Zasada niezależności banku centralnego

418

Zasada niezależności banku centralnego – nawet w pełni demokratycznych państwach banki centralne są dodatkowo chronione przed otwartymi wpływami politycznymi.

Potrzeba tej instytucjonalnej izolacyjności dyktowana jest dwoma przesłankami.

Po pierwsze, ponieważ banki centralne posiadają nieograniczone uprawnienie do zwiększania dopływu pieniądza, żaden rząd nie oparłby się pokusie wykorzystania tego instrumentu finansowania popularnych społecznie projektów poprzez sprzedaż bonów skarbowych bankowi centralnemu. Ponieważ spowodowana takimi działaniami inflacja oznaczałaby „opodatkowanie zasobów gotówkowych”, byłaby łatwiej strawna i mniej transparentna niż bezpośrednie opodatkowanie lub cięcia budżetowe. Niezależność banku centralnego skłania rządy do wykazywania większej dyscypliny fiskalnej. Deficyt jest bardziej uzależniony od obszarów finansowania rynków kapitałowych.

Po drugie, banki centralne broniące siły pieniądza, tj. strzegące przed inflacją, zmuszone są podejmować politycznie niepopularne działania, takie jak zwiększanie stóp procentowych, które z kolei spowalniają przegrzane gospodarki. Kroki takie mogą być korzystne dla gospodarki w dłuższym zakresie czasowym, ale krótkoterminowe efekty są dotkliwe dla wielu podmiotów gospodarczych. Rządy, które reagują na nastroje elektoratu są mniej zdolne do przeciwstawienia się politycznym naciskom i mogą zignorować długoterminowy cel, jakim jest utrzymanie stabilności cen tylko po to, by „kupić” krótkoterminową przychylność opinii publicznej.

Jak uzyskać jednak pełną niezawisłość organizmu, który jest w końcu tworem państwowym?

Osiąga się to zazwyczaj poprzez przyznanie licencji oraz wyznaczenie niezależnej rady doradczej. Pomimo, że banki centralne skupiają się wyłącznie na walce z inflacją, nie są odporne na naciski społeczne, zwłaszcza w czasach kryzysu finansowego.

Ta niezależność daje komfort działania bez konieczności martwienia się o polityczny konsensus, przez co presja, by wdrażać w życie skuteczne rozwiązania, jest jeszcze większa! Po kryzysie kredytowym lat 2007– 2009 kilka banków centralnych zdecydowało się wyciągnąć pomocną dłoń do sektora prywatnego, stosując metodę luzowania ilościowego.

W UE brakowało zdecydowanej odpowiedzi na kryzys, ponieważ liderzy polityczni mieli związane ręce. Na Europejski Bank Centralny zaczęto wywierać olbrzymie naciski, by wypełnił powstałą lukę finansową. W latach 2010–2011, EBC skupił 160 mld euro greckich, irlandzkich, portugalskich, włoskich i hiszpańskich obligacji, pomagając w ten sposób najsłabszym krajom strefy euro (zob. cytat poniżej). Ale zasada niezależności banku centralnego jest według wielu obserwatorów święta. Pomimo ryzyka awarii systemu finansowego wiele osób utrzymuje, że działania EBC powinny ograniczać się wyłącznie do zwalczania inflacji. Najlepiej oddają to słowa konserwatywnego urzędnika EBC, który zrezygnował ze stanowiska, mówiąc: „Czy mam zalać rynki tylko po to, by przekonać się, że woda poczyniła większe straty niż ogień?”

Wykute w marmurze

Kryzys czy nie, konserwatyści uważają, że kupowanie obligacji państw UE zatarło wyraźną granicę pomiędzy polityką monetarną a fiskalną, narażając na szwank niezależność Europejskiego Banku Centralnego oraz jego autorytet w zwalczaniu inflacji. (…) Wielu członków EBC stwierdzi z kolei, że to konserwatyści są krótkowzroczni oraz nie dostrzegają ducha czasu, nalegając na prowadzenie archaicznej i ortodoksyjnej polityki monetarnej w czasach bezprecedensowych zawirowań finansowych. (…) W ramach historycznego przypomnienia: zasady polityki inflacyjnej opracowano pod koniec 1998 z ukłonem w stronę Niemiec, które niepokoiła destabilizująca rynek hiperinflacja Republiki Weimarskiej. Ustalono, że stabilność cenowa istnieje przy stopie inflacyjnej „poniżej 2%”, a w 2003 roku kryterium dostosowano do poziomu „poniżej, ale blisko 2%”. (…) Były premier Holandii Wim Kok dla Reutersa: „Niemcy przy wsparciu innych, w tym mojego kraju, byli zdecydowani na to, by zasadę niezależności banku centralnego wykuć w marmurze”.

A fight for the soul of Europe’s central bank, „Financial Post”, 6 października 2011