoszacowaną firmę. Im niższy wskaźnik, tym większa szansa. Idealnie, jeśli C / Z jest poniżej 10.

W przypadku wskaźnika C / WK wartość poniżej 1,5 oznacza również korzystny stosunek ceny akcji do wartości firmy, co oznacza znaczną obniżkę.

Gotowe wartości wskaźników dla firm można znaleźć na stronach internetowych z informacjami giełdowymi, takich jak stockwatch.pl lub finance.yahoo.com.

Wskaźniki tego typu są obliczane codziennie, na podstawie zmian cen akcji. Dlatego warto je odwiedzić, zwłaszcza jeśli firma ma przejściowe kłopoty (Volkswagen, Deutsche Bank). Gdy cena akcji gwałtownie spada, indeksy spadają i otrzymujemy kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent rabatu przy zakupie papierów wartościowych.

Rada Benjamina Grahama będzie świetna tutaj, aby kupować tylko w trudnych czasach od pesymistów próbujących panikować, aby pozbyć się akcji firm, które mają kłopoty; i sprzedawaj go w dobrych czasach optymistom, którzy chcą kupować papiery wartościowe gorącej firmy za wszelką cenę za wszelką cenę.

Jednak same wskaźniki nie mogą być jedynym powodem wystarczającym do podjęcia długoterminowej decyzji inwestycyjnej. Jak sama nazwa wskazuje, wskazują tylko niektóre zależności definiujące potencjalne zaniżenie wartości, co pozwala obecnie kupować akcje z pewnym marginesem cenowym zabezpieczenia. Wbrew pozorom jest to niezwykle ważne.

Co jeśli możemy znaleźć świetną firmę z jasną przyszłością, jeśli kupimy ją po zawyżonej cenie, a w pierwszym roku stopa spadnie o 50%? Wtedy przyszłość może być naprawdę jasna, a firma będzie rosła w tempie 5-7% rocznie, co jest zgodne z naszymi przewidywaniami. Jest to jednak niewielka pociecha, gdy na samym początku inwestycji straciliśmy połowę kapitału podczas korekty, tylko dlatego, że znacznie przepłaciliśmy akcje spółki.

Jak wybrać akcje, w które warto zainwestować w perspektywie długoterminowej?

  • Firma jest niedoceniana, a cena rynkowa jest szansą. Stosunek C / Z znacznie poniżej 15, a C / WK poniżej 1,5
  • Firma musi regularnie generować środki pieniężne, być stabilna finansowo i niezbyt zadłużona
  • Firma o długoterminowym potencjale i wizji rozwoju; przygotowuje się do ekspansji na nowe terytoria, planuje ekspansję rynku, pracuje nad wprowadzaniem nowych produktów itp.
  • Firmą zarządzają profesjonaliści, którzy osiągnęli już sukces w przeszłości
  • Środowisko, w którym działa firma, musi być korzystne. A co jeśli sama firma jest świetna, jeśli jej nowy rynek jest zagrożony wojną domową lub politycy głosują za embargiem?
  • Dobrze, jeśli firma wypłaca dywidendy

Kiedy sprzedawać akcje, żeby zarobić pieniądze?

Wielu inwestorów zdaje się zapominać, że kwota przychodów, które firma może osiągnąć, jest ograniczona. Ograniczeniem jest wielkość rynku, skończona liczba dostępnych klientów lub inny czynnik. W każdym razie gdzieś istnieje limit, do którego firma może się rozwijać. Równie ograniczona jest kwota ceny akcji, która nie będzie trwała wiecznie.

Kwota ceny, jaką inwestor płaci za akcję, powinna wynikać z kwoty zysku netto osiągniętego przez spółkę i która może być przypisana do tego udziału.

Musisz o tym pamiętać. Jeśli podejrzewamy, że firma już zbliża się do granicy, warto rozważyć sprzedaż udziałów, gdy ich cena jest nadal wysoka.

Wspomniana już ogólna zasada brzmi: sprzedajemy w czasach dobrobytu, kiedy wszyscy chcą kupować, a mało kto sprzedaje.

Należy również pamiętać, że od firmy nie można oczekiwać niemożliwego. Duże firmy zwykle mają wolniejszy wzrost. Łatwo jest podwoić zyski firmie, która ma milion złotych przychodów. A co z konglomeratem o przychodach przekraczających 1 miliard złotych? Gdzie taka bestia powinna szukać kolejnego miliarda? Dlatego racjonalne oczekiwania są tutaj najbardziej pożądane.

Po drugie, świetna firma nie zawsze będzie świetną inwestycją, jeśli zapłacimy za nią zbyt dużo. Szczególnie kupowany, gdy firma osiąga granicę rozwoju.

Kiedy nie sprzedawać akcji giełdowych?

Nie martw się o aktualną cenę swoich akcji na giełdzie. Inwestycje długoterminowe powinny przynieść zysk przez wiele lat, a nie za miesiąc czy rok. Jeśli długoterminowa fundamentalna sytuacja firmy nie uległa zmianie, a popadła ona tylko w tymczasowe i tymczasowe kłopoty, które spowodowały obniżenie jej udziałów w porównaniu z momentem zakupu, nie ma powodu, aby się ich pozbyć, ale … kup jeszcze więcej!

To samo dotyczy rekomendacji analityków giełdowych, które często powodują duże skoki cen akcji. Wahania te nie mogą być traktowane poważnie. W końcu fakt, że analityk opublikował swoją opinię na temat ceny akcji, absolutnie nie zmienił fundamentalnej sytuacji spółki!

Czy fakt, że dziesięć prognoz pogody pojawi się w wieczornej prognozie pogody i każde ogłoszenie zupełnie innej temperatury w przyszłym tygodniu oznacza, że ​​mają one jakikolwiek wpływ na rzeczywistą temperaturę pogody? Ci ludzie, podobnie jak analitycy giełdowi, wyrażają jedynie swoje opinie, co absolutnie nie ma wpływu na rzeczywistą wartość instrumentu, którego dotyczy.

Cena rynkowa podawana co sekundę służy wyłącznie wygodzie. Możesz go użyć lub zignorować, ale ostateczny wybór należy zawsze do ciebie.

Benjamin Graham w swojej fantastycznej książce “Inteligentny inwestor” wymyślił trafną metaforę

Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem dobrze prosperującej firmy, która od kilku lat zarabia bardzo dobre pieniądze. Tylko ostatni kwartał był gorszy, ale są to sezonowe i przejściowe kłopoty. Ale odkrycie okazało się, że w tych ostatnich zarobkach masz mniej, niż zakładałeś w planie, na usługi biurowe zacznij przychodzić do nasaki Mr. Rynek, który chciałby od ciebie kupić firmę. Pan Market puka do twoich drzwi każdego dnia i daje więcej niż tę cenę, dostępny był chętny do gry. Czas ma lepsze dni, a ceny są wyższe niż ostatnio zaproponowane, ale porównywalne ceny proponowane przez pana Rynku stają się coraz niższe.

Trwa to do dwóch miesięcy po tym, jak ogrzeje cię pan Market i zdecydujesz się sprzedać mu swoją ofertę po absurdalnej cenie, którą właśnie zaoferowałeś.

Czy rozumiesz podpowiedź?

To właśnie robią niedoświadczeni inwestorzy giełdowi. A jednak akcje firmy nie są grą komputerową na ekranie monitora. Akcje wykazały, że jesteś właścicielem konkretnej, działającej firmy. Dlaczego musiałeś pozbyć się tej firmy tylko dlatego, że jakiś aspekt zwany Rynkiem uparcie oferuje ci tańszą cenę każdego dnia? To nie na poważnie!

Zwykle ścigałbyś cały rynek i jego coraz wyższe ceny w piekle.

Byłoby inaczej, gdyby przez dwa miesiące każdego dnia pojawiał się aspekt oferujący coraz wyższą pozycję do odkupienia firmy. W takim przypadku prawdopodobnie nadejdzie dzień, w którym zatrzymasz się na jego ofercie. A kiedy miałoby to sens.

Ale dlaczego, u licha, miałbyś robić coś przeciwnego?

Pozbądź się akcji, gdy cena na rynku akcji będzie satysfakcjonująca

Zobacz, co stanie się z Twoją firmą, której akcje kupiłeś. Monitoruj jej działania, zyski i czy wdraża plan. Zwracaj uwagę na wszystkie zmiany personelu, nowe strategie i obietnice. Analizuj i zastanawiaj się, jak wpłyną one na wartość firmy.

Nigdy jednak nie myśl o tym, co robi cena akcji. Wahanie może nie mieć absolutnie nic wspólnego z tym, co dzieje się w biznesie. Sprzedawaj tylko wtedy, gdy zdecydujesz (niezależnie od ceny akcji!), Że firma nie jest już atrakcyjna lub jej papiery wartościowe są zawyżone. A skąd wiesz, czy firma jest nadal atrakcyjna?

Niech odpowiedź będzie ulubionym pytaniem zadanym przez Warrena Buffeta: czy kupiłbyś akcje spółki ponownie w tym konkretnym momencie, gdybyś wiedział, że przez następne 5-10 lat nie będziesz miał dostępu do giełdy, więc nie będziesz wiedział oczywiście lub być w stanie sprzedać?

Dywersyfikacja portfela stanowi podstawę zarządzania ryzykiem

Wreszcie, bardzo ważny element długoterminowych inwestycji, bez których wszystko to po prostu nie może przejść.

Jeśli mieszkasz w Polsce, prawdopodobnie pracujesz również w Polsce. W takim przypadku zarabiasz w złotych polskich, a niektóre trzymasz w formie oszczędności w polskim banku. Twój polski pracodawca przekazuje ci część emerytury dla Polskich Otwartych Funduszy Emerytalnych i Polskiej Instytucji Ubezpieczeń Społecznych. A ponadto, kiedy masz jakieś nadwyżki finansowe, prawdopodobnie inwestujesz je w polskie akcje lub obligacje, prawda?

Inwestycje długoterminowe
Inwestycje długoterminowe

Uzależniając wszystko od kondycji polskiej gospodarki, polskiej giełdy, polskich banków, polskiego rządu i polskiego systemu emerytalnego, obstawiasz całe swoje życie, że nasza gospodarka przetrwa, że ​​Rosjanie nas nie zaatakują, że kryzys finansowy nie wybuchnie, że rządowi nie zabraknie emerytury i że ogólnie polska przyszłość pozostanie różowa i stabilna. To całkiem prawdopodobne. Co jeśli jest inaczej? Jeśli przegrasz zakład, stracisz wszystko w jednym ruchu.

Stanie się tak, ponieważ umieścisz wszystkie jajka w jednym koszyku, licząc, że przez następne 50 lat poradzisz sobie z tym koszykiem, aby chodzić po nierównych chodnikach naszego kraju i nigdy się nie przewrócić. Odważnie.

A może dla własnego bezpieczeństwa wyjdź poza polski dziedziniec i zacznij dywersyfikować swoje życie finansowe?

Można tego dokonać na przykład poprzez inwestowanie w nieskorelowane instrumenty finansowe z całego świata: od rynków rozwijających się po kraje rozwinięte; od akcji w Azji, poprzez obligacje z Ameryki Południowej; dla towarów i surowców z londyńskiej giełdy. Zawsze jest gdzieś hossa, którą warto złapać. Nawiasem mówiąc, w ten sposób chronicie się przed sytuacją, w której cały polski, a nawet europejski system gospodarczy pewnego dnia pójdzie do piekła.