Rynki wschodzące (EMERGING MARKETS)

Rynki Wschodzące

840

Rynki wschodzące (EMERGING MARKETS) to termin używany w odniesieniu do niektórych regionów świata ze względu na ich charakterystyczne cechy rozwoju gospodarczego i działalności rynków finansowych. Ta koncepcja obejmuje wszystkie kraje, które znalazły drogę od gospodarki rozwijającej się do gospodarki rozwiniętej. Kraje te zazwyczaj charakteryzują się szybkim wzrostem gospodarczym i wysokim poziomem inwestycji. Z tego powodu stają się atrakcyjnym miejscem do inwestowania kapitału, szczególnie na rynkach giełdowych, z których zwykle można uzyskać wyższe zwroty niż z giełd krajów wysoko rozwiniętych. Polska należy do tej grupy krajów, a także Turcji, krajów BRIC, tj. Brazylii, Rosji, Indii, Chin.

Lista rynków wschodzących według danych Morgan Stanley Capital International

  •  Brazylia
  •  Chile
  •  Chiny
  •  Czechy
  •  Egipt
  •  Filipiny
  •  Indie
  •  Indonezja
  •  Izrael
  •  Kolumbia
  •  Korea Południowa
  •  Malezja
  •  Maroko
  •  Meksyk
  •  Peru
  •  Polska
  •  Tajwan
  •  Południowa Afryka
  •  Rosja
  •  Tajlandia
  •  Turcja
  •  Węgry

Co to są rynki wschodzące?

Rynki wschodzące znajdują się w połowie wyboistej drogi między rynkami wschodzącymi a rynkami rozwiniętymi. Podział tutaj jest dość konwencjonalny, a granica jest cienka. Niektóre kraje, mimo że są już na wysokim poziomie, nadal formalnie należą do kategorii rynków granicznych (np. Wietnam).

Inni z kolei niedawno w jakiś sposób przeszli do kategorii rynków wschodzących (np. Pakistan), w której nawet Polska się znajduje. Trudno jednak porównać poziom rozwoju i poziom życia w Polsce ze standardem życia w Pakistanie. Traktujmy podział formalny jedynie jako wskazówkę, a nie sztywny wskaźnik.

Tak czy inaczej, załóżmy, że rynki wschodzące to wszystkie kraje, które zdołały już opuścić kategorię „krajów trzeciego świata”, ale jeszcze nie zdołały wejść do „pierwszego świata”.

Wspólnym punktem krajów wschodzących jest fakt, że gdy zaczną rosnąć, robią to w zadziwiająco szybkim tempie. W krajach o niskim dochodzie na mieszkańca (poniżej 10 000 USD rocznie) wzrost PKB często przekracza 5% rocznie, co jest rewelacyjne w dzisiejszym świecie.

Dlaczego warto inwestować w emerging markets?

Z pewnością sam poziom wzrostu PKB nie może być jedynym wskaźnikiem. Rząd Indii znany jest na przykład z wykorzystywania kontrowersyjnych metod rachunkowych do zwiększania wartości PKB na papierze. Z kolei Chiny od lat stymulują wzrost w nieco sztuczny sposób, wpompowując na rynek gigantyczne pieniądze pochodzące z coraz większych pożyczek. Czy to oznaka zdrowej gospodarki? Niekoniecznie. Generalnie można jednak założyć, że wysoki wzrost PKB jest pierwszym sygnałem, by nieco pochylić się nad danym krajem i przeanalizować inne czynniki, które pokażą, czy warto w niego inwestować.

Wybierając nasz przyszły cel inwestycyjny, należy najpierw przyjrzeć się krajom, które obecnie nie radzą sobie zbyt dobrze, ale już wykazują pewien potencjał zmian. Czemu?

Niewiele krajów na świecie stale rośnie przez kilkadziesiąt lat, bez zadyszki. To bardziej jak kolejka górska. Kupując akcje po tendencji wzrostowej, która obecnie doprowadziła je do szczytu, ryzykujemy znaczny spadek, który wkrótce nastąpi. Nic nie może stale się wspinać. Dlatego dzisiaj warto zainteresować się tymi giełdami, które obecnie osiągają słabe wyniki, ale są na dobrej drodze, aby wkrótce odwrócić negatywny trend.

W tym miejscu warto dodać, że myśląc o rynkach wschodzących, trzeba myśleć o inwestycjach długoterminowych w perspektywie, powiedzmy, 3–10 lat.

Fakt, że dany kraj właśnie wkracza dziś na ścieżkę rozwoju i wygląda optymistycznie na przyszłość, nie oznacza, że ​​zostanie on natychmiast uruchomiony przez inwestorów instytucjonalnych, którzy w ciągu miesiąca pchną giełdę na szczyt. Duży kapitał nie działa szybko. Banki inwestycyjne, fundusze hedgingowe, a nawet prywatni magnaci wolą najpierw poczekać i sprawdzić, czy wzrost gospodarczy zostanie utrzymany, czy zostanie potwierdzony i odpowiednio stabilny. Dopiero po kilkudziesięciu analizach, spotkaniach z organami nadzoru lub właścicielami i po przejściu całej biurokracji (w przypadku banków inwestycyjnych) można podjąć decyzję o zaangażowaniu większego kapitału na danym rynku. I tu zaczyna się kolejna analiza, zatytułowana „Co dokładnie iw jakiej ilości mam kupić”? Proces decyzyjny zaczyna się od nowa, a kiedy wszyscy święci się do niego zapisują, tylko wtedy mają miejsce większe zakupy, które często powodują znaczny wzrost na danej giełdzie.

Mali inwestorzy mają tę zaletę, że mogą podjąć decyzję o wejściu na nowy rynek, na którym widzą potencjał z dnia na dzień i po cichu; bez przenoszenia całej giełdy i bez mimowolnego informowania reszty świata finansów o jej działaniach. Duże ryby nie mogą tego zrobić.

Jakie zagrożenia niosą rynki wschodzące?

Aby skutecznie inwestować na rynkach wschodzących, przede wszystkim musisz być odporny psychicznie i mieć kontrolę nad nerwami. Przyda się dużo czujności, ale z towarzyszącą samokontrolą. Chodzi o to, aby nie przesadzać z reakcją na różne lokalne wydarzenia, które od zachodu na pierwszy rzut oka najeżyły włosy na głowie.

W mniej stabilnych krajach (tj. Na większości rynków granicznych) sytuacja polityczna i społeczno-gospodarcza może się bardzo szybko zmienić.

Kiedy kilka dni temu pojawiła się informacja, że ​​wojska indyjskie zaatakowały obóz terrorystyczny w Pakistanie (Ich odwieczny wróg), giełda w Bombaju natychmiast upadła o prawie 10%, ale dzień później pokryła połowę tych strat. Ci, którzy nie mają silnych nerwów, nie są w stanie znieść takiego wahania i prędzej czy później ulegną panice tłumu, sprzedając akcje właśnie w dziurze.

Rynki wschodzące (niestety lub fortuny, ale o tym za chwilę) są bardzo wrażliwe na każdy sygnał niepokoju. Historia wielokrotnie pokazała, że ​​nawet niewielka iskra może spowodować eksplozję i wywołać pożar trudny do gaszenia przez wiele lat (Ukraina, Syria) lub samorzutnie po kilku dniach (Turcja, Tajlandia). Dlatego bardzo ważne jest, aby działać z zimną krwią i spokojnie analizować każdą sytuację, unikając pochopnych decyzji.