Podział pracy i efektywność

318

Człowiek pracuje w przestrzeni i czasie ograniczonym rzeczywistością. Jego fizyczne i intelektualne zdolności się skończyły, może być tylko w jednym miejscu na raz. Ludzie rodzą się bez wiedzy o świecie, dlatego część życia poświęcają na naukę.
Powody te zachęcają racjonalnych ludzi do zarządzania czasem. Zwykle możemy wykonać jedną, aw sprzyjających warunkach najwyżej kilka czynności, a osiągnięcie biegłości w danej dziedzinie trwa dłużej i zwykle dzieli się na etapy. Nauka jest rodzajem procesu inwestycyjnego i na początku nie daje wyraźnych rezultatów – korzystanie z samych podstaw zwykle nie jest tak skuteczne, jak stosowanie zaawansowanej wiedzy.

Ze względu na złożoność świata liczba różnych obszarów, z którymi jednostka może sobie poradzić, wydaje się praktycznie nieograniczona. Odkrywanie ich wszystkich byłoby nieskuteczne – nawet geniusz o wyjątkowo trwałym ciele nie był w stanie opanować nawet podstawowych zasad każdej sfery życia. Dlatego opłaca się skupiać wysiłki na kilku wybranych obszarach.

Jest to szczególnie ważne w społeczeństwie, w którym człowiek jako istota społeczna nie istnieje sam. Kiedy jeden poświęca się specjalizacji, drugi może wchłonąć inną. Gdyby byli zaangażowani w tę samą dyscyplinę, ich praca byłaby powielana, a zatem osiągnęliby niewiele więcej niż gdyby tylko jeden z nich był zaangażowany w ten dział. Mogą zyskać znacznie więcej, jeśli równolegle angażują się w różne pola.

Ekonomia uczy, że jeśli wykorzystamy środki produkcji, w tym siłę roboczą, istnieje proporcja, która pozwala nam najlepiej wytwarzać duże ilości produkcji. Mówiąc prosto, chodzi o to, że jeśli na przykład produkujemy szpilki, połączenie 5 igieł z 5 nasadkami da nam 5 szpilek, a to samo da kombinację 5 igieł z 6 nasadkami. Dlatego stosunek igły / przeciągacza 1: 1 jest optymalny. Jeśli w tym przykładzie uwzględnimy pracę, na przykład optymalna może być produkcja w stosunku: 1 igła, 1 główka i 1 minuta pracy. Aby zrobić 60 szpilek, będziemy musieli poświęcić godzinę na pracę. Jeśli chcemy wyprodukować 1440 sztuk dziennie (tj. 24 x 60), musielibyśmy pracować przez całą dobę bez przerwy. Pewnego dnia jednak musisz spać, więc zatrudnimy pomocnika i podzielimy się z nim pracą. W ten sposób dwie osoby będą pracować tylko 12 godzin.

Dzisiaj spotykamy wiele bardziej skomplikowanych i wielostronnych projektów, ale w tym prostym przypadku możemy spróbować zoptymalizować produkcję. Załóżmy, że obaj pracownicy najpierw produkują igłę, a następnie nasadkę, znowu igłę, nasadkę itp. – muszą następnie przejść z jednej maszyny do drugiej, umieścić półprodukty w osobnych miejscach, poświęcić czas i wykonać bardziej skomplikowane operacje obu pomysłowość. Jeśli jednak podzielą produkcję, aby nie poruszać się po całej hali, wykonają zadanie nieco szybciej, wytwarzając nieco więcej szpilek. Byłoby łatwiej, gdyby przez pierwsze 6 godzin pierwsze zrobiły igły, drugie dla łap, a przez następne 6 zamieniły się miejscami. Nawet wtedy muszą spędzać czas zmieniając pozycje i ucząc się obsługi obu maszyn. Jeśli wszyscy podjęli inny dział, np. pierwsza pracowała na igłach, druga na ostrzach, produkcja byłaby płynniejsza i wszyscy musieliby nauczyć się o połowę mniej. Jak widać, nawet w prostym przykładzie, w którym pracownicy nie różnią się, podział pracy jest ekonomicznie uzasadniony.

Prowadzi to do wniosku, że członkowie społeczności korzystają z dzielenia się nauką i pracy w funkcjonalnie kompatybilnych obszarach. Ponieważ warto różnicować aktywność, a uczenie się i rozwijanie doświadczenia z definicji jest procesem zmiany samego siebie poprzez zwykłe rolnictwo, konieczność ewoluuje różnorodnością, nawet bez uwzględnienia warunków genetycznych i różnic innych ludzi.

To z kolei daje kolejny impuls do pogłębienia specjalizacji. Każdy jest inny, od urodzenia jeden ma umiejętności matematyczne, drugi piękny głos, trzeci słuch. Ponadto uczenie się jest procesem wymagającym zaangażowania i zasobów. W świetle faktu, że podział pracy i zawężenie działalności człowieka przynoszą pozytywne skutki dla społeczności, wykorzystanie i rozwój umiejętności pomaga, a próba przeciwdziałania im generuje dodatkowy koszt, wydatek energetyczny eliminujący dobre efekty dystrybucji zadania

Należy zauważyć, że różnorodność warunków początkowych (talentów) omawianych tutaj jest względna, a nie absolutna. Powyższa dyskusja pokazuje, że gdy pracodawca chce podzielić pracę między dwóch lub więcej pracowników, najlepiej podzielić zadania tak, aby wykorzystać największy talent jednego i drugiego, najcenniejszą zaletę drugiego – nie identyczne predyspozycje.

W tym kontekście warto przypomnieć kwestię równych szans, która stała się znaczącym problemem w XX wieku. Według doktryny, niektórzy ludzie osiągną pełny potencjał lub użyteczność społeczną tylko w „równych warunkach początkowych”. Zakłada się, że można kształcić i poprawiać początkowy standard życia, aby później, na przykład, wybierając uniwersytet lub szukając pracy, każdy mógł wybrać dowolną ścieżkę kariery.

Ten punkt widzenia zakłada, że ​​należy przeciwdziałać różnicom między ludźmi. Jednak każde działanie, a zatem i to zapobieganie, jest kosztowne. Jeśli założymy, że trzeba walczyć z nierównościami, musimy poświęcić zasoby i czas innym osobom, co staje się trudnym sposobem na ich rozwój. W tym scenariuszu osoby najbardziej uzdolnione i najbardziej produktywne są zahamowane na korzyść innych, a możliwości podziału pracy napotykają ograniczenia.

Następna strona takiego planu jest kwestią czysto praktyczną – kiedy wszystkie cechy zostaną wyrównane, społeczność traci te, które są sprzeczne i przydatne w różnych formach aktywności. Na przykład nieuporządkowana, agresywna osoba może mieć przed sobą wspaniałą karierę artystyczną, przyzwoitą i uporządkowaną, i świetnie sprawdzi się jako inżynier.

W ekonomii pozostaje kwestią sporną, w jakim stopniu takie równanie jest możliwe i czy ma sens. Ujednolicenie np. kolor oczu lub wygląd graniczy z cudem, ale przede wszystkim, że każde społeczeństwo ma inne i ograniczone zasoby. Ludzie różnią się nie tylko cechami fizycznymi, ale także wiekiem (tj. Stażem pracy) lub miejscem zamieszkania (tak łatwo dostać się do pracy). Poddanie tych różnic równości doprowadziłoby do planowania społecznego, np. poprzez wydalenie określonej grupy wiekowej z kraju lub przymusowe przeniesienie mieszkańców wsi do miast lub odwrotnie.

Program równości szans ograniczony do tego, co jest możliwe, napotyka podobne problemy. Sprowadzanie dzieci do szkoły, karmienie biednych uczniów w stołówkach, mieszkania komunalne i inne programy – wymagają wykorzystania ograniczonych zasobów i modyfikują wykorzystanie różnych talentów ludzkich, zmieniając podział rynku pracy. Ekonomiści spierają się, czy takie zaburzenie jest społecznie użyteczne, czy nie.