“Rynek byka” i “rynek niedźwiedzia”

343

Rynek niedźwiedzia” oznacza, że inwestorzy są bardzo konserwatywni i pesymistyczni. Wyprzedają akcje w następstwie czego notujemy spadki na giełdzie. „Rynek byka” jest tego przeciwieństwem – inwestorzy są pozytywnie nastawieni, agresywnie kupują i giełda idzie w górę. Określenia „byk” i niedźwiedź” pochodzą z XVIII-wiecznej Anglii.

“Rynek byka” – hossa na rynku

Giełda papierów wartościowych, którą cechuje silny (wg Dow Jones, co najmniej 20% rocznie) i trwały wzrost cen. Przekonanych, że taki wzrost wkrótce nastąpi, określa się jako „byki”. Od II wojny światowej do końca 2006 roku w Stanach Zjednoczonych było dziesięć okresów hossy. Rynki te zwykle tworzą nastrój samospełnienia, który częściowo odpowiada za nieuniknioną korektę następującego po nich rynku niedźwiedzia. Jak mówił Bagehot, „Ludzie są najbardziej łatwowierni, gdy są szczęśliwi”. Nawet zawodowi analitycy mogą ulec instynktowi stadnemu. Amerykańska spółka First Call (patrz www.firstcall.com) śledzi ich rekomendacje. W roku 2000 podczas szczytu hossy stwierdziła ona, że na każdą rekomendację „sprzedać” lub „zdecydowanie sprzedać” przypadało 100 rekomendacji „kupić” lub „zdecydowanie kupić” („Bądź bykiem – bo jak nie”, artykuł w „International Herald Tribune”, 1 marca 2002, s. 12).

Hossa - Rynek byka

“Rynek niedźwiedzia” – bessa na rynku

Każda pesymistyczna lub sceptyczna perspektywa dotycząca inwestowania, czyli tendencja do sprzedaży raczej niż do kupna. „Rynek niedźwiedzia” to giełda z silną i trwałą tendencją spadku cen większości akcji. Ci, którzy wierzą, że taki rynek właśnie nadchodzi nazywani są „niedźwiedziami”. W  teorii, efektywne rynki powinny stale i efektywnie wyceniać papiery wartościowe, aby jak najrzadziej zdarzały się radykalne zmiany cen bez zasadniczego powodu. Bessa może być spowodowana różnymi czynnikami: recesją ekonomiczną, wzrostem stóp procentowych, lub zmianą w ogólnym nastawieniu. Podejście „niedźwiedzie” hamuje irracjonalną przesadę i trzyma wycenę papierów wartościowych na sensownym poziome podstawowym (zobacz cytat poniżej). Jak powiedział finansista Bernard Baruch, „Giełda bez bessy byłaby jak naród bez wolności prasy”. Słowo „niedźwiedź” zostało w tym kontekście użyte, ponieważ kojarzy się z raczej z przerażającą i nieprzyjazną bestią. Im mniej ich napotkasz w lesie, tym lepiej. W ten sam sposób inwestorzy pragną ich unikać, nawet jeśli stanowią część przyrody. Zobacz: hossa i bessa.

Bessa -Rynek niedźwiedzia

Skąd się wzięły określenia „rynek byka” i „rynek niedźwiedzia”?

Jeśli mówimy o „rynku niedźwiedzia”, zgodnie z najbardziej znaną teorią, wywodzi się on z XVI-wiecznego angielskiego powiedzenia „sprzedaj skórę niedźwiedzia, zanim ją złapiesz”.

W XVIII wieku mogłeś sprzedawać coś, czego nie posiadałeś (w nadziei, że możesz kupić to taniej i zarobić w przyszłości). Takie operacje nazwano „sprzedażą niedźwiedzi”, a ludzie, którzy zajmowali się tym nazywano „ „handlarzami niedźwiedziej skóry””.

Jedna z najwcześniejszych wzmianek pochodzi z brytyjskiego magazynu The Tatler z 26 kwietnia 1709: „Ponieważ bardzo trudno jest utrzymać ziemię w dobrym stanie bez gotówki, (…) daję skórkę niedźwiedzia, którą często pożyczałem kilka społeczeństw z tego miasta, aby zaspokoić ich potrzeby; mówię, że daję skórkę niedźwiedzia jako natychmiastowy fundusz tym obywatelom na zawsze … ”

W numerze z 23 czerwca 1709 r. Czytamy: „ktoś, kto zapewnia prawdziwą wartość rzeczy wyobrażonych, mówi, że” sprzedaje niedźwiedzia. „

Terminy „niedźwiedź” i „byk” zostały spopularyzowane podczas spekulacyjnej gorączki znanej jako Bubble of the Southern Sea Company. Firma ta została założona w 1711 roku. Otrzymała monopol królewski na handel z Ameryką Południową i gwarantowana była roczna kwota pieniędzy (6 procent odsetek plus wydatki). W zamian przejęła dużą część długu publicznego.

Dzięki tej transakcji i niewiarygodnej korupcji w rządzie, wykorzystywaniu informacji poufnych i innym nieuczciwym praktykom niektórych akcjonariuszy akcje spółki rosły i rosły. W szczytowym momencie był wart 200 milionów funtów (według obecnej siły nabywczej – około 24 miliardów funtów lub 37 miliardów dolarów).

Pierwszy ładunek pozostawiono dopiero w 1717 roku, sześć lat po założeniu firmy. A jednocześnie jej monopol niewiele znaczył, ponieważ Ameryką Południową rządziła Hiszpania, z którą Anglia prowadziła wojnę. Jednak wśród niektórych akcjonariuszy rozeszły się pogłoski o ogromnych bogactwach rzekomo kontrolowanych przez Kompanię, które doprowadziły do ​​wzrostu jej akcji. Tylko uprzywilejowani akcjonariusze wiedzieli, jak to naprawdę jest. Ponadto w 1718 r. Wybuchła wojna, w wyniku której część majątku firmy przejęli Hiszpanie.

Możemy jedynie spekulować, dlaczego rosnący rynek papierów wartościowych nazywano w tym czasie „rynkiem byka”.

Określenie “rynek byka” pojawiło się w 1714 roku. Wkrótce po tym, jak zaczął obowiązywać termin „niedźwiedź”. W tym czasie tortury niedźwiedzi cyrkowych były popularną rozrywką. Były atakowane przez inne zwierzęta, zwykle psy, ku uciesze tłumów.

Czasami byki były również zawarte w tej grze. Prawdopodobnie dlatego „byka” uważano za antytezę „niedźwiedzia”. Ale to tylko przypuszczenie, ponieważ ewolucja znaczenia obu terminów nie jest niestety dobrze udokumentowana.