Fuzje banków

442

Fuzje banków

Sytuacja, w której banki wykupują inne banki lub łączą się z nimi. W ten sposób rozrastają się, stają się (w wariancie optymistycznym) bardziej zróżnicowane i bardziej efektywne oraz (co złowieszcze) dysponują większą siłą na rynku. Fuzje i przejęcia od dawna są powszechnie wykorzystywanym sposobem rozwijania banku, także z powodu dominującego w sektorze darwinizmu („przetrwa najsilniejszy”). Słabsze banki połykane są przez silniejsze (zob. poniższy cytat). Od końca lat 90. XX w. procesy te znacznie się nasiliły, ponieważ:

  • globalizacja sprawia, że więksi lepiej radzą sobie z konkurencją;
  • technologia informatyczna oferuje możliwości związane z ekonomiką skali i korzyściami zakresu;
  • sprzedaż krzyżowa różnych usług finansowych oferuje możliwości związane z ekonomiką zakresu;
  • przepływ funduszy z pominięciem pośrednictwa bankowego odbiera bankom część ich podstawowego rynku;
  • euro i Unia Europejska stworzyły w Europie, przynajmniej teoretycznie, wspólny rynek.

Choć w przypadku fuzji bankowcy kierują się naturalnymi instynktami handlowymi, łączenie się banków może się stać kwestią polityki publicznej. Jako że sektor bankowy podlega regulacji i tradycyjnie chroniony jest przed nieskrępowanym działaniem mechanizmów wolnorynkowej konkurencji, fuzje w jego zakresie na rynkach krajowych mogą się przyczyniać do powstawania pozycji monopolistycznych (fuzje banków z różnych krajów są nieszkodliwe, lecz rzadsze). Publiczne niezadowolenie budzi też brak wrażliwości banków dla „maluczkich”, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw. Kolejnym źródłem obaw są rozmiary połączonych banków i coraz większa aktualność doktryny „zbyt duży, by upaść”. Wreszcie, fuzja może być niebezpieczna, może zmniejszyć wartość banku dla akcjonariuszy, a nawet zagrozić jego wypłacalności. Ponieważ sprzedającemu trzeba zaoferować premię, nabywcy często przepłacają za przejmowane instytucje. Jeśli w finansowaniu zakupu wykorzystuje się dźwignię, może wzrosnąć ryzyko połączonych banków. Co więcej, banki to podmioty zdradliwe. Łatwo jest kupić śmieć. Trudno tutaj nie powołać się na losy Royal Bank of Scotland (RBS) po przejęciu w 2008 r. holenderskiego ABN-AMRO. RBS poniósł następnie stratę w wysokości 25 mld GBP – największą w historii Wielkiej Brytanii – a jego akcje potaniały od 52-tygodniowego szczytu o ponad 95%. Ostatecznie na ratunek musiał pospieszyć rząd tego kraju. Dużo mówi fakt, że władze Kanady od dawna zabraniają łączenia się bankom kanadyjskim.

Życie jest szczęśliwe, ale krótkie

Przez pół stulecia od roku 1810 w większości dużych miast (a i w niektórych mniejszych) powstawały banki w formie spółek akcyjnych – wszędzie tam, gdzie rozwinięte było rolnictwo lub przemysł, a usługi banku przydatne były lokalnej społeczności. Wiele tych banków żyło jednak krótko, choć wesoło. Tylko te, których kierownictwo przestrzegało zasad ostrożności, zdrowego rozsądku i uczciwości, przetrwały i ostatecznie zostały wchłonięte przez potęż- niejszych braci.

W. S. Hill-Reid, Letters from a Bank Palour (1953), s. 57