Wybory w USA

Trump vs. Clinton – konsekwencje finansowe

1197

Biały Dom zapamięta rok 2016 jako jeden z najbardziej nieprzewidywalnych w historii Stanów Zjednoczonych. Pojawienie się antyestablishmentowych kandydatów na prezydenta ujawniło, że kierunek amerykańskiej polityki może na stałe ulec zmianie, zwłaszcza że Republikanie nadal mają trudność z zaakceptowaniem Donalda Trumpa. Ze strony Demokratów Bernie Sanders zainicjował bezprecedensową kampanię mającą na celu przekonanie opinii publicznej, że gospodarce amerykańskiej potrzeba jest znacznie więcej wartości socjaldemokratycznych.   Chociaż sam Sanders nie bierze już udziału w wyścigu o fotel prezydenta, jego kampania stanowiła swego rodzaju zapowiedź znacznie większego ruchu w kierunku socjaldemokracji, którego będziemy świadkami najprawdopodobniej w trakcie kolejnych wyborów.

W chwili obecnej największym pytaniem dotyczącym rywalizacji Trumpa i Clinton jest to, co oznacza dla rynków finansowych ich wygrana. Dla uczestników rynku Donald Trump stanowi wielką niewiadomą, ponieważ dowiódł tego, że nie będzie skłonny działać zgodnie z tym samym scenariuszem co większość dotychczasowych kandydatów do Białego Domu.

Demokraci vs. Republikanie: które rządy są lepsze dla akcji?

Statystycznie rzecz ujmując, amerykański rynek akcji znacznie lepiej sobie radzi pod rządami demokratycznymi. Jednakże zjawisko to jest dalekie od relacji przyczynowo skutkowych. Na przykład prezydentura Baracka Obamy nastąpiła tuż po najgorszym od czasów Wielkiej Recesji kryzysie gospodarczym, ale do czasu, gdy objął on w pełni urząd, rynki miały już za sobą najgorsze.

Niemniej za rządów Partii Demokratycznej indeks S&P 500 średnio notował łączną roczną stopę wzrostu (CAGR) na poziomie 9,7%, podczas gdy przy Republikanach było to zaledwie 6,7%. Amerykańskie giełdy papierów wartościowych radziły sobie bardzo słabo zwłaszcza za czasów Richarda Nixona i Georga W. Busha, natomiast za Geralda Forda i Georga H.W. Busha całkowicie zmieniały kierunek.

Ogólnie, pierwszy rok kadencji prezydenckiej przynosi najniższą roczną stopę zwrotu, podobnie jak jej ostatni rok, również bardzo słaby pod tym względem. Natomiast trzeci rok kadencji zazwyczaj przynosi najwyższą stopę zwrotu. Jeśli zjawisko to potraktujemy jako pewien wzorzec, można spodziewać się, że lata 2016-2017 będą bardzo kiepskie w porównaniu z latami 2018-2019.

Chociaż historia stoi po stronie Demokratów, nie jest to jedyny powód, dla którego rynki finansowe wolą Clinton od Trumpa. Hillary Clinton otrzymała olbrzymie dotacje z Wall Street, co oznacza, że jej rządy utrzymają obecne status quo. Pomaga również fakt, że Clinton jest kandydatką establishmentu i jest o wiele bardziej przewidywalna niż Trump.

Czynnik „Trump”

Powiedzieć, że Donald Trump jest po prostu wielką niewiadomą, to za mało. Rywal Clinton nie tylko napomknął o usunięciu Janet Yellen z funkcji prezes FED, ale wprost wyraził zaniepokojenie o zbyt słaby kurs dolara.

“Kocham koncepcję mocnego dolara. Pod wieloma względami lubię, gdy dolar jest silny”, powiedział Trump w jednym z wywiadów dla CNBC i dodał: “Z uwagi na oczywiste korzyści lepiej jest mieć znacznie silniejszego dolara niż teraz”.

Na niższym kursie dolara korzystają przedsiębiorstwa międzynarodowe, a interwencja walutowa może obrócić się przeciwko administracji Trumpa. Skłoni bowiem inne państwa, którym zdarzało się korzystać z tego instrumentu polityki pieniężnej (jak Japonia, Chiny, Południowa Korea), do wprowadzenia działań mających na celu podniesienie konkurencyjności własnej waluty.

Z kolei Clinton, w prawdziwie “establishmentowym” stylu, odmówiła bezpośredniego komentarza na temat tego, jak radzić sobie z dewaluacją waluty.

Według analityków rynku jedną z przyczyn, dla których Trump może przegrać wybory, jest związana z jego kandydaturą niepewność. Niepewność bowiem jest dla rynków finansowych prawdziwą zmorą –  inwestorzy reagują nieprzewidywalnie, gdy obawiają się o swoją przyszłość. A to z kolei może wprowadzić jeszcze więcej wahań, zwłaszcza w przypadku bardziej ryzykownych instrumentów takich jak akcje.

Innym obszarem obaw związanych z ewentualną prezydenturą Trumpa jest handel. Wyraził on rosnące niezadowolenie z tego, że Ameryka przegrywa pod tym względem, zwłaszcza w porównaniu ze wschodzącymi rynkami takimi jak Chiny. Trump zapowiedział dogłębne zmiany w relacjach amerykańsko-chińskich. Pierwszym krokiem w tym kierunku ma być “przywództwo i siła podczas negocjacji”. Stwierdził przy tym, że “nie można bać się bronić i trzeba przedkładać amerykańskie interesy nad cudze, a także nie wolno obawiać się wezwania Chin, by przestrzegały swoich obowiązków” .

Ryzyko rozłamu między Stanami Zjednoczonymi i jego partnerami handlowymi powoduje, że dla inwestorów o wiele korzystniejszą “opcją” jest Hillary Clinton. Jako kandydatka establishmentu w żaden sposób do tej pory nie pokazała, że mogłaby okazać się dla gospodarki czy rynków finansowych zbyt ryzykownym prezydentem.

Co mówią sondaże?

Od czasu strzelaniny w Orlando poglądy Trumpa na temat imigracji i muzułman wywindowały go w sondażach w górę. Nowy sondaż przeprowadzony przez Reuters/Ipsos, że poparcie dla Clinton od tamtej pory skurczyło się z 14,3 do 10,7 punktów procentowych. Omam Mateen, odpowiedzialny za strzelaninę w klubie gejowskim, w której zginęło 49 osób, przysiągł wierność ISIS. Jednak w trakcie dochodzenia okazało się, że Mateen wcale nie był nadto religijny i wyrażał poparcie dla innych organizacji terrorystycznych. Poza tym najprawdopodobniej sam głęboko skrywał tendencje homoseksualne.