Firmy zombie

1958

Firmy zombie (slang)

Termin ukuty poprzez analogię do horrorów. Opisuje firmy będące swoistym odpowiednikiem „żywych trupów”, tj. takie, które istnieją, ale nie wykazują żadnej aktywności handlowej (zob. poniższy cytat). Terminu używa się najczęściej w kontekście pozostającej w zastoju gospodarki japońskiej, którą tworzy wiele niskodochodowych spółek. Przedsiębiorstwa takie są bardzo często sztucznie podtrzymywane na rynku przez tanie kredyty bankowe. Sytuację najlepiej ilustruje fakt, że ponad dwie trzecie japońskich spółek nie generuje zysku podlegającego opodatkowaniu, a marża operacyjna ponad jednej czwartej spółek notowanych na tokijskiej giełdzie papierów wartościowych nie przekracza 2% (źródło: „The Economist”, 12 lutego 2011, s. 65). Główny problem leży w niemal zerowych stopach procentowych w Japonii, które nie generują wysokiego zwrotu z kapitału, w tym z kapitału własnego. Kolejny problem stanowi dysfunkcyjny system bankowy. Banki, w przeciwieństwie do rynków kapitałowych, były głównym kredytodawcą dla sektora korporacyjnego. System bankowy ucierpiał po kryzysie spowodowanym japońską bańką spekulacyjną. Problemy banków przyczyniły się do racjonowania kredytów dla sektora korporacyjnego. Spowodowało to załamanie gospodarcze, które negatywnie wpłynęło na jakość aktywów bankowych. Zła sytuacja banków doprowadziła do cięć w kredytowaniu sektora korporacyjnego. W efekcie system finansowy oraz realna gospodarka znalazły się w trybach błędnego koła, które pociągnęło gospodarkę w otchłań recesji.

Pogrążeni

Odpowiedź Japończyków na stojące przed nimi wyzwania była bojaźliwa… Rząd Japonii pozwolił na narośnięcie złego długu i zachęcał banki do sztucznego podtrzymywania przy życiu firm zombie. Pogrążyło to sektor bankowy na co najmniej dekadę. Największe sumy inwestowano w obligacje rządowe kosztem kredytów dla klientów… Banki japońskie stały się nabywcami ponad połowy całego długu publicznego Japonii.

Special Report on International Banking, „The Economist”, 12 maja 2011 r.