Instytucja finansowa

856

Instytucja finansowa

Ogólne określenie przedsię biorstw (np. banków, firm ubezpieczeniowych) oferujących usługi finansowe. Termin jest dość formalny. Słowo „instytucja” w odróżnieniu od „firmy” budzi także dodatkowe skojarzenia. Instytucje finansowe są zazwyczaj (choć nie zawsze) duże, podlegają regulacji i korzystają ze swoistych rekomendacji rządu lub organu nadzorującego. Banki są jeszcze bliżej związane z władzami za sprawą ubezpieczenia wkładów oraz dostępu do zapasowej płynności, udostępnianej przez bank centralny. Instytucja finansowa jest zwykle pośrednikiem, a nie przedstawicielem konkretnego podmiotu. Dlatego firmy zarządzające aktywami – fundusze inwestycyjne, fundusze hedgingowe czy private equity – rzadko określane są jako instytucje finansowe. Dostęp do kapitału uzyskać można albo za sprawą instytucji finansowych, albo korzystając z rynku kapitałowego. Trwały charakter działalności instytucji finansowych powoduje, że przywiązują one większą wagę do relacji niż do pojedynczych transakcji.

Instytucje finansowe o znaczeniu systemowym

Bank, którego bankructwo z uwagi na jego duże rozmiary lub szeroką sieć powiązań (np. wewnątrz finansowe aktywa i pasywa, działalność ponadgraniczną oraz wykorzystywanie złożonych instrumentów finansowych) mogłoby zagrozić systemowi finansowemu. Instytucje te mogą być źródłem dwóch rodzajów niebezpieczeństw. W przypadku megabanków z dużymi bilansami, ich bezpośredni wpływ na kontrahentów może doprowadzić do wybuchu epidemii braku zaufania poprzez klasyczny efekt domina. W przypadku mniejszych instytucji finansowych intensywnie angażujących się w  handel (patrz Lehman Brothers) wszystkie niespodziewane straty uruchamiają tak zwane „zjawisko długiego ogona” oraz mogą rozlać się szeroką falą i przyspieszyć straty na innych obszarach, ponieważ narażone banki będą rozpaczliwie próbowały sprzedać swoje aktywa na upadającym rynku. Problemy instytucji finansowych o znaczeniu systemowym utorowały drogę dla regulacji makro-ostrożnościowych, które pozwoliłyby uniknąć ryzyka systemowego. Rada Stabilności Finansowej wysunęła propozycję osobnych uregulowań dla tych instytucji. Poszczególne władze mają prowadzić niezależną politykę. Dla większości pierwszą linię obrony stanowi dodatkowa rezerwa kapitałowa wymagają- ca nadwyżkowego kapitału przekraczająca „adekwatny poziom” określony przez Konwencję bazylejską (postrzeganej jako główny strażnik polityki mikroostrożnościowej). Takie rezerwy będą zachęcały największe instytucje do zmniejszenia lub utrzymania dotychczasowych rozmiarów tylko pod warunkiem, że spodziewane będą zwroty skorygowane o ryzyko. Wiele dużych banków sprzeciwi się oczywiście nowym regulacjom.

Nigdy więcej!

W czasach gospodarczej niepewności bankructwo jednej lub większej liczby instytucji o znaczeniu systemowym niesie ze sobą znaczne ryzyko pogrążenia całego systemu finansowego. Strach wywołany możliwością zaistnienia takiego scenariusza spowodował, że administracja Busha uruchomiła program TARP. Te same obawy skłoniły wielu kongresmenów, którzy nigdy nie darzyli banków specjalną sympatią, do poparcia programu. Pomimo szeregu nieporozumień pomiędzy ustawodawcami, urzędnikami rządowymi oraz opinią publiczną w sprawie najlepszego pakietu reform, w jednym punkcie wszyscy mówili niemal jednym głosem. Nikt nie życzyłby sobie kolejnego programu TARP. Na pewno nie ci, którzy uważali, że TARP jest najlepszym spośród złych kroków, jakie można było podjąć w 2008 roku. Nie ci, którzy musieli z nim walczyć. Nie obywatele Stanów Zjednoczonych, którzy postrzegali pompowanie rządowych funduszy w instytucje finansowe bardziej jako koło ratunkowe dla wielkich banków niż krok niezbędny do utrzymania stabilności finansowej. Myślę sobie również, że nawet większość tych wielkich banków, nie życzyłoby sobie powtórzenia takiej sytuacji.

fragment przemówienia Daniela Tarullo, gubernatora Rezerwy Federalnej, 3 czerwca 2011 roku