Wymiana wieloosobowa

417

We współczesnym społeczeństwie istnieje wiele wymian dla wielu graczy. Dzięki nim raison d’etre uzyskuje złożone struktury ekonomiczne pozwalające na precyzyjną dystrybucję towarów wśród całej populacji. Wieloosobowe wymiany są kwintesencją skoordynowanego podziału pracy – kluczowym warunkiem istnienia naszej cywilizacji, na której zyskuje cały rynek.

Giełda wieloosobowa polega na złożeniu wielu giełd dwuosobowych, których uczestnicy mają wspólny element transakcji. Mogą to być pieniądze, gotowy produkt lub półprodukty przetworzone i połączone w kolejnych wymianach, aby ostatecznie stały się produktem sprzedawanym konsumentowi.

Z tych trzech elementów, z pozoru najmniej interesujący jest powtarzalny obrót tego samego towaru. Ale zyskuje na znaczeniu, gdy widzimy, że dobra wymieniane wiele razy mogą w dłuższej perspektywie zamienić się w pieniądze. Dzieje się tak, gdy zaczyna być używane dla jego wartości wymiennej zamiast wartości konsumenckiej.

Wymiana pieniędzy to osobna kwestia, dlatego wspomnimy tylko, że w zasadzie potrzeba stworzenia środka wymiany (pieniądza) pojawia się tylko w przypadku wymiany wieloosobowej, w której transakcja barterowa (towary na towary) przestaje być wystarczające, a niezbędny staje się element interpersonalnej wyceny wartości rynkowej towarów.

Każda osoba ceni towary inaczej, w zależności od subiektywnej oceny użyteczności, jaką przynosi dobro. Te stronnicze oceny nie mogą zostać sprowadzone do wspólnego mianownika bez pośrednictwa. Jeśli Robinson bardzo lubi gruszki, a w piątek dziką truskawkę, nie można powiedzieć, który z nich „lubi więcej”, przynajmniej dopóki nie zaczną się ze sobą handlować. Pieniądze lub towary wymienne są instrumentami umożliwiającymi porównanie hierarchii ludzkich potrzeb i skonfrontowanie ich z rzeczywistością.

Kolejnym ważnym elementem pojawiającym się tylko w wymianie wieloosobowej jest wieloetapowy proces produkcji, który jest najbardziej zaawansowaną formą podziału pracy.

Aby zrozumieć, na czym polegają skomplikowane procesy wytwarzania będące podstawą współczesnej cywilizacji, trzeba pamiętać, że ich zwieńczeniem jest dwuosobowa wymiana pomiędzy sprzedawcą a konsumentem. Sprzedaż ta stanowi kluczowy element pozwalający pojąć, skąd się biorą ceny wszystkich dóbr pośrednich (produkcyjnych, nazywanych też dobrami wyższych rzędów) i finalnych (pierwszego rzędu).

W procesie produkcji każdy uczestnik etapu pośredniego (tj. zaliczany do producentów) wytwarza dobro, które nie ma bezpośredniej użyteczności konsumpcyjnej. Użyteczność takiego dobra pośredniego wynika tylko z tego, że może zostać użyte do wytworzenia dobra konsumpcyjnego, więc pośrednio ma użyteczność konsumpcyjną. Zjawisko to nazywamy imputacją wartości.

Przykładowo, gdyby wędka nie umożliwiała Robinsonowi zdobycia ryb, byłaby dlań prawie bezwartościowym kawałkiem drewna, którego mógłby użyć jako podpałki. Lecz ponieważ rozbitek ceni ryby, a wędka dostarcza mu ich, tym samym zyskuje na wartości. Robinson kupuje drewno na wędki od Piętaszka. Wartość tego drewna wynika z wartości wędki, więc pośrednio z wartości ryb dzięki niej złowionych. Pojawia się tu interesujący paradoks – imputacja wartości następuje przeciwnie do chronologii procesu produkcji. Wszak drewno do produkcji wędki jest potrzebne zanim zostanie ona wyprodukowana. Tak samo ryba pojawia się dopiero po użyciu gotowej wędki. Podobnie rzecz się ma z płaceniem za te dobra. Robinson musi mieć pieniądze dla Piętaszka zanim wyprodukuje wędkę, a przecież zarabia na gotowych wędkach (np. sprzedaje je Pawłowi albo sam łowi ryby). Dlatego Robinson ryzykuje swoim mieniem za każdym razem, gdy kupuje od Piętaszka drewno – to tzw. ryzyko przedsiębiorcy. Rolą przedsiębiorcy jest wzięcie na siebie tego ryzyka i antycypowanie przyszłych potrzeb rynku. W całym procesie produkcji takich przedsiębiorców bywa kilku, ale zwykle wyprodukowanie nawet tak prostej rzeczy jak ołówek wymaga harmonijnego podziału pracy między dziesiątki, jeśli nie setki różnych wytwórców.

Jak to możliwe, że wszystkie te wysiłki są skoordynowane, skoro nie ma żadnej pojedynczej siły zarządzającej całym procesem? Adam Smith nazwał ten spontaniczny porządek „niewidzialną ręką rynku”. Wyjaśnienie działania owej ręki, choć przysparzało wielu myślicielom problemów, nie jest trudne, gdy przypomnimy sobie, że proces wieloosobowych wymian rynkowych składa się z etapów pośrednich – wymian dwuosobowych. Oferent dobra wyższego rzędu, takiego jak Piętaszkowe drewno, nie musi wiedzieć, do czego wykorzysta je nabywca – Robinson. Wystarczy, że rozbitek zadeklaruje potrzebę kupienia tegoż. Nie jest nawet istotne dla oferenta, czy Robinson towar skonsumuje czy przetworzy w dobro niższego rzędu i sprzeda kolejnemu nabywcy.

Przedsiębiorcy projektujący innowacje i mający pionierskie pomysły inwestycyjne są narażeni na dużo większe ryzyko niż w przypadku przetartych szlaków produkcji, muszą być więc prawdziwymi wizjonerami. Tym niemniej przedsiębiorcy w przemyśle o „sprawdzonym” popycie konsumenckim także ryzykują swoim kapitałem, nie wiedząc nigdy, czy nastroje konsumentów się nie zmienią.

Dzięki systemowi wieloosobowych wymian oferenci i nabywcy wchodzą w rozmaite role, dzieląc się między sobą zadaniami w dystrybucji dóbr. Obniżając koszty i zwiększając jakość oferowanych towarów, umożliwiają ostatecznemu odbiorcy uzyskanie dobra najlepiej dopasowanego do jego potrzeb i możliwie najmniej zbytkownego. Konkurują między sobą pod względem kosztów i jakości, wykluczając z rynku przedsiębiorców nie dość sprawnych.

Wyłączenie z jednego rodzaju działalności nie oznacza, że słaby przedsiębiorca zostaje kompletnie wykluczony ze społeczeństwa. Współczesny rynek jest na tyle szeroki, że umożliwia znalezienie innych sposobów alokacji kapitału. Ponieważ potrzeby nie mają granic, a czas, wysiłek i środki cechują się ograniczonością, rynek niemal zawsze będzie potrzebował ludzkiej pracy.