Bankructwa państw

493

Temat bankructwa państw stał się w ostatnich miesiącach jednym z najczęściej dyskutowanych za sprawą europejskich krajów określanych niechlubną nazwą PIIGS, a szczególnie Grecji. Warto jednak pamiętać, że historia niewypłacalności państw jest tak stara jak historia ich powstawania. Do pierwszego bankructwa doszło już w starożytnej Grecji, w IV w. p.n.e., gdy państwa-miasta z Ateńskiego Związku Morskiego nie były w stanie spłacić swych zobowiązań w świątyni w Delos. Historia nowożytna pokazuje, że bankructwa państw stały się czymś zupełnie powszechnym, zaczynając od kilkukrotnych problemów Anglii w średniowieczu, poprzez plajty państw w czasach wojen napoleońskich, do kilkuset bankructw w XIX i XX wieku, praktycznie na wszystkich kontynentach. Lista państw, które nigdy nie doświadczyły zjawiska niewypłacalności nie jest zbyt długa. Należą do nich Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, w Europie jedynie Belgia oraz kraje skandynawskie: Dania, Szwecja, Finlandia i Norwegia, a w Azji: Hong Kong, Malezja, Singapur, Tajwan, Tajlandia i Korea (wymienione kraje azjatyckie, poza Tajlandią, uzyskiwały niepodległość po II wojnie światowej, więc czas na potencjalne bankructwa był stosunkowo krótki w porównaniu np. do krajów europejskich). Tylko jedno państwo afrykańskie nie zostało nigdy uznane za bankruta – Mauritius.

Do tej pory niepobitym rekordzistą w niechlubnej statystyce pozostaje Hiszpania, która tylko w XIX wieku zdołała zbankrutować siedem razy, po tym jak w przeciągu wcześniejszych trzech stuleci udało jej się to zrobić sześć razy. Czołowe miejsce pod względem liczby bankructw zajmują również byłe kolonie hiszpańskie. Zdecydowana większość krajów Ameryki Łacińskiej doświadczyła niewypłacalności w latach 1820-1840, co było związane z wcześniejszymi walkami o niepodległość.

Historia pokazuje jednak, że od częstotliwości samych zdarzeń niewykupywania swoich długów przez państwo istotniejszy jest czas trwania tych zdarzeń. Kraje azjatyckie bankrutowały często, ale ich problemy rozwiązywano stosunkowo szybko – wśród nich tylko Chiny, Indie i Filipiny były niewypłacalne przez więcej niż 10% czasu, licząc od uzyskania niepodległości. Znacznie gorzej te statystyki wypadają dla państw Afryki i Ameryki Łacińskiej, z tą jednak różnicą, że zadłużenia na Czarnym Lądzie były relatywnie małe i powodowały niewielkie konsekwencje dla światowej gospodarki. Najmocniej zapamiętane zostały zatem bankructwa w drugim z wymienionych regionów świata. Dawne terytoria zamorskie Hiszpanii i Portugalii często były niewiarygodne kredytowo przez ponad jedną trzecią swojej niepodległej historii, z czego Honduras i Ekwador przez około 60 proc. Największą ilość razy zbankrutowała jednak Wenezuela, bo aż 10 razy. O jeden raz mniej regulowania swoich zobowiązań odmówił Ekwador, Brazylia i Chile.

W Europie niewypłacalnym dłużnikiem najdłużej od XIX wieku pozostawała Grecja, która przez połowę tego czasu uznawana była za bankruta, choć samego zdarzenia bankructwa doświadczyła tylko pięć razy. Osiem razy w historii doświadczyły tego z kolei Francja i Niemcy, ta pierwsza ostatni raz 200 lat temu.

Spektakularne bankructwa ostatnich lat

Na przestrzeni ostatnich 15 lat kilkanaście państw na świecie doświadczyło niewypłacalności. Bohaterami tych najsilniej zapamiętanych bankructw były Rosja, Argentyna i Islandia. Dwa pierwsze łączy pośrednia przyczyna kryzysu – usztywniony kurs waluty krajowej.

Argentyna wielokrotnie borykająca się z wysoką inflacją, w 1991 roku zdecydowała się na wprowadzenie stałego kursu peso do dolara, wynoszącego 1:1. Takie posunięcie argentyńskiego rządu systematycznie wprowadzało gospodarkę jednego z najbogatszych krajów Ameryki Łacińskiej w recesję. Narastało również zadłużenie, które w grudniu 2001 roku wynosiło już według oficjalnych statystyk 132 mld USD (nieoficjalnie 90 mld dolarów więcej). Paradoksalnie gwoździem do trumny okazała się pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Realizowana od 2000 roku, zalecana przez Fundusz, polityka „zerowego deficytu” doprowadziła do znacznego spadku produkcji przemysłowej i wzrostu bezrobocia powyżej 20%. Nagle w kraju uważanym za „światowy spichlerz” ludzie zaczęli głodować – 40% Argentyńczyków żyło poniżej minimum egzystencjalnego. W obawie przed dewaluacją waluty ludzie zaczęli masowo wycofywać oszczędności z banków, tylko w II i III kwartale 2001 roku wypłacono aż 10 mld dolarów. Kolejnym krokiem rządu było zatem ograniczenie możliwości wycofywania wkładów z banków do kwoty 250 pesos tygodniowo (250 dolarów). Niezadowolenie społeczne i zamieszki w stolicy zmusiły w grudniu 2011 r. rząd do dymisji. Jednymi z pierwszych postanowień nowego prezydenta była restrukturyzacja zadłużenia zagranicznego i uwolnienie kursu waluty narodowej…