Intuicja tradera i strażaka

forex trading- rynek finansowy

830

Wielu inwestorów mówi, ze działa na rynku intuicyjnie w odróżnieniu od tych, których określa się mianem “graczy mechanicznych”. Co robią Ci drudzy łatwo wyjaśnić – działają na podstawie precyzyjnie określonych zasad i algorytmów – systemów transakcyjnych – dotyczących momentu wejścia na rynek, momentu zamknięcia pozycji oraz liczby kontraktów jakie należy otworzyć.
Dla odmiany gracze intuicyjni (w powszechnym mniemaniu) działają na podstawie wskazówek swojego “wewnętrznego głosu”. Van Tharp w raporcie o intuicji (“Van Tharp on Intuition”) opisuje przypadek, gdy pływał kiedyś w basenie razem z zarządzającym wieloma milionami. Nagle zarzadzajacy przeprosił i powiedział, że musi wykonać telefon do brokera. Po powrocie podsumował, że dobrze zrobił bo właśnie zadziałały ustawione przez niego zlecenia stop i musiał sprawdzić czy wszystko w porządku.
Można powiedzieć, że to szósty zmysł lub jakieś ekstra umiejętności jednak w kontekście prac  psychologa poznawczego Gary Kleina może się okazać iż jest to po prostu konsekwencja doświadczenia.
Dla wielu trading intuicyjny uzasadnia i usprawiedliwia brak jakiegokolwiek planu i reguł przy podejmowaniu decyzji. Według Tharpa wielu graczy wykorzystuje pojęcie “tradingu intuicyjnego” jako wytłumaczenia w momentach łamania dyscypliny.
Pomijam już fakt, że pojęcia trader intuicyjny ma w sobie coś z “romantyzmu”, który dla wielu rozpoczynających przygodę z rynkiem finansowym jest właśnie najważniejszą częścią. W końcu ciągłe liczenie, wyjaśnianie czy próba zrozumienia zasad działania rynków jest niesłychanie nudne. Lepiej więc spróbować obudzić w sobie “wewnętrzne czucie”, które mówi nam kiedy kupować, a kiedy sprzedawać.

Intuicja jako konsekwencja doświadczenia

Warto w tym momencie zwrócić uwagę na koncepcję Gary Kleina, który badając ludzi zmuszonych podejmować szybkie decyzje w momentach skrajnej niepewności i zagrożenia (strażacy, lotnicy itp.) uznał, że intuicja jest konsekwencją nabycia pewnych umiejętności i doświadczenia. Owe umiejętności oparte są na jasno określonych regułach i planie. Być może największą korzyścią z ich nabycia jest zdolność do odrzucenia tych utartych schematów w pewnych skrajnych sytuacjach.
Klein opisuje swoje obserwacje dotyczące pilotów – wielu początkujących jest przerażonych w momencie podejmowania decyzji. Mają świadomość, że każda pomyłka może ich drogo kosztować. Muszą więc trzymać się jasno reguł i zasad, aby sterować samolotem poprawnie. Z czasem znaczna część tych działań ma charakter rutynowy, można powiedzieć, że reguły nie są już potrzebne – działają intuicyjnie.
Intuicja doświadczonego tradera wygląda niemal identycznie. Aby podejmować szybkie decyzje w momentach gwałtownie zmieniającego się rynku, wcześniej należy nauczyć się zasad “przeżycia” na rynku. Jedną z nich może być na przykład szybkie zamykanie stratnych pozycji, ale nie tylko; dla fundamentalisty będzie to rozumienie reakcji rynków na wydarzenia, dla technika – specyficzne zachowania wykresów.
Traderzy wiedzą, że skuteczne działanie na rynku jest konsekwencją poddawania się temu co dzieje się na rynku, a nie próbie dopasowywania własnych wyobrażeń do sytuacji i zdarzeń rynkowych. Wielu analityków i graczy często ma jakiś ogólny pogląd na rynek i nie potrafi się z niego wycofać, nawet jeśli zachowanie się rynku wyraźnie zaprzecza tym poglądom. Mówiąc kolokwialnie – nie potrafią przyznać się do błędu.
Spójrzmy na pewne wnioski Gary Kleina związane z obserwacjami działań strażaków w czasie pożarów. Klein opisuje przypadek zespołu gaszącego ogień, gdzie podejmowano kolejne działania mające na celu opanowanie sytuacji. W pewnym momencie dowódca podjął decyzję o ewakuacji i chwilę później zawalił się sufit w pomieszczeniu. Można to nazwać intuicją, ale psycholog postanowił to wyjaśnić. Okazało się, że strażacy podejmowali kolejne rutynowe działania, jednak żadne z nie przynosiły zamierzonych skutków – oznaczało to, że coś jest nie tak. Dowódca podjął decyzję o ewakuacji, gdyż zachowanie się ognia było sprzeczne z jego oczekiwaniami, z tym jakie powinny być reakcje. Decyzja okazała się słuszna.
I znów identyczna sytuacja występuje w przypadku traderów – podejmuję decyzję o kupnie kontraktów, z uwagi na pewne wydarzenia, które w przeszłości wielokrotnie zapoczątkowywały zwyżkę. Jednak rynek nie reaguje na to wydarzenie. Powodów może być całe mnóstwo choćby to, że inne sygnały płynące z otoczenia rynku niwelują znaczenie tego konkretnego wydarzenia. Mogę się upierać przy swoich poglądach, ale jeśli nie realizuje się mój scenariusz o wiele lepszym wyjściem jest zamknięcie pozycji. To nic innego jak tylko podejście G. Sorosa (zdecydowanie zaliczanego do grupy traderów intuicyjnych), który często mówił, że jego przewaga nad innymi graczami polega wyłącznie na tym, że wycofuje się odpowiednio wcześniej z pozycji.

Porzucić złe rozwiązania

Podobnie działają opisywani przez Kleina strażacy – jeśli zestaw standardowych działań jest nieskuteczny, czyli coś jest nie tak, najlepiej zrezygnować lub podjąć jakieś wyjątkowo niestandardowe działania – nie będące w zgodzie z wyuczonymi regułami. Ale tylko wtedy gdy dobrze znamy te reguły.
I tu przechodzimy do kolejnej ważnej kwestii poruszanej przez G. Kleina – niezależność podejmowanych decyzji. Bardzo często gracze na rynkach ponoszą porażkę, bo uparcie stosują się do tych samych zasad mimo, że zmienił się charakter rynku, zupełnie inaczej wygląda jego otoczenie. Taki trader uparcie podejmuje czynności, które kilkakrotnie w przeszłości przyniosły mu zyski. Prosty przykład korzystanie z systemów wykorzystujących tzw. “wybicie” (kupujemy jeśli kurs przekroczył maksimum na przykład z 40 notowań, sprzedajemy, gdy spadł poniżej minimum z takiego okresu). Metoda ta wyśmienicie się sprawdza, gdy na rynkach działają wyraźne trendy. W chwili gdy trendy się skracają lub rynek wchodzi w fazę trendu bocznego tego typu systemy przynoszą ogromne straty – każde wejście jest pomyłkowe. Dobry przykład takiego rynku to funt brytyjski. W latach 1975 – 1990 , kurs funta poruszał się w następujących cyklach: spadek z 1.7000 do 1.1000, wzrost z 1.1000 do 1.9000, spadek z 1.9000 do 1.4500. Trendy były wieloletnie bez większych korekt. Nagle w 1992 roku zmienił się charakter rynku wywołany działaniami wspomnianego wcześniej G. Sorosa. Przez kolejne pięć lat funt poruszał się w bardzo wąskim korytarzu 1.5000 – 1.6500. Dotychczasowe metody można było wrzucić do kosza.
Zacytujmy G. Kleina opisujacego działania strażaków poszukujących najlepszego rozwiązania: “jeśli wszystko jest w porządku, dowódca podąża za swoimi decyzjami. Jeśli jednak pojawiają się niespodziewane konsekwencje, które mogą prowadzić do problemów – odrzuca to rozwiązanie i poszukuje innego. Możliwych opcji może być kilka, ale nigdy nie próbuje się ich porównywać nawzajem. Nie jest potrzebne najlepsze rozwiązanie, jest potrzebne takie, które działa”
Co to oznacza w naszym przykładzie z systemem z wybić? Wielu traderów poszukiwało w ramach systemów bazujących na wybiciach najlepszego rozwiązania (skracali czas wybić, dodawali różne modyfikatory) podczas gdy w danym momencie należało po prostu odrzucić tamtą metodę i szukać innej, która dawała by zyski. I co więcej nie należało oczekiwać takich stóp zwrotu, jak wcześniej.

Nowicjusz i ekspert

Czym różni się ekspert od nowicjusza – takie pytanie zadaje Klein i przytacza powszechną opinię według której nowicjusze działają na bazie pierwszego impulsu jaki się pojawi, a eksperci rozważają mnóstwo opcji, które ze sobą porównują. Jednak z badań i obserwacji psychologa wynika, że w przypadku zawodów, które obserwował jest dokładnie inaczej. To nowicjusze deliberują nad wieloma opcjami wyboru. Mają problem z podjęciem działania, bo boją się konsekwencji tego, że nie wybrali najlepszej opcji. Ekspert ma zaś ogólny plan działania i jeśli widzi, że pewna czynność może być skuteczna podejmuje ją. Dzięki temu działa również szybko.
Pozornie wydaje się, że tu porównanie z tradingiem nie będzie takie proste. Nowicjusze faktycznie często działają pod wpływem impulsu. Komentarz w gazecie, wypowiedź analityka, jakieś wydarzenie – wszystko to może być “zapalnikiem”, na bazie którego inwestor otworzy pozycję. Tu jednak warto dokonać pewnego rozróżnienia między początkującym strażakiem czy lotnikiem w akcji, który wie że może zginąć, a nowicjuszami na rynku, z których często są to młodzi ludzie przekonani, że zaraz rynek padnie u ich stóp.
Nowicjuszem w tym kontekście byliby raczej początkujących zarządzający, którzy pod swoją opieką mają pieniądze klientów. Wówczas możemy być pewni, że w wielu przypadkach doświadczony zarządzający najczęściej podejmie szybkie działania w rekacji na zachowania rynku (i ewentualnie wycofać się szybko z inwestycji, jeśli nie będzie szła zgodnie z planem), podczas gdy początkujący może być sparaliżowany niepewnością, czy jest to najlepszy wybór.
Intuicja, jako podświadome działanie, szósty zmysł, łupanie w krzyżu, czy jakkolwiek to nazwiemy, może mieć w sobie jakąś magię i tajemnicę. Jednak o wiele bardziej przekonujące jest określenie jej jako zbioru doświadczeń pozwalających na “działanie bez zastanowienia”.