Analiza prosto z parkietu

rynek finansowy

1091

Sinusoidalne parkiety

Bardzo nerwowo ostatnimi czasy zachowują się światowe indeksy. Przez pewien czas zasuwają na złamanie karku w kierunku północnym, a następnie kolejnych kilka sesji lecą na łeb, na szyję w kierunku południowym. Dobrym przykładem takiego nerwowego indeksu jest choćby japoński Nikkei 225, który od dwóch miesięcy porusza się w przedziale wysokości 2000 pkt. Z punktu widzenia analizy technicznej zachowanie to wskazuje na konsolidację, po której rynek powinien ponownie mocno uderzyć. O tym, w którą stronę, dowiemy się w momencie wybijania istotnych poziomów. Jeżeli mielibyśmy ruszyć w kierunku kilkuletnich ekstremów kluczowym oporem jest wartość 18000 pkt. Natomiast z perspektywy bicia nowych dołków bardzo ważne jest wsparcie 16000 pkt.

Forex czy giełda? Gdzie lepiej inwestować?

Z interesującym układem technicznym mamy także do czynienia na rynku brytyjskim, a dokładniej rzecz ujmując na kontraktach na FTSE 100. W tym przypadku walka toczy się w wąskim przedziale 6050 – 6200 pkt. Spadek poniżej pierwszego poziomu otworzyłby rynkowi drogę w kierunku psychologicznej wartości 6000 pkt., gdzie to z kolei powinna stoczyć się walka o średnioterminowy trend. W przypadku wygranej podaży, kontrakty mogą spaść do okolic przynajmniej 5800 pkt. Natomiast w momencie, w którym popyt stanąłby na wysokości zadania i wybił się ponad poziom 6200 pkt., wówczas otworem stanęłaby przed nim droga w rejony 6400 pkt.

Trzecim indeksem, który także znalazł się w ciekawym technicznie miejscu, jest francuski CAC 40. Od lutego bieżącego roku porusza się w przedziale 4200 – 4600 pkt. W tym przypadku wybicie ponad opór, jaki stanowi 4600 pkt. powinno dodać bykom animuszu i wyciągnąć rynek w okolice psychologicznej wartości 5000 pkt. Z kolei zejście poniżej 4200 pkt., może skutkować pogłębieniem wyprzedaży do psychologicznej wartości 4000 pkt.

Dla odmiany tydzień wzrostów

Krótki, świąteczny tydzień póki co układa się bardzo pomyślnie dla rodzimych inwestorów giełdowych. Indeks szerokiego rynku, czyli WIG, od początku tygodnia podskoczył o 1,99%. Nieco lepiej poradził sobie w tym samym czasie indeks grupujący blue chipy. WIG 20, bo o nim mowa, zyskał 2,37%. Przyzwoicie sytuacja rozwijała się również na średnich spółkach, których indeks wzrósł o 1,82%. Najgorzej wypadła tzw. trzecia linia, czyli sWIG 80, choć i ona znalazła się ponad przysłowiową kreską, zyskując symboliczne 0,19%.

Najwięcej powodów do radości mieli posiadacze spółek zgrupowanych w subindeksie WIG Energia. Podskoczył on bowiem najwyżej spośród wszystkich subindeksów publikowanych przez naszą giełdę, a dokładniej rzecz ujmując o 4,31%. Drugie miejsce przypadło spółkom z WIG Media, który zyskał 3,96%. Ostatnie miejsce na podium zajęły banki, których indeks wzrósł o 3,89%. Na drugim biegunie znalazły się WIG Telekomunikacja, który stracił 1,92% oraz WIG Ukraina, który spadł o 0,52%. Warto jednak odnotować, że tylko te dwa subindeksy straciły w tym tygodniu na wartości. Pozostałe od poniedziałku konsekwentnie wzbijają się w górę.

Przyglądając się nieco bliżej indeksowi grupującemu największe spółki, to tylko cztery spośród dwudziestu straciły w omawianym okresie czasu na wartości. Pechowcami okazały się być PZU, Orange Polska, Eurocash oraz Alior. Straciły one odpowiednio 5,66%, 3,65%, 1,23% oraz 0,35%. Z drugiej jednak strony aż sześć spółek zyskało od poniedziałku więcej niż pięć procent. Najwięcej, gdyż o 7,02%, podrożały akcje LPP. Zaraz za nim, po 6,57% wzroście, znalazł się mBank. Trzecie miejsce na podium przypadło PGE, które zwiększyło swoją wartość o 6,2%. Stawkę uzupełniają PGNiG, Cyfrowy Polsat oraz PKO BP, które zyskały kolejno 5,5%, 5,27% oraz 5,19%.

Dawno nie było tak spadkowo

Napisać rzeźnia w kontekście naszych indeksów giełdowych, to w zasadzie tak, jakby nic nie napisać. Od kilku dni jesteśmy bowiem świadkami potężnej fali wyprzedaży, która przelewa się przez rodzimą giełdę. Tylko wczoraj indeks szerokiego rynku, czyli WIG, stracił 2,49%. Indeks grupujący blue chipy spadł o 2,7%, mWIG 40 o 2,31%, a sWIG 80 o 2,38%. Jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się od początku tego tygodnia. Indeks WIG stracił 4,15%, WIG 20 4,33%, a druga i trzecia linia poleciały odpowiednio o 4,75% oraz 2,92%.

Przyglądając się spółkom wchodzącym w skład WIG 20, dobrze wypić wcześniej herbatę z melisy, aby nieco uspokoić swoje nerwy. Od początku tego tygodnia zaledwie jednej spółce udało się zyskać na wartości. Szczęśliwcem tym jest CCC, które od poniedziałku zyskało 1,02%. Pozostałe spółki już tylko traciły na wartości i to dużo traciły. Najmocniej oberwało się miedziowemu gigantowi, czyli KGHM, którego kurs akcji spadł aż o 7,95%. Niewiele lepiej wypadły Energa, Alior oraz Enea, które straciły kolejno 7,61%, 7,56% i 7%. Psychologiczną barierę pięcioprocentowego spadku wartości przekroczyło jeszcze osiem spółek, a były nimi PZU, PeKaO, LPP, mBank, Lotos, PGNiG, Cyfrowy Polsat oraz BZ WBK.

O ile jeszcze wtorkowa sesja mogła wlać nieco nadziei na odrodzenie się warszawskich byków, to w środę niedźwiedzie pogoniły je, gdzie przysłowiowy pieprz rośnie. Najmocniej przeceniona została Enea, a dokładniej rzecz ujmując o 7,19%. Energa straciła 5,08%, a LPP 4,42%. Najlepiej spisała się wczoraj spółka Eurocash, która jako jedyna zyskała na wartości, czyli 0,51%.

Złoty walczy

Od pewnego czasu nasz złoty zmaga się ze sporą utratą wartości. Od początku kwietnia do końca maja linia frontu na parze dolar amerykański – polski złoty przesunęła się z okolic 3,70 do psychologicznej wartości 4,00. Tak samo sytuacja wygląda w konfrontacji ze wspólną europejską walutą, której cena w analogicznym okresie wzrosła z rejonów 4,22 do 4,45. Końcówka minionego miesiąca była jednak całkiem pomyślna dla rodzimej waluty.

W przypadku pary dolar amerykański – polski złoty kurs po dotarciu do psychologicznej wartości 4 złotych za jednego dolara zaczął nagle szybko spadać. Z punktu widzenia analizy technicznej zachowanie takie może świadczyć jedynie o przysłowiowym łapaniu oddechu przed kolejnymi dynamicznymi ruchami w kierunku północnym. Kluczowym pod tym kątem poziomem jest oczywiście wspomniana psychologiczna wartość 4 złotych za jednego dolara. Dynamiczne jej przebicie otworzyłoby rynkowi drogę w kierunku 4,10. Natomiast spadek poniżej poziomu 3,90 powinien dodać złotemu sił i przesunąć linię frontu w rejony 3,80.

Przyglądając się wspólnej europejskiej walucie warto wspomnieć, że w tym przypadku kluczowymi poziomami są 4,45 oraz 4,35. Wybicie się ponad pierwszą wartość powinno spowodować pogłębienie wyprzedaży rodzimej waluty i przesunięcie linii frontu do rejonów 4,5 złotego za jedno euro. Z kolei zejście poniżej poziomu 4,35 oznaczałoby, że otworem przed rynkiem stanęła droga w kierunku 4,30.

Interesująco wygląda także sytuacja na rynku frank szwajcarski – polski złoty. Na tej parze również jesteśmy świadkami walki o psychologiczną wartość 4,00. Przebicie tego poziomu powinno skutkować kontynuacją ruchu wzrostowego do rejonów 4,05. Z drugiej strony, ewentualny spadek poniżej poziomu 3,95 zapowiadałby pogłębienie spadków do okolic 3,90.

Tylko jeden indeks na piątkę

Świąteczny tydzień upłynął w niemalże świątecznych nastrojach na zdecydowanej większości najpopularniejszych światowych giełd. W zasadzie, to najłatwiej wymienić te, które straciły na wartości. Zacznijmy od tego, że można je wszystkie wyliczyć na palcach jednej ręki. Antybohaterami okazały się być ukraiński UX, brazylijska Bovespa, grecki Athex Composite oraz chińskie Shanghai Composite Index i Shanghai B-Share Index. Wymienione indeksy straciły w ubiegłym tygodniu kolejno 3,75%, 1,35%, 0,41% oraz 0,16% i 0,04%.

W przypadku wzrostowiczów sytuacja przedstawia się imponująco. Najwięcej zyskał indyjski SenSex 30, który podskoczył o 5,34%. Drugie zaszczytne miejsce na wzrostowym podium przypadło tajwańskiemu Taiex Index, który zyskał 4,09%. Co prawda, tylko jeden parkiet przekroczył magiczną barierę pięcioprocentowego wzrostu i jeden czteroprocentowego, ale już cała masa przebiła się ponad barierę trzyprocentowej zwyżki. Najlepiej pod tym kątem wypadł belgijski Bel 20, który podskoczył o 3,93%. Tuż za nim znalazły się fiński OMX Helsinki Index, hiszpański IBEX 35 oraz holenderski AEX Index. Zyskały one odpowiednio 3,85%, 3,83% oraz 3,82%.

W przypadku najważniejszych światowych indeksów, najlepiej tydzień zakończył niemiecki DAX, który wzrósł o 3,73%. Tuż za nim znalazł się francuski CAC 40, który podskoczył o 3,69%. Kolejne miejsce, po 3,44% zwyżce, zajął NASDAQ Composite. Najsłabiej natomiast wypadły japoński Nikkei 225, brytyjski UK 100 oraz amerykański Dow Jones Industrial Average. Zyskały one odpowiednio 0,59%, 1,86% i 2,16%. Warto zauważyć, że są to bardzo przyzwoite wyniki.

Złoty niemalże na zero

Ubiegły, świąteczny tydzień zdecydowanie nie należał do tych udanych dla wspólnej europejskiej waluty. Waluta strefy euro straciła w ostatnim tygodniu najwięcej spośród głównych światowych walut. W przeciągu pięciu dni roboczych jej wartość spadła bowiem o 1,32%. Najgorzej euro wypadło w konfrontacji z funtem brytyjskim, względem którego osłabiło się o 1,76%. Lepiej poszło jej za to w relacji z amerykańskim dolarem, który zyskał kosztem euro 0,95%. Jen japoński umocnił się natomiast względem wspólnej europejskiej waluty o 0,71%, a frank szwajcarski o 0,56%.

Drugą najsłabszą walutą zeszłego tygodnia okazał się być frank szwajcarski, którego wartość w relacji do pozostałych głównych walut spadła o 0,63%. Odrobinę lepiej ubiegły tydzień zakończył jen japoński, który osłabił się o 0,48%. Dolar amerykański stracił natomiast 0,28%. Z kolei najsilniejszą walutą ostatnich kilku dni okazał się być funt szterling, który zyskał 1,14%.

Nasz złoty wyszedł w poprzednim tygodniu niemalże na zero, a mianowicie stracił symboliczne 0,01%. Najwięcej złoty zyskał w relacji z euro, które potaniało o 0,66%. Drugi w kolejności był frank szwajcarski, który został przeceniony o 0,1%. Podrożały natomiast trzy waluty, a dokładniej rzecz ujmując jen japoński, dolar amerykański oraz funt szterling. Podrożały one kolejno o 0,05%, 0,29% i 1,12%.

Z ciekawszych par walutowych, warto wspomnieć o parze dolar nowozelandzki – dolar amerykański (NZDUSD). Ten pierwszy osłabił się względem drugiego w zeszłym tygodniu o 1,12%. W ostatnich dniach spadła także wartość korony norweskiej, która w relacji z wspólną europejską walutą straciła 0,78%.

Dynamiczna hrywna

Bohaterem poprzedniego tygodnia na rynku walutowym okazał się być funt szterling, który to dowalił wszystkim pozostałym głównym walutom świata. Funt brytyjski na przestrzeni zeszłego tygodnia zyskał 1,45%. Najlepiej brytyjska waluta wypadła w konfrontacji z szwajcarskim frankiem, względem którego podrożała o 2,5%. Nieco mniej, gdyż 2,25%, funt zyskał w relacji z jenem japońskim. W poprzednim tygodniu wspólna europejska waluta straciła 1,7%, a dolar amerykański 0,85%, w starciu z funtem szterlingiem.

Analizując rynek głównych walut w zeszłym tygodniu, to niewielki spadek zanotował amerykański dolar, który stracił 0,08%. Kolejne najważniejsze waluty straciły już solidarnie przeszło 1%. Najmocniej oberwało się frankowi szwajcarskiemu. Waluta Helwetów w przeciągu ostatnich kilku dni została przeceniona aż o 1,78%. Drugie miejsce od końca zajął japoński jen, który stracił 1,56%. Ostatnia pozycja w tym niechlubnym zestawieniu przypadła wspólnej europejskiej walucie, która osłabiła się o 1,02%.

Najdynamiczniejszymi parami walutowymi w zeszłym tygodniu okazały się być te z ukraińską hrywną. Ukraińska waluta umocniła się o 5,45% w relacji z randem południowoafrykańskim, a także o 5,42% w konfrontacji z namibijskim dolarem. Natomiast w przypadku najczęściej handlowanych par walutowych, to warto wspomnieć o parze dolar amerykański – dolar kanadyjski, gdzie ten drugi stracił 1,41% względem pierwszego. Kanadyjska waluta straciła także w konfrontacji z dolarem nowozelandzkim. Kurs NZDCAD wzrósł w ostatnim tygodniu o 1,36%, co oznacza, że o tyle osłabił się dolar kanadyjski względem nowozelandzkiego.

Kraje nadbałtyckie trzymają fason

O wczorajszej sesji giełdowej zdecydowana większość światowych inwestorów giełdowych z miłą chęcią by zapomniała. Prawie wszystkie najsłynniejsze światowe indeksy giełdowe straciły w czwartek na wartości. W zasadzie, to te, które zamknęły dzień na plusie, można policzyć niemalże na palcach jednej ręki. Jedynie sześciu indeksom udało się zyskać wczoraj na wartości. Najlepszy wynik osiągnął estoński OMX Tallinn Index, a zyskał on 1,15%. Na drugim miejscu znalazł się ukraiński UX, który podskoczył o 0,54%. Trzecie miejsce na podium przypadło bułgarskiemu Sofixowi, który wzrósł o 0,21%. Kolejne miejsca charakteryzowały się już w zasadzie symbolicznymi wzrostami. Łotewski OMX Riga Index zyskał 0,08%, litewski OMX Vilnus 0,02%, a japoński Nikkei 225 0,01%.

Jednemu indeksowi udało się zamknąć handel na poziomie z dnia wcześniejszego. Szczęśliwcem tym okazał się być słowacki SAX Index. Pozostałym najpopularniejszym indeksom giełdowym poszło już zdecydowanie gorzej. Najmniej powodów do radości mieli inwestorzy rosyjscy, polscy oraz chińscy. Indeks RTS stracił najwięcej, a mianowicie aż 4,47%, nasz WIG 20 spadł o 2,28%, a Shanghai B-Share Index o 2,16%.

W przypadku najważniejszych indeksów globu najlepiej spisały się, a dokładniej rzecz ujmując, spisał się japoński Nikkei 225. Pozostałe indeksy możemy sklasyfikować jedynie w kontekście tych, które straciły najmniej. Były nimi S&P 500, który spadł o 0,37%, oraz Dow Jones Industrial Average i NASDAQ 100, które straciły po 0,52%.

Gazownictwo w mocnym gazie

Bieżący tydzień jest całkiem łaskawy dla rodzimych inwestorów giełdowych. Indeks szerokiego rynku WIG zdążył od poniedziałku zyskać 1,19%. Flagowy okręt naszej giełdy, jakim niewątpliwie jest WIG 20, podskoczył w tym czasie o 1,46%. Grupujący średnie spółki mWIG40 zyskał w analogicznym okresie 1,12%, a tzw. trzecia linia, czyli sWIG80, wzrosła o 0,49%.

W przypadku subindeksów zdecydowanie najwięcej powodów do radości mają inwestorzy posiadający spółki z branży medialnej. Zbudowany z nich WIG Media wzrósł bowiem od początku tygodnia już o 2,22%. Tuż za nim znalazły się banki, które zyskały 2,01%. WIG banki był ostatnim subindeksem, któremu udało się przekroczyć barierę dwuprocentowego wzrostu. Trzecie miejsce na wzrostowym podium przypadło WIG Informatyka, który wzrósł o 1,83%.

Mniej powodów do radości mają natomiast posiadacze spółek energetycznych, gdyż WIG Energia stracił w tym tygodniu najwięcej, czyli 1,19%. Tuż za energetyką znalazł się WIG Central Eastern Europe, który spadł o 1,13%. Wspomniane subindeksy były jedynymi, które straciły więcej niż jeden procent. Pozostali spadkowicze stracili nieco mniej, a są nimi WIG Telekomunikacja, WIG Surowce, WIG Budownictwo oraz WIG Deweloperzy. Spadły one o odpowiednio 0,9%, 0,86%, 0,65% oraz 0,62%.

Przyglądając się spółkom wchodzącym w skład indeksu WIG 20, to na zdecydowane wyróżnienie zasługuje PGNiG, który od poniedziałku zyskał już o 6,19%. Nasz gazowy gigant był też jedyną spółką, której udało się przekroczyć barierę pięcioprocentowego wzrostu. W grupie pościgowej, z przyzwoitymi zyskami, znalazły się LPP, PZU oraz Lotos. Ich kursy wzrosły kolejno o 4,62%, 4,21% i 4,11%. Na drugim końcu stawki uplasowały się CCC, Energa, PGE, PKN Orlen, Enea oraz mBank, które straciły odpowiednio 4,68%, 4,05%, 2,41%, 1,54%, 1,38% oraz 0,11%.

Płody rolne w dół, płody rolne w górę…

Po mocnym początku kwietnia bieżącego roku ceny płodów rolnych zaczęły nagle spadać na łeb na szyję. Bardzo wyraźnie widać to po notowaniach pszenicy, która po dotarciu do psychologicznej bariery, jaką stanowiła wartość 500 centów za buszel, nagle zawróciła na południe. W zeszłym tygodniu zboże jednak zaczęło się nieśmiało odbudowywać. Co ciekawe, kontratak strony popytowej rozpoczął się po dotarciu do okrągłej wartości, jaką jest poziom 450 centów za buszel. Poziom ten stanowi obecnie także najbliższe wsparcie, na które może liczyć bycza część rynku. Spadek poniżej tej wartości otworzy podaży drogę w kierunku kluczowego wsparcia, jakie stanowi poziom 440 centów za buszel. Z drugiej strony, najważniejszym oporem jest wspomniana psychologiczna wartość 500 centów za buszel. Dynamiczne wybicie ponad tę wartość otworzy bykom drogę w kierunku przynajmniej 550 centów za buszel.

Ze zwrotami akcji mieliśmy do czynienia również na kontraktach na kukurydzę. W tym przypadku jednak kupujący spisali się zdecydowanie lepiej i pokazali o wiele większą wolę walki. Po nerwówce, którą obserwowaliśmy od połowy kwietnia, w ramach której kontrakty na kukurydzę zjechały dwukrotnie w rejony 370 centów za buszel, teraz zawitały po raz trzeci w okolice psychologicznej wartości, jaką jest 400 centów za buszel. Znowu byki stanęły przed szansą sforsowania tej bardzo ważnej bariery podażowej i otwarcia sobie drogi w rejony 450 centów za buszel. Gdyby jednak kukurydzy nie udało się sforsować wspomnianej bariery, wówczas podaż ponownie może zepchnąć rynek w rejony 370 centów za buszel. To tam w takim układzie powinny się wyjaśnić losy tego towaru w perspektywie średnioterminowej.

Surowce energetyczne elektryzują kierowców

ynek surowców energetycznych będzie wspominać poprzedni tydzień bardzo zielono. Towary te, jako grupa, podrożały bowiem w zeszłym tygodniu najmocniej, choć towarowy lider wzrostów jest zupełnie inny. Zacznijmy jednak od wspomnianych paliw. Olej napędowy zyskał na przestrzeni minionego tygodnia 6,13% i to on był paliwowym liderem zwyżek. Tuż za nim znalazła się benzyna, która podrożała o 6,07%. Trzecie miejsce na podium, po 5,67% wzroście, przypadło kontraktom na ropę typu brent. Barierę pięcioprocentowego wzrostu udało się także przekroczyć olejowi opałowemu, którego cena wzrosła o 5,27%. Na dalszych miejscach znalazły się ropa typu crude oraz gaz ziemny. Ropa crude podrożała o 3,97%, a gaz ziemny zyskał zaledwie 0,14%.

Niemniej zdecydowanym liderem zeszłotygodniowych wzrostów na rynku towarowym były kontrakty na drewno, które poszybowały w górę o 8,09%. Na drugim końcu stawki znalazły się natomiast w zdecydowanej większości metale. Najwięcej straciła miedź, której cena spadła o 3,44%. Drugie miejsce w tym niechlubnym zestawieniu przypadło kontraktom na kakao, które straciły 3,38%. Dalsze pozycje zajęły kolejno platyna, pallad oraz srebro, które straciły odpowiednio 2,56%, 2,39% oraz 2,11%.

Pisząc o rynku surowcowym warto także wspomnieć o rynku zbóż. Spośród kontraktów na ziarna najwięcej zyskała kukurydza, której cena wzrosła o 3,44%. Na drugim miejscu znalazła się soja, która podrożała o 3,1%. Bariery trzech procent nie udało się przekroczyć ryżowi oraz pszenicy. Ceny ich kontraktów wzrosły kolejno o 2,41% oraz 2,21%.

Bardzo symboliczny tydzień

Miniony tydzień należał do amerykańskiego dolara. Choć warto zauważyć, że w zestawieniu głównych światowych walut w zasadzie ciężko się doszukać spektakularnych wzlotów bądź upadków. Z perspektywy tygodnia wszystkie waluty wyglądają dość „płasko”. Może jedynym wyjątkiem być tutaj jen japoński, który nieco odstaje od reszty, ale nadal wszystko mieści się w granicach normy. Wróćmy jednak do amerykańskiej waluty. Dolar najwięcej zyskał w relacji z japońskim jenem (1,4%). Drugie w kolejności okazało się być euro, które straciło względem dolara 0,79%. Trzecie miejsce przypadło funtowi szterlingowi, który osłabił się o 0,42%. Ostatnie miejsce zajął frank szwajcarski, który stracił w konfrontacji z amerykańską walutą 0,3%.Frank szwajcarski był drugą najmocniejszą walutą spośród tych głównych. Jego wartość wzrosła w relacji do pozostałych głównych walut o 0,13%. Ostatnie miejsce na podium przypadło funtowi brytyjskiemu, który symbolicznie umocnił się o 0,01%. Poza podium znalazły się z kolei euro oraz jen japoński. Obie waluty straciły w ostatnim tygodniu na wartości. Wspólna europejska waluta osłabiła się o 0,42%, a jen japoński o 1,05% w relacji do pozostałych głównych walut świata.Poprzedni tydzień był także dość udany dla naszego złotego. Rodzima waluta zyskała bowiem w relacji do głównych światowych walut symboliczne 0,01%. Najlepiej wypadliśmy w konfrontacji z japońskim jenem, który potaniał o 1,08%. Drugie w kolejności okazało się być euro, które zostało przecenione o 0,48%. Trzeci był funt szterling, który stracił 0,11%. Symboliczne 0,01% złoty stracił za to w relacji z szwajcarskim frankiem. Nieco gorzej już nam poszło z dolarem amerykańskim, który podrożał o 0,31%.

Balansowanie na krawędzi

Amerykańskie indeksy giełdowe od jakiegoś już czasu znajdują się nad krawędzią. Najlepszym tego przykładem jest indeks S&P 500, który od kilku dni kotłuje się nieco ponad psychologiczną wartością 2000 pkt. Z technicznego oraz psychologicznego punktu widzenia przebicie tego poziomu powinno pogłębić falę wyprzedaży do znacznie niższych rejonów cenowych, z 1900 pkt. włącznie. Natomiast odbicie się od tej wartości może dodać amerykańskim bykom animuszu i znacznie przyspieszyć ich marsz w kierunku nowych ekstremów, czyli ponad poziom 2130 pkt.

Nie mniej ciekawie sytuacja rozwija się na indeksie NASDAQ Composite. W tym przypadku rynek walczy o utrzymanie okrągłej wartości 4700 pkt. Dynamiczne przebicie tego bastionu obronnego strony popytowej może skutkować pogłębieniem fali wyprzedaży przynajmniej do rejonów 4500 pkt., czyli okolic, w które rynek ostatni raz zawitał w lutym bieżącego roku. Natomiast odbicie od wspomnianego poziomu powinno przyspieszyć marsz byków w okolice psychologicznej wartości 5000 pkt. W takim układzie, to właśnie w tych rejonach byki mogą stoczyć kluczową walkę o nowe, wieloletnie ekstrema, które obecnie znajdują się nieopodal poziomu 5230 pkt.

Na Starym Kontynencie sytuacja również rozwija się interesująco. Najlepszym tego przykładem jest niemiecki DAX, który już od kilku dni kotłuje się w rejonach psychologicznej wartości 10000 pkt. Kontynuacja zapoczątkowanego wczoraj ruchu spadkowego może doprowadzić indeks nawet do 9500 pkt. Natomiast kontratak popytowej części rynku powinien przesunąć linię frontu w okolice okrągłej wartości 11000 pkt.

Sektor paliwowy wypadł zdecydowanie najlepiej

Obecny tydzień nie układa się najlepiej dla rodzimych inwestorów giełdowych. Może z jednym wyjątkiem, który radzi sobie od poniedziałku całkiem przyzwoicie. Mam tutaj na myśli sektor paliwowy, który bije pozostałe sektory, mające indeksy na rodzimej giełdzie, na głowę. Od początku tygodnia bowiem subindeks WIG Paliwa wzrósł o 2,67%, podczas gdy zdecydowana większość indeksów i subindeksów solidnie traciła w tym czasie na wartości.

Najgorzej radzą sobie spółki surowcowe, których subindeks zdążył stracić w tym tygodniu aż 5,66%. Odrobinę lepiej spisują się spółki energetyczne, gdyż WIG Energia spadł w tym samym czasie o 3,94%. Trzecie miejsce w tej niechlubnej klasyfikacji przypadło WIG Banki, który traci w tym tygodniu już 3,39%. Z kolei na drugim końcu stawki znalazły się branże deweloperska, spożywcza, a także wspomniana wcześniej paliwowa. Drugie miejsce po WIG Paliwa przypadło WIG Deweloperzy, który wzrósł o 0,53%, a trzecie WIG Spożywczy, któremu udało się zyskać w tym tygodniu 0,31%.

Przyglądając się z kolei głównym indeksom rodzimej giełdy, można dojść do wniosku, że sytuacja nie wygląda najlepiej. Indeks grupujący rodzime blue chipy, czyli WIG 20, od poniedziałku zdążył stracić 1,87%. Indeks szerokiego rynku (WIG) spadł o 1,31%, a mWIG40 zleciał o 0,56%. Najlepiej poradziły sobie małe spółki zgrupowane w ramach sWIG80. Ich indeks wzrósł w tym tygodniu o 0,17%.

Co ciekawe, w zupełnie inną stronę niż giełda poszła nasza waluta. Ten tydzień w wykonaniu złotego wygląda całkiem przyzwoicie. Od poniedziałku zyskuje bowiem na wartości względem wszystkich głównych walut. Najwięcej w relacji z japońskim jenem, który potaniał od poniedziałku o 0,85%. Drugie miejsce przypadło ex aequo amerykańskiemu dolarowi oraz frankowi szwajcarskiemu, które zostały przecenione o 0,48%. Funt brytyjski stracił względem złotego w tym samym okresie 0,27%, a wspólna europejska waluta 0,12%.

Tylko nieliczni zyskali na wartości

Maj rozpoczął się bardzo słabo dla inwestorów giełdowych na znakomitej większości światowych parkietów. Spośród tych najsłynniejszych indeksów giełdowych tylko kilku udało się w minionym tygodniu zyskać na wartości. Najwyżej spośród nich podskoczył grecki Athex Composite, który zyskał 2,64%. Barierę dwuprocentowego wzrostu udało się przekroczyć także ukraińskiemu UX, a dokładniej rzecz ujmując wzrósł on o 2,09%. Trzecie miejsce na zielonym podium przypadło nowozelandzkiemu NZX 50, który zyskał 1,14%. Tuż za podium znalazł się natomiast australijski All Ordinaries, który poszedł w górę o 0,8%.

Zdecydowanie gorzej wygląda natomiast zestawienie spadkowiczów. Najmocniej pod tym kątem ucierpieli tureccy inwestorzy, gdyż ichniejszy XU 100 spadł aż o 8,16%. Drugie miejsce na czerwonym podium przypadło czeskiemu PX, który stracił 5,27%. Natomiast po 4,54% spadku na najniższym stopniu podium znalazł się hongkoński Hang Seng. Czwarte miejsce zostało zajęte przez rosyjski RTS, który obsunął się o 4,11%.

Największe światowe parkiety radziły sobie w ostatnim tygodniu nieco lepiej. Najmniej, gdyż symboliczne 0,19%, stracił amerykański Dow Jones Industrial Average. Drugie miejsce przypadło japońskiemu Nikkei 225, który obsunął się jedynie o 0,25%. Tuż za nim po 0,26% spadku uplasował się NASDAQ 100. Niewiele gorzej poradził sobie S&P 500, który zniżkował o 0,4%. Najmocniej natomiast oberwały francuski CAC 40, niemiecki DAX, brytyjski FTSE 250, a także NASDAQ Composite. Indeksy te straciły odpowiednio 2,88%, 1,68%, 0,91% oraz 0,82%.

Kiepski tydzień dla złotego, ale bywało już gorzej

Początek miesiąca był bardzo udany dla amerykańskiego dolara. To właśnie ta waluta zyskała najmocniej na wartości w przeciągu ostatnich pięciu dni. W relacji do pozostałych głównych walut świata amerykański dolar zyskał niewiele ponad 1%, a dokładniej rzecz ujmując 1,04%. Najlepiej słynnemu zielonemu poszło w starciu z szwajcarskim frankiem, względem którego w przeciągu ostatnich pięciu dni umocnił się o 1,3%. Drugą walutą, która wypadła najsłabiej w konfrontacji z amerykańskim dolarem, był funt brytyjski, który osłabił się o 1,26%. W dalszej kolejności znalazły się jen japoński oraz wspólna europejska waluta, które straciły względem dolara odpowiednio 0,63% i 0,4%.

Drugą najmocniejszą walutą zeszłego tygodnia okazało się być euro. Zyskało ono 0,41% względem pozostałych głównych walut świata. Trzecie miejsce przypadło japońskiemu jenowi, który umocnił się o 0,14%. Najbardziej poszkodowanymi głównymi walutami świata okazały się być frank szwajcarski oraz funt szterling. Ich wartość zmniejszyła się w relacji do pozostałych głównych walut kolejno o 0,57% i 0,92%.

Rodzima waluta niestety nie może zaliczyć minionego tygodnia do specjalnie udanych. Najmocniej złoty osłabił się względem amerykańskiego dolara, a mianowicie o 1,77%. Drugie w kolejności było euro, a trzeci jen japoński, które zyskały odpowiednio 1,36% i 1,13%. Najmniej złoty stracił w relacji z funtem brytyjskim oraz frankiem szwajcarskim. Waluty te umocniły się kosztem złotego kolejno o 0,5% i 0,46%.

Były również dwucyfrowe wzrosty

Światowe giełdy poszalały sobie w kwietniu. Zdecydowana większość w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a mianowicie wypracowując przyzwoite wzrosty. Niestety znaleźli się także maruderzy, którzy nieco popsuli kwietniowy pejzaż światowych indeksów giełdowych. Wśród najmocniej tracących na wartości znalazły się też indeksy europejskie z rodzimym, grupującym blue chipy, WIG 20 w ścisłej niechlubnej czołówce.

Liderem spadków okazał się być rumuński indeks BET, który w przeciągu miesiąca stracił na wartości 3,75%. Tuż za nim uplasował się nasz rodzimy WIG 20, który spadł o 2,93%. Kolejne miejsca na spadkowej liście zajęły amerykański NASDAQ 100, tajwański TAIEX, malezyjski Kuala Lumpur Composite Index oraz Dow Jones Utilities Average, które straciły odpowiednio 2,83%, 2,78%, 2,47% oraz 1,9%.

Niemniej powodów do radości w zeszłym miesiącu było zdecydowanie więcej niż do smutku. Absolutnymi rekordzistami pod względem wzrostów byli inwestorzy ukraińscy oraz rosyjscy, których indeksy zwiększyły swoje wartości o przeszło dziesięć procent. Ukraiński UX zyskał aż 15,9%, zaś rosyjski RTS wzrósł o 12,8%. Najbliżej psychologicznej bariery dwucyfrowego wzrostu były norweski OSE All Share Index, argentyński Merval oraz rosyjski Micex, które podskoczyły kolejno o 6,97%, 6,14% oraz 5,84%.

Natomiast w przypadku największych światowych indeksów najlepiej wypadły niemiecki DAX, francuski CAC 40 oraz amerykański Dow Jones Industrial Average, które wzrosły o odpowiednio 1,53%, 1,43% oraz 0,8%. Na wartości natomiast najwięcej straciły wspomniane wcześniej NASDAQ 100 oraz Dow Jones Utilities Average, a także NASDAQ Composite, który spadł o 1,47%.

Kwiecień plecień, bo przeplata…

… trochę wzrostów, trochę spadków. Tak najprościej można podsumować zachowanie warszawskiej giełdy na przestrzeni poprzedniego miesiąca. Zdecydowana większość rodzimych indeksów i subindeksów straciła w kwietniu na wartości, ale były i takie, które zanotowały bardzo przyzwoite wzrosty. Indeks szerokiego rynku, jakim jest WIG, stracił w poprzednim miesiącu 1,03%, a flagowy indeks rodzimej giełdy (WIG 20) 2,93%. Natomiast, grupujący średnie spółki mWIG40 wzrósł o 1,07%, a grupujący małe spółki sWIG80 o 2,31%.

W przypadku subindeksów zdecydowanie najlepiej spisał się WIG Ukraina, który zyskał aż 9,01%. Drugie miejsce przypadło WIG Central and Eastern Europe, który podskoczył o 7,29%. Natomiast na najniższym stopniu podium stanął WIG Deweloperzy, który to wzrósł w kwietniu o 3,56%. Na drugim końcu zestawienia znalazły się z kolei WIG Telekomunikacja, WIG Banki oraz WIG Energia, które spadły o odpowiednio 6,07%, 5,42% oraz 3,73%.

Przyglądając się spółkom wchodzącym w skład indeksu WIG 20, to w kwietniu piętnaście spośród nich straciło na wartości, a tylko pięć zyskało. Najmocniej zyskały papiery Lotosu, CCC, Alior Banku, Eurocashu, a także LPP. Ceny akcji tych spółek podskoczyły bowiem kolejno o 7,85%, 7,59%, 6,46%, 2,83% oraz 1,82%. Natomiast na wartości najmocniej straciły Orange Polska, PKO BP, BZ WBK, PGE oraz mBANK. W przypadku tych spółek możemy mówić o spadkach o odpowiednio 8,53%, 7,1%, 6,37%, 5,86% i 5,83%. Tuż pod granicą pięcioprocentowego spadku znalazła się jeszcze Energa, która straciła w kwietniu 4,97%.

Pięć dyszek na wyciągnięcie ręki

Poprzedni miesiąc przyniósł spore ruchy na rynku towarowym. Najwięcej powodów do radości mieli posiadacze długich pozycji na rynku paliw. Co akurat nie jest zbyt dobrą wiadomością dla rodzimych kierowców. Najmocniej spośród paliw zyskała na wartości ropa crude, która na przestrzeni ostatniego miesiąca podrożała aż o 19,5% i znacznie zbliżyła się do psychologicznej wartości 50 dolarów za jedną baryłkę surowca. Tuż za ropą crude znalazła się ropa brent, która podrożała o 18,3% i jest już na wyciągnięcie ręki od wspomnianej psychologicznej bariery 50 dolarów za baryłkę.

Olej napędowy z 18% wzrostem ceny znalazł się na najniższym stopniu podium wśród surowców energetycznych. Tuż za podium uplasował się olej opałowy, który podrożał o 17,5%. Natomiast na szarym końcu stawki z „zawstydzającymi wzrostami o jedyne” 8,07% i 8,02% znalazły się benzyna oraz gaz ziemny.

Znaczące wzrosty mogliśmy w kwietniu zaobserwować również na rynku metali szlachetnych. W tym przypadku niekwestionowanym liderem okazało się być srebro, którego cena w przeciągu ostatniego miesiąca wzrosła o 16% i zbliżyła się do bardzo ważnego oporu, jaki stanowi poziom 18 dolarów za uncję surowca. Drugą pozycję zajęła platyna, która podrożała o 11,2%. Po przebiciu psychologicznej wartości 1000 dolarów za uncję otworzyła sobie drogę w kierunku przynajmniej 1100 dolarów za uncję. Trzecie miejsce, po 7,82% wzroście wartości, przypadło palladowi. W tym przypadku byliśmy natomiast świadkami forsowania oporu w postaci 600 dolarów za uncję i otwarcia sobie drogi w kierunku 650 dolarów za uncję.

Jen nokautuje złotego

Miniony miesiąc był dla inwestorów handlujących walutami pełen nagłych zwrotów akcji. Najlepszym tego przykładem jest japońska waluta, która po bardzo mocnym początku miesiąca nagle zaczęła sporo tracić na wartości. Końcówka kwietnia należała ponownie do jena, który odrobił niemalże całość strat z połowy miesiąca. Ostatecznie jen japoński umocnił się o 4,8% względem pozostałych głównych walut.

Również dynamicznie sytuacja rozwijała się na rynku funta brytyjskiego. W tym jednak przypadku byliśmy świadkami zupełnie przeciwnego oblicza rynku. Po bardzo słabym początku kwietnia, od połowy miesiąca funt szterling zaczął mocno zyskiwać na wartości. Niemniej słaba końcówka miesiąca ściągnęła funta mniej więcej w okolice, z których startował na początku kwietnia. Ostatecznie funt szterling umocnił się o 0,27% względem pozostałych głównych światowych walut.

Podobnie sytuacja wyglądała na rynku wspólnej europejskiej waluty, która po kilku zwrotach akcji zakończyła miesiąc symboliczną 0,03% stratą. Na wartości względem pozostałych głównych walut straciły również frank szwajcarski oraz dolar amerykański. W kwietniu osłabiły się one o odpowiednio 0,73% i 1,9%.

Nasza rodzima waluta zeszłego miesiąca niestety nie może zaliczyć do udanych. Złoty osłabił się bowiem względem wszystkich głównych światowych walut. Najmocniej oberwało mu się w konfrontacji z jenem japońskim, względem którego stracił aż 7,51%. Słabo, ale już nie aż tak, złoty wypadł w starciu z funtem brytyjskim, który podrożał o 3,14%. Pozostałe główne waluty świata również umocniły się w relacji do złotego, ale już żadnej nie udało się zyskać więcej niż 3%. Wspólna europejska waluta podrożała o 2,96%, frank szwajcarski o 2,28%, a dolar amerykański o 1,57%.

Rozgrzane metale szlachetne

Za nami stosunkowo słaba sesja na amerykańskich rynkach akcji. Najgorsze wyniki zanotowały indeksy NASDAQ, a dokładniej rzecz ujmując NASDAQ 100 i NASDAQ Composite, które spadły wczoraj o 1,19%. Niewiele więcej powodów do radości mieli posiadacze długich pozycji na indeksach Dow Jones Industrial Average oraz Dow Jones Composite. Indeksy te spadły bowiem w czwartek o odpowiednio 1,17% oraz 1,14%. Jedynym amerykańskim indeksem, któremu udało się stracić tego dnia mniej niż 1%, był S&P, który zniżkował o 0,92%.

Zdecydowanie lepiej sytuacja wyglądała na rynku towarowym, a w szczególności na rynku metali szlachetnych. Kontrakty na platynę zyskały blisko 2,4% i wybiły się ponad ważny poziom oporu, jaki wyznaczała okrągła wartość 1050 dolarów za uncję. Teoretycznie metal otworzył sobie tym samym drogę w kierunku poziomu 1100 dolarów za uncję. Najważniejszym wsparciem dla platyny jest w dalszym ciągu psychologiczna wartość 1000 dolarów za uncję metalu.

W ślad za platyną wyskoczyło w czwartek srebro, którego cena wzrosła o ok. 2,1% i przybliżyła się tym samym do tegorocznych ekstremów. Ewentualne ich wybicie powinno dodać bykom sił i przesunąć linię frontu do rejonów przynajmniej 18 dolarów za uncję. Kolejnym metalem, który zdrożał wczoraj o blisko 2%, był pallad. W jego przypadku możemy jednak już mówić o osiągnięciu nowych tegorocznych maksimów. Tym samym kontrakty na pallad otworzyły sobie drogę w kierunku przynajmniej 650 dolarów za uncję. Na przyzwoitym plusie dzień zakończyło również złoto, którego cena podskoczyła o ok. 1,9%. Kontrakty na złoto stanęły przy tej okazji przed szansą na atak na tegoroczne ekstrema, które bronią bykom dostępu do poziomu przynajmniej 1300 dolarów za uncję cennego kruszcu.

Spadkowy początek tygodnia

Jak do tej pory obecny tydzień nie układa się zbyt dobrze dla rodzimych inwestorów giełdowych. Indeks szerokiego rynku, jakim jest WIG, stracił od poniedziałku 1,92%, a flagowy indeks rodzimej giełdy, czyli WIG 20, spadł już o 2,6%. Nieco lepiej radziły sobie małe i średnie spółki. Indeks tzw. drugiej linii stracił 1,21%, a na symbolicznym plusie znalazł się sWIG80, który wzrósł o 0,14%.

Wśród subindeksów najlepiej radził sobie WIG Central Eastern Europe, który podskoczył o 2,14%. Tuż za nim z 2,1% wzrostem znalazł się WIG Ukraina. Trzecie miejsce na podium przypadło natomiast WIG Telekomunikacja. W tym przypadku wzrosty są znacznie skromniejsze, gdyż subindeks zyskał jedynie 0,45%. Najgorzej natomiast wypadają w tym tygodniu indeksy grupujące banki, spółki chemiczne oraz spółki surowcowe. WIG Banki stracił od poniedziałku 3,13%, WIG Chemia 3,06%, a WIG Surowce równe 3%.

W przypadku spółek wchodzących w skład indeksu WIG 20 od poniedziałku na wartości zyskało jedynie sześć spółek. Najwięcej spośród nich zarobił Tauron, którego kurs akcji podskoczył o 2,77%. Nieco mniej, gdyż 1,99%, zyskał mBank, a tuż za nim uplasowała się Enea, która może pochwalić się wzrostem o 1,74%. Wzrostowe zestawienie uzupełniają Lotos, Orange Polska oraz Cyfrowy Polsat, które zyskały odpowiednio 1,39%, 1,26% i 0,04%. Na drugim końcu stawki znalazły się głównie banki, choć zdecydowanym liderem spadków zostało LPP, które w przeciągu trzech sesji przeceniono aż o 7,91%. Następne miejsca zajęły PKO BP, BZ WBK oraz PeKaO, które straciły kolejno 4,54%, 3,98% i 3,8%.

Każdy kopie złotego

Od kilku dni jesteśmy świadkami solidnej zawieruchy na rodzimym rynku walutowym. Złoty jest solidnie okładany przez w zasadzie wszystkie główne waluty świata. Odosobniony przypadek stanowi częściowo jen japoński. Co prawda, w ostatnich dniach japońska waluta zachowuje się w relacji do złotego w tzw. kratkę, niemniej jen już na samym początku kwietnia dał się złotemu mocno we znaki i wywindował kurs w rejony kilkuletnich maksimów.

Zdecydowanie mniej litości dla złotego w ostatnich dniach miały pozostałe główne waluty. Funt brytyjski w przeciągu zaledwie trzech tygodni zdołał umocnić się względem złotego o blisko 40 groszy, przesuwając tym samym linię frontu z okolic 5,26 do rejonów 5,67. Obecnie najważniejszym oporem na tej parze jest okrągła wartość 5,70 złotego za jednego funta szterlinga. Przebicie tej bariery otworzyłoby rynkowi drogę w kierunku 5,75. Z kolei odbicie od tego poziomu powinno doprowadzić do umocnienia złotego do rejonów 5,60.

Kolejną walutą wartą uwagi jest frank szwajcarski, który w tym tygodniu otarł się o psychologiczną wartość 4,00. Wybicie się rynku ponad ten poziom powinno doprowadzić do osłabienia rodzimej waluty do okolic 4,08 złotego za jednego franka. Natomiast poziom 3,95 broni dostępu do rejonów 3,90.

Na rozdrożu znalazła się również para euro – złoty (EURPLN). Para dotarła w tym tygodniu do bardzo ważnego oporu, jaki wyznacza okrągła wartość 4,40. Teoretycznie sforsowanie tego poziomu otworzyłoby kursowi drogę do okolic psychologicznej wartości 4,50 złotego za jedno euro, czyli ekstremów ze stycznia bieżącego roku. Z kolei wsparcie wyznacza poziom 4,35. Jego przebicie powinno skutkować umocnieniem złotego do okolic 4,30.

Tylko dwie piątki z plusem

Ubiegły tydzień nie był już tak jednoznacznie pozytywny dla inwestorów giełdowych, co wcześniejszy. W ostatnim tygodniu najpopularniejsze światowe indeksy giełdowe zaliczyły bowiem zarówno spektakularne wzrosty, jak i spektakularne spadki. Antybohaterami okazały się być Shanghai Composite Index, Dow Jones Utilities Average oraz Shanghai B-Share. Wszystkie wymienione indeksy straciły w poprzednim tygodniu po przeszło 3%, a dokładniej rzecz ujmując spadły one kolejno o 3,86%, 3,48% oraz 3,24%.

Zdecydowanie lepiej zaprezentowały się za to grecki Athex Composite oraz argentyński Merval. Oba wymienione indeksy zyskały w zeszłym tygodniu najwięcej spośród najsłynniejszych światowych indeksów. Co więcej, jako jedyne przekroczyły magiczną barierę 5% wzrostu, a dokładniej rzecz ujmując podskoczyły o odpowiednio 5,43% i 5,12%. Kolejnymi indeksami, które zakończyły zeszły tydzień przyzwoitymi wzrostami, były hiszpański IBEX 35, japoński Nikkei 225, niemiecki DAX oraz rosyjski MICEX. Zyskały one kolejno 4,31%, 4,3%, 3,2% oraz 3,12%.

Natomiast, analizując największe światowe parkiety, to i tutaj mamy wyniki w tzw. kratkę. Poza wspomnianymi Nikkei 225 oraz DAX, na plusie tydzień zakończyły również CAC 40, Dow Jones Industrial Average oraz S&P 500, które wzrosły kolejno o 1,66%, 0,59% oraz 0,52%. Z kolei tydzień pod kreską zaliczyły brytyjski FTSE 250, a także amerykańskie NASDAQ Composite oraz NASDAQ 100. W ich przypadku możemy mówić o spadkach odpowiednio o 0,23%, 0,69% i 1,39%.

Funt brytyjski miażdży wszystko!

Dawno już nie byliśmy świadkami tygodnia, w którym jedna waluta tak mocno poturbowała pozostałe główne światowe waluty. Zdecydowanym zwycięzcą ostatnich kilku dni był funt brytyjski, który nie miał sobie równych. Na przestrzeni tygodnia jego wartość w porównaniu z pozostałymi głównymi walutami świata zwiększyła się o 2,18%. Najwięcej funt szterling zyskał w konfrontacji z jenem japońskim, który to stracił aż 4,23%. Drugą najbardziej poturbowaną walutą okazał się być frank szwajcarski, który osłabił się w relacji do funta brytyjskiego o 2,64%. Na dalszych miejscach w tym zestawieniu uplasowały się euro oraz dolar amerykański, które straciły kolejno 2,05% oraz 1,52%.

Podsumowując zeszły tydzień należałoby jeszcze wspomnieć o tym, że najgorzej wypadł jen japoński, którego wartość w relacji do pozostałych głównych walut świata zmniejszyła się aż o 3,18%. Kolejna pozycja przypadła frankowi szwajcarskiemu, który stracił 1,51%. Ostatnie miejsce w tym niechlubnym zestawieniu zajęła wspólna europejska waluta, która osłabiła się o 0,97%.

Natomiast w przypadku konkretnych par walutowych, to stosunkowo udany tydzień w relacji z dolarem amerykańskim zaliczył dolar kanadyjski. W przeciągu ostatnich kilku dni kurs USDCAD spadł bowiem o 1,3%. Co ciekawe, pomimo całego tygodnia sporych wahań, para dolar australijski – dolar amerykański w zasadzie nie ruszyła się z miejsca. W przeciągu pięciu dni kurs AUDUSD symbolicznie przesunął się o 0,01% w kierunku południowym.

Zawierucha na rynkach towarowych

Od jakiegoś już czasu jesteśmy świadkami sporej zawieruchy na rynkach towarowych, a w szczególności na rynku płodów rolnych. Największe ruchy możemy obserwować od początku miesiąca na rynku soi. Jej cena w tym czasie zdołała wybić się z okolic 900 centów za jeden buszel do psychologicznej wartości, jaką stanowi poziom 1000 centów za buszel. Tuż za soją w dynamiczny marsz w kierunku północnym wybrała się kukurydza. Cena tego towaru wystartowała z rejonów 350 centów za buszel i obecnie kręci się nieopodal okrągłej wartości 400 centów za jeden buszel kukurydzy. Pozostająca nieco w tyle pszenica już dynamicznie zaczęła nadrabiać zaległości. W tym przypadku ruch wzrostowy rozpoczął się stosunkowo późno, gdyż dopiero w tym tygodniu. Niemniej od poniedziałku cena pszenicy zdołała wzrosnąć z okolic 460 centów za buszel do rejonów psychologicznej bariery, jaką stanowi poziom 500 centów za jeden buszel pszenicy.

Co ciekawe, mocne wzrosty możemy obserwować także na rynku metali szlachetnych. Pallad w połowie kwietnia bieżącego roku dynamicznie wystartował z okolic 530 dolarów za jedną uncję do psychologicznej bariery, którą stanowi wartość 600 dolarów za uncję. Podobnie przedstawia się sytuacja na rynku platyny. W tym przypadku w ostatni wtorek popytowi udało się sforsować psychologiczną wartość 1000 dolarów za jedną uncję platyny. Tym samym byki poprawiły tegoroczne ekstrema, wyciągając kurs w rejony widziane na wykresie ostatni raz w październiku zeszłego roku.

Gra jest warta świeczki

Już od kilku dni warszawskie byki próbują na dobre wyrwać się z konsolidacji, w której kluczowymi dla indeksu WIG20 poziomami są 1950 pkt. i 1960 pkt. Przedział ten broni rodzimym bykom dostępu do kluczowego oporu, jaki stanowi psychologiczna wartość 2000 pkt. Ewentualne sforsowanie tej bariery teoretycznie otworzyłoby kupującym drogę w kierunku 2100 pkt. Można zatem napisać, że gra jest warta świeczki.

Wczoraj flagowy indeks rodzimej giełdy stracił 0,1%, ale od początku tego tygodnia zyskał już 1,18%. W tym czasie trzynastu spółkom udało się zwiększyć wartość, a siedmiu niestety zmniejszyć. Najmocniej przecenione zostały mBank, Energa oraz Eurocash, których cena spadła od początku tygodnia o odpowiednio 4,81%, 3,18% oraz 2,1%. Z kolei w sposób bardzo istotny do wzrostu indeksu WIG20 przyczyniły się CCC oraz KGHM, których cena od poniedziałku zdołała podskoczyć o kolejno 7,97% i 7,25%. Swoje przysłowiowe trzy gorsze dołożyły także PeKaO, Asseco Polska, Orange Polska, Lotos, a także PKN Orlen. Wszystkim wymienionym spółkom udało się zyskać przeszło 2%. PeKaO podrożało o 3,28%, Asseco Polska o 2,89%, Orange Polska o 2,73%, Lotos o 2,69%, a PKN Orlen o 2,1%.

Patrząc jednak na wszystkie indeksy i subindeksy notowane na warszawskiej giełdzie, to od początku tygodnia najlepiej radziły sobie WIG Telekomunikacja, WIG Informatyka oraz WIG Ukraina. Zyskały one kolejno 2,27%, 1,79% oraz 1,59%. Z kolei największymi hamulcowymi, choć i tak nie nazbyt mocnymi, okazały się być WIG Energia, WIG Budownictwo i WIG Banki. Pierwsze dwa straciły odpowiednio 0,67% i 0,55%, natomiast ostatni zyskał symboliczne 0,04%.

Rynek finansowy