Odkładanie pieniędzy boli? Spróbuj tych sposobów

102
Jak wybrać konto oszczędnościowe

Oszczędzanie wcale nie musi być bolesne i przykre. Podrzucam 3 pomysły na to, jak ten proces zautomatyzować.

1. Oszczędzanie z automatu

Kilka banków (ING Bank Śląski, mBank, Credit Agricole, Getin Noble Bank, PKO BP) ma tzw. savery. To takie pomysłowe programy mimowolnego oszczędzania. Polegają na tym, że przy płatności kartą (a czasem także np. przy przelewach) z Twojego konta, poza kwotą operacji, schodzi także jakaś dodatkowa suma, która trafia na Twój rachunek oszczędnościowy.

Od Ciebie zależy, ile pieniędzy przy okazji każdej operacji przepłynie z konta osobistego na oszczędnościowe. Zasadniczo są trzy sposoby wyliczania tej sumy.

Procent kwoty transakcji. Możesz np. ustalić, że przesuwane ma być 5% wartości każdej Twojej transakcji (oczywiście możesz ustalić też trochę mniej albo więcej). Jeśli zapłacisz kartą za zakupy 60 zł, na rachunek oszczędnościowy trafią 3 zł.
Stała kwota. Nieważne, ile wydasz w sklepie albo jak wysoki przelew wykonasz. Każda operacja to np. 2 albo 5 zł (jak sobie życzysz), które trafiają na Twój rachunek oszczędnościowy.
Zaokrąglenie do pełnych złotych. Na konto oszczędnościowe trafi „dopełnienie” kwoty transakcji do pełnej złotówki, 5 zł lub 10 zł (zależnie jak ustalisz). Czyli jeśli zapłacisz kartą np. 52,12 zł, na rachunku oszczędnościowym zobaczysz dodatkowe 0,88 zł, 2,88 zł lub 7,88 zł.

2. Zlecenie stałe

Jeśli nie masz konta w żadnym banku, który pozwala na takie automatyczne oszczędzanie, możesz taki mechanizm stworzyć sobie samodzielnie. Ustal np. codzienne zlecenie stałe z konta osobistego na oszczędnościowe na kwotę np. 5 zł. Przez miesiąc zrobi się z tego 150 zł. Oczywiście możesz się nie „bawić” i te 150 zł przelać raz w miesiącu (polecam tuż po wypłacie!). Takie znikające 5 zł miesięcznie może „boleć” mniej niż 150 zł na raz, ale decyzja należy do Ciebie.

3. Stara, dobra skarbonka

Fajną metodą jest ustawienie gdzieś w domu, pracy czy w samochodzie skarbonki (puszki, kubeczka, miseczki, pudełka), i wrzucanie tam określonych monet. Ja wożę moją skarbonkę w samochodzie, bo doszedłem do wniosku, że to właśnie w nim jestem codziennie albo prawie codziennie (nawet w weekendy, co w przypadku domu czy pracy nie jest takie pewne).

Wrzucam tam wszystkie monety o nominale pełnych złotych (czyli 1 zł, 2 zł, 5 zł, nie bawię się w grosze bo ich widok w moich oszczędnościach bardziej by mnie demotywował niż napędzał). Ale możesz ustalić sobie, że odkładasz np. same 5-złotówki. Jak chcesz 

Ja co prawda bardzo rzadko płacę już gotówką, więc siłą rzeczy tych złotówek nie odkładam wiele. Ale zawsze wystarczy na myjnię albo zakupy gdzieś, gdzie nie mogę płacić kartą (o, często podbieram z tej skarbonki na fryzjerkę). Znam natomiast osoby, które tą metodą są w stanie co roku uzbierać na ubezpieczenie samochodu (mam nadzieję, że po ostatnich podwyżkach też Ci się uda, Lucyno!) albo uskładały na skok na bungee (Tomku, pamiętam to!).

I na koniec ważna uwaga!

Przy takim oszczędzaniu „mimochodem” istnieje ryzyko, że przy kasie sklepowej okaże się, że nie masz już na koncie odpowiedniej kwoty, bo wszystko… leży na rachunku oszczędnościowym. W ogarnianiu tego mi najbardziej pomagają bankowe aplikacje mobilne – w kilka klików wiem, ile mam na koncie osobistym, i ewentualnie natychmiast coś tam podebrać z rachunku oszczędnościowym. Ale sprawdzają się tu też internetowe serwisy bankowości, czy nawet podgląd stanu konta w bankomacie (choć uwaga – czasem to kosztuje!).

Dlatego też nie ma się co zrażać, jeśli nie uda Ci spiąć domowego budżetu z „automatycznym oszczędzaniem” albo odkładaniem monet. Pieniądze są bardzo blisko – o odległość jednego przelewu, albo odległość ręki do słoika. Wystarczy sięgnąć. A spróbować oszczędzać zawsze warto.

BitBay - Największa Polska giełda cyfrowych walut