Biedni konsumują, bogaci inwestują

598

Zaledwie kilka wieków temu bogatego człowieka można było spotkać z daleka. Wspaniały zamek, wielobarwne szaty wykonane z drogich materiałów, uzbrojony orszak, złota ściółka i tłum dworzan poszukujących łaski podczas wystawnych biesiad. W dzisiejszych czasach wielu bogatych ludzi wciąż stara się zamanifestować swój status, tak jak miało to miejsce w średniowieczu. Jednak bogaci coraz częściej łączą się z tłumem, a tym, co ich naprawdę wyróżnia, jest sposób zarządzania zasobami i czasem pracy.

Niepewność jutra i chwiejny rozwój technologiczny od stuleci zmusiły ludzi do natychmiastowego spożywania owoców swojej pracy. Przed rozwinięciem systemu bankowego trudno było bezpiecznie przechowywać aktywa, wszystkie dobra materialne mogły zostać zniszczone lub obrabowane, co często się zdarzało. Mieszkałeś tu i teraz, ponieważ jutro mogło przynieść wojnę, chorobę lub zdradę. Trudno było oczekiwać lepszego jutra – rozwój ludzkości był bardzo powolny, a przede wszystkim uczestniczyli ci, którzy mieli szczęście znaleźć się w odpowiednim wieku i we właściwym miejscu. Co gorsza, koszt przechowywania bogactwa wzrósł wprost proporcjonalnie do jego kwoty. Mając skrzynie pełne złota, trzeba było zbudować dla nich skarbiec, zatrudnić uzbrojonych ludzi i zapłacić im wystarczająco dobrze, aby ryzykowali życiem, aby go bronić. Transfery pieniężne, wymagające uzbrojonych organizacji karawan, które były narażone na bezpośredni atak podczas podróży, spowodowały jeszcze więcej problemów. Nagromadzenie zapasów żywności spowodowało również dodatkowe problemy – ziarno ze spichlerzy mogło zostać skradzione, spalone, zjedzone przez gryzonie lub zepsute przez bakterie. Zanim powstały pierwsze przemysłowe chłodnie i domowe lodówki, mięso zostało zakonserwowane między innymi za pomocą beczek z solą. Wbrew pozorom nie był to tani proces, wystarczy powiedzieć, że w czasach króla Kazimierza Wielkiego dochody kopalni w Wieliczce stanowiły aż 30% dochodów skarbu państwa.

Wróćmy do czasów współczesnych, ponieważ chociaż nasi przodkowie mieli długą listę uzasadnień dla konsumpcjonizmu, sytuacja współczesnego człowieka jest diametralnie inna. Zacznijmy od kosztów przechowywania nieruchomości. Prowadzenie rachunku bankowego kosztuje tyle samo, niezależnie od tego, czy zdeponowaliśmy 5 złotych czy 5 milionów złotych. Ryzyko utraty tych środków w wyniku kradzieży jest praktycznie zerowe. Ale sam fakt, że możemy szybko przesyłać pieniądze między miastami i krajami szybko, bezpiecznie i bez opłat, przyprawiłby naszych przodków o zawrót głowy. Doskonale udało nam się również rozwiązać problem przechowywania żywności. Po prostu nie musimy tego robić, ponieważ w pełni zaopatrzony sklep zazwyczaj znajduje się w pobliżu naszych domów, gdzie zawsze mamy lodówkę.

I chociaż te kilka przykładów może wydawać się oczywistym minimalnym istnieniem człowieka XXI wieku, dla poprzednich pokoleń byłby to skok cywilizacyjny na poziomie naszego odkrycia teleportacji. Fakt, że możemy przechowywać nieruchomość w bezpieczny i tani sposób oraz że wyraża się ją w powszechnie akceptowanej walucie, a nie w liczbie posiadanych przez nas wiosek, beczkach z solą lub drogich kamieniach, sprawia, że ​​nasze życie wygląda zupełnie inaczej. Nigdy przedtem ludzkość nie była tak łatwa do zdobycia i zmagazynowania kapitału. Nigdy wcześniej nie było tak wielu możliwości jej pomnożenia. Pieniądze i finansowy przepływ krwi, które stworzył, stały się podstawą rozwoju każdej gospodarki. Osoby mogą w pełni z niego skorzystać, ponieważ system automatyzuje równowagę między tymi, którzy mają nadwyżkę wolnego kapitału, a tymi, którzy go potrzebują.

Wydawanie pieniędzy na towary, których jedynym celem jest zamanifestowanie ich posiadania, można zaliczyć do niewłaściwego zarządzania i naiwności. Przeniesienie luksusowego samochodu, korzystanie z najnowszego modelu iPhone’a lub chwalenie się ogromnym mieszkaniem nie oznacza naszego bogactwa, ale tylko wysoką zdolność kredytową. Można go uzyskać na różne sposoby, niektóre całkowicie niezwiązane z naszym potencjałem spłaty zobowiązań. I będziesz musiał spłacić o wiele więcej niż zadłużenie, co tylko zmniejszy twoje aktywa. Wydawanie gotówki na dobra konsumpcyjne ma również poważną wadę – dziś możemy zainwestować dowolną kwotę, a inflacja może już zostać pokonana przez inwestycje niskiego ryzyka. Innymi słowy, wydając gotówkę, tracimy potencjalne zyski, które moglibyśmy z niej uzyskać.

Czy naprawdę powinniśmy się martwić, że nasze pieniądze działają, a dług działa tylko na naszą korzyść i finansuje inwestycje? Czy nie jest lepiej mieszkać tu i teraz, ciesz się z faktu, że operator komórkowy chce „dać nam” nowszy model telefonu i dzwoni z banku z propozycją zwiększenia limitu kredytowego? Oczywiście możemy podążać tą ścieżką, ale doprowadzi nas ona dokładnie tam, skąd przybyliśmy – do finansowego średniowiecza, w którym mieszkaliśmy przez wiele stuleci. W tym czasie nie trzeba było oszczędzać, ponieważ aktywa były trudne do przechowywania, teraz też nie będzie to miało sensu, ponieważ coraz wyższe raty kredytu zabiorą nam wszystko.

Wraz ze wzrostem możliwości wiąże się także większa odpowiedzialność. Jedna zła decyzja finansowa może mieć ogromny wpływ na nasze życie i można znaleźć wiele przykładów na rynku. Jeśli nie wykorzystamy pieniędzy do pracy, będziemy stać nieruchomo, podczas gdy inni będą budować bogactwo dzięki zgromadzonemu kapitałowi. W ciszy i bez ostrzeżenia bogaci bogacą się, ponieważ inwestują. Coraz częściej opuszczają biednych, którzy koncentrują się wyłącznie na konsumpcji. Alarmowane dane o rosnącej przepaści między najbogatszymi a resztą świata pomijają jeden ważny punkt. Wiele osób nie robi nic, aby poprawić swoje jutro finansowe, a nawet sabotuje je, wydając pieniądze, na które jeszcze nie zarobili na rzeczy, których nie potrzebują. W rezultacie korzystanie z tego samego systemu finansowego daje zupełnie inne wyniki i od nas zależy, czy wybieramy ścieżkę inwestora czy konsumenta.