Regulacja rynków wrażliwych

131
finanse-bankowość-rachunkowość-księgowość
Istnieje wiele gałęzi gospodarki, w których decyzja o podjęciu działalności zależy od spełnienia pewnych warunków lub woli urzędników. Specyficzne organy, kierując się szczególnym interesem państwowym oraz dobrem konsumentów, wydają różnego rodzaju koncesje, zezwolenia i licencje uprawniające do produkcji, handlu lub świadczenia usług.

Rodzi to dwa efekty: z jednej strony wymusza na danych podmiotach podporządkowanie się ustalonym przez państwo regułom bezpieczeństwa, wyceny i polityki handlowej. Z drugiej zaś nadaje niektórym siłę monopolisty, wykluczając pozostałych przedsiębiorców z rynku.

W Polsce koncesji wymagają: wydobycie złóż kopalnianych, produkcja oraz dystrybucja paliw i energii, produkcja broni i przemysł zbrojeniowy, ochrona osób i mienia, przewozy lotnicze, prowadzenie kasyn, założenie radia lub telewizji itp. Licencjonowane są m.in. zawody maklera, doradcy finansowego, zarządcy nieruchomości, pośrednika w handlu nieruchomościami, syndyka. Szczególnych zezwoleń potrzebuje lekarz, nauczyciel, geodeta, architekt. Aby zajmować się ubezpieczeniami, należy zatrudniać specjalistów z uprawnieniami aktuariusza, prowadząc działalność budowlaną – trzeba liczyć się z koniecznością uzyskania pozytywnych ocen osoby mogącej pełnić samodzielne funkcje techniczne. Specjalna licencja obowiązuje na sprzedaż alkoholu, żeby prowadzić aptekę, należy zatrudnić pracowników o konkretnych uprawnieniach, wiele norm trzeba spełnić, by świadczyć usługi transportu ludzi czy żywego inwentarza. Lista ta jest o wiele dłuższa, wszelkie ingerencje państwa w swobodę zawierania umów można jednak podzielić na kilka grup.

Po pierwsze, niektóre z nich dotyczą szczególnego interesu państwa. Istnieją w gospodarce sektory, w których państwo rości sobie specjalne uprawnienia, aby utrzymać nie tylko polityczną, ale też praktyczną niepodległość. Sektor energetyczny jest pod kontrolą państwa celem zapobieżenia uzależnieniu od tylko jednego dostarczyciela energii. Inny przykład ochrony strategicznego interesu stanowi dział zbrojeniowy. Przedsiębiorstwa tego sektora z reguły są w pełni państwowe, a jeżeli już działają w nim podmioty prywatne, pozostają pod obserwacją, by nie pojawiło się zagrożenie ich przejęcia i sabotażu obronności.

Kolejna grupa strzeżonych przez państwo działalności to te, w których występuje domniemana asymetria informacji pomiędzy konsumentami a producentami i dostarczycielami usług. Argumentacja na rzecz regulacji takowych rynków przedstawia się następująco: gdy wybieramy się do specjalisty z zakresu medycyny, architektury czy zarządzania finansami, nie jesteśmy w stanie z góry ocenić jego kompetencji – sami nie specjalizujemy się bowiem w danej dziedzinie. Powoduje to pokusę nadużycia i manipulacji przez osoby wykwalifikowane, lecz skłonne wykorzystać niewiedzę konsumenta, lub wprowadzenie klientów w błąd przez ludzi niekompetentnych.

Trzeci rodzaj działalności, nad jaką w dużym stopniu pieczę sprawuje państwo, stanowi ta, w której uznaje się, że konsumenci są skłonni do autodestrukcyjnych zachowań, takich jak nadużywanie alkoholu, papierosów czy gra w kasynie. W takich sytuacjach urzędnicy starają się minimalizować wspomniane zachowania w interesie samych obywateli, w interesie ich otoczenia zapobiegają patologiom, do których podobne postępowanie może doprowadzić, oraz starają się obniżyć wydatki na służbę zdrowia finansowane przez wszystkich podatników. Czasami nawet wprowadzają prohibicję.

Niestety poza bezpośrednimi efektami systemu licencji, zezwoleń i koncesji występują też niezamierzone konsekwencje. Po pierwsze, zmniejsza on liczbę podmiotów skłonnych dostarczać dany produkt czy usługę. Ogranicza to konkurencję na rynku, co zwiększa ceny i obniża jakość. Quasi-monopolistyczne przywileje, które generuje ów porządek, działają więc przeciwko zamierzeniu utrzymania wysokiego standardu.

Ponadto system ten oparty jest na wymaganiach centralnie zaplanowanych. W realnej gospodarce jedna z podstawowych zalet rozwiązań rynkowych to ich zdolność do premiowania cech pożądanych przez konsumentów. Bez rynkowego weryfikatora skuteczności w postaci zysku nie sposób powiedzieć, czy dany zakres wiedzy lekarza jest naprawdę konieczny do wykonywania tych zabiegów, na które występuje zapotrzebowanie. Wiemy natomiast, że wielu ludzi zdolnych do przeprowadzania prostych zabiegów lekarskich pozostaje wyłączonych z rynku, co skutkuje podniesieniem cen wspomnianych usług.

Po trzecie, w interesie państwa leży optymalizacja kosztów zarówno jeśli chodzi o zbrojenia, jak i energię. Ograniczenie konkurencji sprzyja zawyżaniu cen na tym polu. Pełna rywalizacja nie tylko owocuje lepszą jakością i tańszymi produktami, ale też zdecydowanie utrudnia przejęcie strategicznego sektora przez jeden podmiot.

Z drugiej zaś strony istnieją rynkowe metody przeciwdziałania niskiej jakości dóbr i niekompetencji usługodawców. Skutecznym i wykwalifikowanym uczestnikom rynku zależy bowiem na renomie, która stanowi najprostszą metodę przekonania konsumentów do siebie i przeciwdziałania asymetrii informacji. Nawet jeżeli nie jesteśmy w stanie ocenić, jak dana usługa będzie wykonana w stosunku do nas, możemy zobaczyć, jak podobne usługi były świadczone w przeszłości. Dbający o swoją markę producenci i usługodawcy mają silną motywację, by nie popełniać błędów.

Warto też zauważyć, że istnieje alternatywa dla państwowych, nierynkowych systemów weryfikacji kompetencji i doświadczenia producentów oraz usługodawców – mianowicie prywatne instytucje certyfikujące, których główne atuty stanowią renoma i opinia o bezstronności. Konsumenci mogą korzystać z usług dentysty lub pośrednika finansowego legitymującego się takim certyfikatem, a uczciwość i kompetencja organu certyfikującego jest premiowana zyskiem, który wskazuje, jakich cech w rzeczywistości poszukują klienci.