Podstawowy wybór spekulanta i konsekwencje tego wyboru

715

Otwierając wykres zmian cen dowolnego instrumentu finansowego (no, może poza opcjami) łatwo zauważyć, że jest to ciąg zmian, które układają się w dwa wyraźne układy. Jednym jest układ cen, który przejawia się wyraźną tendencją ich wzrostu lub spadku. Drugim jest brak takiej wyraźnej tendencji – krótkie ruchy to w jedną to w drugą stronę, czyli konsolidacje. Obie sytuacje rynkowe wymagają odmiennych narzędzi wspierających podejmowanie decyzji. Nie ma narzędzia, które byłoby skuteczne tak w trakcie trendów, jak i w trakcie konsolidacji.

Podjęciu decyzji o obecności na rynku finansowym i próbie zarobienia pieniędzy na spekulacji musi towarzyszyć świadomość, która faza rynku jest dla spekulanta bardziej odpowiednia. Świadomość ta wymaga odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób spekulant chciałby osiągać na tym rynku zyski. Czy będzie to gra zgodna z panującą tendencją, czyli popularne trzymanie się trendu, czy też raczej okresem przynoszącym korzyści ma być kreślona przez ceny konsolidacja? Jeśli mowa jest o jednej strategii, czy planie tradingu (bo mamy plan, prawda?) to wybór taki jest konieczny. Nie ma bowiem strategii, które równie dobrze sobie radzą zarówno w okresie wyraźnej tendencji jak i jej braku, czyli przy tzw. trendzie bocznym.

Mamy więc do czynienia z alternatywą. Albo pozwalamy, by „trend był naszym przyjacielem” i wtedy zyski pojawiają się w okresach wyraźnych i długich ruchów w którymś z kierunków (spadek lub wzrost), a w okresie konsolidacji staramy się tracić jak najmniej. Inną opcją jest założenie, że to właśnie zygzaki konsolidacji dadzą nam zyski, a w okresie wyraźnego trendu będziemy się starać za wiele nie stracić. Jeszcze raz powtarzam, że niema strategii, która z równą skutecznością sprawdzałaby się w okresie konsolidacji, jaki i w czasie trendów.

Oba podejścia oprócz wykorzystywanych narzędzi i zasad otwierania i zamykania pozycji różnią się filozofią obecności na rynku, co sprawia, że nie wszystkim będzie odpowiadała gra z trendem, choć wyniki testów będą obiecujące. Podobnie jak nie wszystkim może odpowiadać gra w trakcie konsolidacji, choć i strategie pisane z myślą o takiej fazie rynku mogą mieć dobre wyniki. Ogólnie mówiąc, to nie tylko wyniki strategii mają decydować o tym, czy będzie ona odpowiednia dla danego spekulanta.

Jeśli ktoś podejmie decyzję, że zamierza grać z wykorzystaniem strategii opartych o narzędzia trzymające się trendu, to musi sobie zdawać sprawę, że nigdy nie będzie miał możliwości wykorzystania pełnego ruchu na rynku, czyli nigdy nie otworzy pozycji długiej w samym dołku i nigdy jej nie zamknie przy samym szczycie. Strategie skutecznie radzące sobie w trakcie, gdy rynek kreśli wyraźny trend mają to do siebie, że wejście na pozycję ma zazwyczaj miejsce, gdy trend jest już wykrystalizowany, lub właśnie do takiej krystalizacji dochodzi. Zatem ceny już od jakiegoś czasu poruszają się w kierunku, w którym otwierana jest pozycja.

Tu pojawiają się dwa problemy. Skoro nie ma szansy na złapanie ekstremów, to spekulant musi oprzeć się pokusie łamania zasad systemu, a w szczególności pokusie przedwczesnego wejścia na pozycję, jak i przedwczesnego z niej wyjścia. Kolejny problem mentalny, który może być dla części graczy niewygodny – pozycja jest zazwyczaj otwierana na szczycie (lub dołku, gdy mowa o pozycjach krótkich) dotychczasowego małego ruchu z myślą o tym, że ten ruchu będzie kontynuowany. Często wiąże się to z obawą, że takie wejście na nowym ekstremum ruchu oznacza ryzyko, że ceny zaraz zawrócą i okaże się, że wejście była po niemal najmniej korzystnym kursie. Blisko szczytu małego ruchu wzrostowego, lub blisko dołka małego ruchu spadkowego. Co gorsza, wiele razy, takie obawy będą się potwierdzać, gdyż nie ma możliwości uchronienia się przed pułapkami. Jednak jeśli system jest dobrze stworzony, pozostaje tylko takie sytuacje akceptować ze świadomością, że w dłuższym terminie przyniesie to profity.

Analogiczne problemy można mieć przy wykorzystaniu strategii właściwych dla konsolidacji, gdy pojawiają się obawy, że dotychczasowe ruchy cen będą kontynuowane w związku z tym pojawia się pokusa, by albo utrzymać aktualną pozycję z nadzieją na większe zyski, bądź nie otwierać pozycji w związku z obawami, że tym razem ceny będą kontynuowały ruch, a nie zawrócą, jak byłoby to właściwie dla konsolidacji. Inną pokusą jest próba szukania okazji do wejścia na rynek w trakcie istnienia trendu, ale w kierunku do tego trendu przeciwnym, z nadzieją na zajęcie pozycji możliwie blisko końca trendu.

Wszystkie te pokusy mają wspólny mianownik. Sprawiają, że spekulant może zachować się nieodpowiednio do panującego na rynku układu cen. Gdy trend jest widoczny nie można pozwolić sobie na zagrywanie strategią skuteczną w czasie konsolidacji. Natomiast w czasie konsolidacji nie należy zachowywać się tak, jakby na rynku widoczny był trend. Sprawa sprawdza się więc z jednej strony do akceptacji zalet i wad każdego z tych dwóch podejść, dzięki czemu łatwiej jest utrzymać wymaganą konsekwencję, a z drugiej do znalezienia sposobu, który pozwoli na w miarę wczesne określenie, czy na rynku panuje trend, czy też mamy do czynienia z konsolidacją. Akceptacja to praca samodzielna, a drugą kwestią zajmiemy się wkrótce.