Monopol legislacyjny

518

Jeden z największych teoretyków socjologii, Max Weber, zdefiniował państwo jako instytucję, która ma monopol na stosowanie przemocy na danym terytorium. Nawet przemoc w przypadku samoobrony musi być sankcjonowana przez prawo, które tworzą. Jest to bezpośrednio związane z potrzebą uznaną przez wielu politologów i teoretyków istnienia ostatecznej instancji w celu rozwiązania konfliktów na danym obszarze. Aby taka instancja była sądem, muszą mieć jednolity zestaw przepisów i przepisów wspólnych dla wszystkich obywateli.

Monopol legislacyjny oznacza, że ​​tylko państwo ma możliwość ustanowienia prawa powszechnego, mającego zastosowanie we wszystkich stosunkach cywilnych – między obywatelami – a prawem publicznym – między obywatelami a instytucjami. Ten, kto ma prawo pisać prawa, ma faktyczną władzę w państwie, a zatem monopol w tej kwestii może być źródłem nadużyć i wyzysku ze strony rządzących obywateli. Wcieleniem tego jest rozdzielenie prawa na prywatne i publiczne. W przypadku prawa prywatnego stosuje się równoważne stosunki stron. W przypadku społeczeństwa – zależności mogą być jednostronne: administracja publiczna jest prawnie uprzywilejowana nad jednostką.

Na przykład, jeśli dwa podmioty nawiązują między sobą stosunki handlowe, mamy do czynienia z relacjami dobrowolnymi – obie strony zgadzają się na transakcję. Inaczej jest w przypadku przepisów państwowych. Ustanowione prawo zezwala na przykład Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych na pobieranie składek z dochodów obywateli bez względu na ich wolę. W ten sposób imperatywne stosunki państwowe łatwo stają się źródłem naruszenia indywidualnych praw i działań wbrew ich woli i interesom. W przypadku niezadowolenia z zachowania naszego kontrahenta możemy rozwiązać umowę i udać się do konkurencyjnego dostawcy. W przypadku ZUS jesteśmy do tego skazani.

W celu przeciwdziałania potencjalnemu nadużywaniu jednostronnie uprzywilejowanego państwa w większości krajów demokratycznych stosuje się podział władzy Montesquieu: prawo jest uchwalane przez parlamenty, egzekwowane przez rządy, a konflikty w jego rozumieniu są interpretowane przez sądy. Ma to na celu wprowadzenie quasi-konkurencji w legalny system monopolu, aby żadna instytucja nie mogła skoncentrować całej władzy w swoich rękach.

Zgodnie z teorią dóbr publicznych monopol prawny jest często uważany za konieczny. Jeśli towar wywołuje tak silne skutki zewnętrzne, że indywidualni konsumenci nie są skłonni za niego zapłacić, legalny monopolista musi wykorzystać swoją moc do produkcji i finansowania dobra, zobowiązując konsumentów do udziału w kosztach poprzez podatki. Nazywa się to politycznym rozwiązaniem problemu jeźdźca, który korzysta z towarów dostarczanych przez innych bez płacenia. Jednak, jak udowodnił Charles Tiebout, istnieje niepolityczne rozwiązanie tego efektu. Jeśli tylko ludzie chcą „głosować nogami” i jeśli państwo nie zabrania migracji, obywatele będą wybierać między systemami prawnymi w zależności od jakości oferowanych przez nich usług. Obserwując spadek dochodów podatkowych, legalni monopoliści będą zmuszeni do konkurowania, a tym samym dostosowania swoich usług do potrzeb konsumentów. W wielu restrykcyjnych warunkach mogłoby to prowadzić do dostarczania dóbr publicznych na warunkach rynkowych, a monopol prawny podlegałby porządkowi rynkowemu, podobnie jak inne monopole, gdy nie miałyby przywilejów promowania ich wśród konkurentów.

Należy również pamiętać, że monopol prawny państwa ma zastosowanie tylko na danym obszarze. Oznacza to, że istnieje pewna anarchia między krajami i ich terytoriami. Państwa wydają się sobie nawzajem równoważnymi podmiotami i nie mają nad nimi prawnego monopolu, lecz tworzą tzw. Umowy oparte na prawie międzynarodowym.