Wygrani i przegrani w social media – porównanie spółek giełdowych

social media

760
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Yelp

Akcje portali społecznościowych poszybowały w górę po przejęciu przez Microsoft znanego serwisu LinkedIn za niebotyczną kwotę 26,2 miliarda dolarów. Akwizycja ta udowodniła, że akcje social media stały się realną opcją dla inwestorów, którzy chcą dorobić się na sektorze skoncentrowanym na konsumentach.

Ale popularność tych serwisów społecznościowych, które weszły na giełdę, wcale nie musi od razu przekładać się na wyższe zwroty. “Wielka czwórka” – Facebook, Twitter, LinkedIn i Yelp – od tamtego momentu miewała bardzo różne wyniki. Jednak przyglądając się im z bardzo bliska można dostrzec, które z nich przegrały, a które wygrały na tym wysoce konkurencyjnym, wymagającym nieustanych innowacji i nowych sposobów generowania zysku rynku.

Facebook (NASDAQ: FB)

Odkąd FB wszedł w 2012 roku na giełdę, miał do czynienia ze sporą liczbą krytyków nie do końca przekonanych, czy firma jest w stanie swoją społeczną popularność przełożyć na wynik finansowy. Inwestorzy obawiali się zwłaszcza o to, w jaki sposób spółka ma powiększać swoje przychody i poszerzać grono aktywnych użytkowników w sytuacji, gdy już teraz ma około biliona aktywnych kont. Pierwsza publiczna oferta firmy wynosiła 38 dolarów za akcję i wywołała jeszcze większe obawy wśród sceptyków, którzy nie kupili informacji o tym, że kapitalizacja rynkowa firmy wynosi ponad 104 biliony.[1]

W niecałe cztery lata później wartość akcji FB podskoczyła o niemal 200% na zwrotach z reklam oraz na akwizycji WhatsApp, Instagrama oraz Oculus VR. Te i wiele innych przejęć sprawiły, że Facebook stał się jednym ze światowych liderów internetu.[2]
Twitter (NYSE: TWTR)
Na drugim krańcu stoi Twitter, którego akcje straciły na wartości ponad 60% od czasu pierwszej publicznej oferty na poziomie 26 dolarów, w roku 2013. Spadek cen akcji poniżej IPO nastąpił niedługo potem, co zmusiło analityków rynkowych do przyznania, że wejście przedsiębiorstwa na giełdę okazało się porażką.

Odkąd Twitter wszedł na giełdę napotkał wiele różnego typu problemów, wśród których najpoważniejszym okazała się niezdolność do poszerzenia grona odbiorców i aktywnych użytkowników. To spowodowało, że serwis pozostał daleko w tyle za innymi tego typu spółkami, co na początku tego roku zmusiło jego CEO Jacka Dorsey’a do zwolnienia około 8% pracowników. Decyzja ta okazała się dość podejrzana, ponieważ zaledwie tydzień wcześniej zobowiązał się ofiarować jedną trzecią swoich udziałów w Twitterze swoim pracownikom. Ruch ten został odebrany jako desperacka próba rozbudzenia morale w firmie, w której wszystko wskazuje że traci grunt pod nogami.[3]

LinkedIn (NYSE: LNKD)

Akcje sieci profesjonalistów LinkedIn radziły sobie wyjątkowo dobrze, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jej 47-proc. zysk na skutek ogłoszenia przez Microsoft akwizycji spółki za 26,2 miliardy dolarów. Jest to największe przejęcie Microsoftu, jakiego kiedykolwiek dokonał – widomy znak, że producent oprogramowania ma dla spółki duże plany….

Wygląda na to, że poprzez to przejęcie gigant próbuje połączyć 1,2 biliony użytkowników Office’a z 433 milionami korzystających z urządzeń mobilnych członków LinkedIn. Umowa powoduje, że LinkedIn potencjalnie może stać się… nieco niszczycielską siłą. Microsoft już obiecał, że zapewni LinkedIn zdecydowanie lepsze zaplecze sieciowe, w tym zinegrowanie sztucznej inteligencji oraz aplikacje Office’a na platformę.

„Wyobraź sobie, że idziesz na spotkanie. Budzi się Cortana i mówi o ludziach, których masz spotkać pierwszy raz w życiu… Mówi ci wszystkie, rzeczy, które chcesz wiedzieć zanim tam wejdziesz i poznajesz kogoś dlatego, że ma dostęp do profesjonalnej sieci”, powiedział CEO Microsoftu Satya Nadella.

Dzięki przejęciu przez Microsoft akcje LinkedIn podrożały do 196 dolarów – niemal 50% więcej niż wynosiła cena zamknięcia zaledwie parę dni wcześniej.[4]

Yelp (NYSE: YELP)

Jeśli brać pod uwagę wskaźnik, jakim jest cena za akcję, Yelp – serwis łączący bazę miejsc z recenzjami użytkowników – nie osiągnął jeszcze spodziewanej popularności. Pierwsza publiczna oferta firmy, w roku 2012, wynosiła 15 dolarów za akcję, co przekraczało założony cel na poziomie 12-14 dolarów[5]. Yelp cieszył się sporym wzrostem przez pierwsze dwa lata, osiągając cenę 97,24 dolarów za akcję 3 marca 2014 roku. Od tamtej pory jednak zanotował olbrzymi spadek o 70%.

Yelp stracił swój rozpęd przez Google i Facebook, które konkurują o pieniądze z reklam. Nie pomógł też fakt, że ruch sieciowy Yelp zależy od wyszukiwarki Google. Na Wall Street uważa się, że Yelp nie będzie w stanie konkurować z taką potęgą jak Google, stąd olbrzymi spadek wartości jego akcji.[6]

Inwestorzy przestali już oceniać przedsiębiorstwa związane z social media w oparciu o ich przyszły potencjał. Zdali sobie sprawę, że stały się one codziennością i nie znikną. Dlatego właśnie zauważalny jest nacisk na ich obecne, a nie przyszłe wyniki, a to z kolei jest przyczyną, dlaczego widzimy tak olbrzymie różnice między z Facebookiem a na przykład Twitterem i Yelpem. Rok 2016 był na Wall Street rokiem próbnym dla tych spółek – znak, że twórcy social media nadal będą walczyć bez znaczących zmian w swoich założeniach biznesowych.